KOSMOS

Z cyklu „Jaja jak czerwone berety”

Umrzeć w Dzień Kosmonautów mógł każdy – nie tylko Jacek Tittenbrun. Wypadło na niego. Dorobek, który zostawił – w tym takie prace jak „Upadek socjalizmu realnego” z 1992 r., czy „Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji” – stawiają go w szeregu tych, z którymi nie sposób się rozstać.

Nie miejsce tu na nekrolog guru polskich alter i antyglobalistów. Swojego stypendystę uczciły nawet czołowe kraje NATO, wysyłając sto parę rakiet na Syrię. Jacek nigdy nie ubiegał się o taką oprawę – stał po przeciwnej stronie barykady, komentując wydarzenia. Wiemy z kim się utożsamiał.

Z Poznania przenieśmy się do stolicy. Kolejny sondaż wyborczy na prezydenta Warszawy utrwalił pozycję Piotra Ikonowicza – 2 punkty procentowe i ostatnie miejsce na liście pretendentów – najkrótsza droga lidera Ruchu Sprawiedliwości Społecznej w niebyt polityczny. Tym razem nic nie uszczknął mu Robert Biedroń (16 proc. w pierwszym sondażu). Przed Piotrem czarna dziura.

Czas zejść z tej drogi. Działalność społeczna nie tylko w jego przypadku nie przekłada się na aprobatę polityczną.

Co z tego, że jest rozpoznawalny? Z takim parciem na szkło i z taką „czerwoną” fizis nie ma co robić w mieszczańskiej polityce.

Nawet podopieczny może zostać rock gwiazdą. Trza mieć urodę Mike Jaggera.

Piotr zawisł w próżni. Sondaże w Warszawie wygrywa gładko Rafał Trzaskowski.

 

Włodek Bratkowski

15 kwietnia 2018 r.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty bieżące. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *