TRIKI I „TWARDE” DOWODY

Mijający rok niewątpliwie upłynął pod znakiem 100. rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Na tle stosunku do Rewolucji rozpoczął się proces polaryzacji sceny politycznej, widoczny także w Polsce. Skutki tego procesu będą trwały w przyszłości i przynosiły znaczące przegrupowanie polityczne.

Mechanizmy owych procesów nie zawsze mają przebieg spektakularny, często uruchamiają się od niepozornego zdarzenia niczym iskra padająca na beczkę prochu, albo zachodzą pod przykryciem zjawisk zupełnie, wydawałoby się, nieznaczących. Często polaryzacja rozgrywa się w maskach tuszujących istotę sprawy. Zbliżająca się rocznica od jakiegoś czasu już ożywiła zainteresowanie twórcami marksizmu. Zainteresowanie to ma charakter nader ambiwalentny.

Do tego typu zainteresowania odwołuje się Stefan Owczarz w swoim artykule z 2015 r., zatytułowanym „Karol Marks i Fryderyk Engels bez stereotypów” (dostępnym na stronie smp.edu.pl). W ostatnim akapicie swojego tekstu S. Owczarz podsumowuje kwestię, nie przewidując dla niej żadnego politycznego znaczenia: „Obalanie stereotypów w przedstawianiu życia i twórczości wielkich postaci historycznych nie ma nic wspólnego z szydzeniem z nich, czy też z ich krytyką z pozycji obrońców świętej moralności. Marks i Engels byli tylko ludźmi, a może raczej ‚aż ludźmi’ i miarą ich człowieczeństwa są nie tylko ich znaczące i pełne humanizmu prace teoretyczne, ale także ich słabości, potknięcia i życiowe wpadki. Przez nie stają się dla nas bardziej zrozumiali, bliżsi i godni szacunku”.

Krótko mówiąc, Stefan Owczarz sugeruje przejście do porządku dziennego nad przedmiotowym traktowaniem kobiet, rasizmem oraz hipokryzją wyrażającą się w aspirowaniu do stylu życia klas wyższych przez teoretyka sprawy proletariatu.

O.K., możemy przejść do porządku dziennego nad ludzkimi słabościami. Tak się jednak składa, że te wymienione słabości przekładają się na bardzo konkretne zarzuty polityczne i bardzo konkretne próby reinterpretacji i adaptacji teorii marksistowskiej. Na przykład: genderowa reinterpretacja „Kapitału”, czy dopełnianie teorii akumulacji koncepcjami systemów-światów; wreszcie – rozmywanie roli produkcyjnej klasy robotniczej w konglomeracie szeroko rozumianej „klasy pracowniczej”.

Interesujące skądinąd jest pominięcie przez S. Owczarza nierzadkich zarzutów formułowanych wobec nie tylko Marksa, ale i Lenina czy Róży Luksemburg, o apodyktyczny styl prowadzenia polemik z politycznymi oponentami. Zapytajcie A. Rugego, P. Proudhona czy M. Bakunina, a zgodnym chórem odpowiedzą Wam, że wszystkie zbrodnie stalinizmu wynikają z totalitarnych cech charakteru K. Marksa. Nie inaczej będzie z Leninem, który podłoże pod degenerację partii komunistycznej przygotował osobistą niechęcią do demokratycznych metod i lekceważeniem przyjętych norm prowadzenia rzetelnej naukowej dyskusji. Nie inaczej było z Różą Luksemburg, której krytyka Lenina nie uratowała przed poniesieniem kary za lata upokarzania swych oponentów politycznych. Bez niej wszak, Bernstein miałby rację już wówczas!

Śmieszne cechy charakteru, słabostki, predylekcja do autorytarnej władzy… I tak, np. rzekome luki w teorii Marksa odnośnie okresu porewolucyjnego, wykorzystanie przez Lenina niedopracowanej ponoć koncepcji dyktatury proletariatu do utrzymania autokratycznej władzy – układają się w spójną całość, która wedle Marka Zagajewskiego wygląda tak: „(…) w jeszcze większy stopniu Rosję Lenina należy sytuować w epoce przejścia od społeczeństwa feudalnego do kapitalistycznego, co wyklucza traktowanie ówczesnej państwowości jako rewolucyjnej dyktatury proletariatu. Taka ocena stanu rzeczy rodzi naturalnie pytanie, czym była bolszewicka Rosja, jeśli przyjąć za uprawnione przekonanie, że nie była to rewolucyjna dyktatura proletariatu, a raczej pewien rodzaj ‚militarnej despotii’, by posłużyć się Marksowską charakterystyką Rzeszy Niemieckiej, którą to ‚despotię’ Lenin realizował na bazie państwowego kapitalizmu” (Marek Zagajewski „Komunizm a religia. Religia jako „opium”, czyli krytyka krytyki religii”, tekst dostępny na stronie smp.edu.pl).

Z wywodów M. Żagajewskiego jasno wynika, że w Rosji brak było masowego podłoża dla efektywnego ruchu rewolucyjnego. Skuteczność działania bolszewików musiała mieć więc inne źródło. Tym źródłem są, m.in. tzw. niemieckie pieniądze. A to już pociąga za sobą logicznie konieczność istnienia różnych „zobowiązań”, które Lenin rzekomo składał i realizował.

Oczywiście, w oczach wielu nie ma w tym nic zdrożnego, a co najwyżej pozostaje „ludzką słabością”, za którą jesteśmy winni szacunek postaci historycznej. Problem w tym, że szacunku tu nie ma za grosz. Bo i jakże?

Cały trik tu zastosowany polega na wysunięciu hipotezy o nieadekwatności rewolucji proletariackiej w Rosji, co uprawdopodabnia sytuację finansowania tejże przez sztab niemiecki. A potem już teza o finansowaniu służy jako dowód w sprawie, a przynajmniej jako namiastka „twardego” dowodu materialnego (cóż bardziej materialnego od pieniędzy?) wzmacniającego wątpliwe konstrukcje teoretyczne.

 

Metody działania i prowadzenia polemik politycznych przez naszych oponentów w łomie SMP opierają się na tym, że nie będą dyskutowali z ludźmi nie potrafiącymi prowadzić „kulturalnej” polemiki.

Jednym słowem, w praktyce dowodzą, że przytoczone słowa Stefana Owczarza są tylko pustym frazesem. Co zresztą pokazaliśmy pokrótce na przykładzie tego, jak faktycznie Zagajewski i ska traktują Marksa i Lenina.

Oczywiście, gdzie nam domagać się takiej wspaniałomyślności, jak dla Marksa! Niemniej w jego czasach, jego adwersarze mieli o nim mniej więcej takie zdanie, jak dziś mają o nas „zacni marksiści” z SMP.

WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

 

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski

24 grudnia 2017 r.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty bieżące. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „TRIKI I „TWARDE” DOWODY

  1. antyCIA pisze:

    Zakladajac, ze Lenin otrzymal jakies niemieckie pieniadze, to wcale nie równa sie realizowaniu zobowiazan kajzera. Rowniez przyjecie takich pieniedzy nie kloci sie z masowym poparciem Rewolucji Pazdziernikowej. Lepiej napiszcie cos o finansowaniu i zobowiazaniach „Solidarnosci” wobec sztabu amerykanskiego. Moze byc ciekawie.

  2. W.B. pisze:

    Nie ma co zakładać, z góry wiadomo, że tacy jak ty, „antyCIA”, przyjęliby te pieniądze nawet od CIA. Z robotnikami ciebie nic nie łączy, ale ta forsa i amoralność łączy takich jak ty z tym co nazywasz „Solidarnością”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *