SZCZEROŚĆ ZA SZCZEROŚĆ

Z cyklu „Jaja jak czerwone berety”

Załamałem się.  Charyzmatyczni liderzy polskiej i rosyjskiej lewicy w upadku (Piotr Ikonowicz i Siergiej Udalcow) zapewniają swoją trzódkę, że będą żyć wiecznie, czy też długowiecznie – co na jedno wychodzi – i… walczyć do upadłego. Każdy z nich – ot tak! – przekroczy setkę o ćwierć wieku. Przy tym jako zagorzali „rewolucjoniści”, nie stroniący od kuriozalnych sojuszy i reform, takich szans swoim charyzmatycznym odpowiednikom w sferach rządzących nie dają. Jarosława Kaczyńskiego i Władimira Putina czeka pewnie udar, zawał i zapaść, o raku nie wspominając.

W tej atmosferze czuję się trochę nieswojo. Gdyby czas zatrzymać lub cofnąć – to pewnie umarłbym młodo, nie jak te stare pryki. Wówczas mógłbym powiedzieć o sobie – imię me kryją starte hieroglify.

Nic z tego. Dzięki nim wiem przynajmniej, że nie poprowadzę was do zwycięstwa. Niemniej do SETNEJ ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ jakoś dociągnę.

Przez skórę czuję gorycz ukraińskich towarzyszy. W Kijowie trudno sobie wyobrazić, że lewica nie sczezła lub nie wyemigrowała. Na tle permanentnej „rewolucji godności” w Polsce i w Rosji mamy zielone oazy. Jest co tracić.

Do charyzmatycznych liderów to chyba dotarło. Stąd ich plany godne unijnych map drogowych.

Chętnie dzielnym wojom drogi ustąpię.

W 100 rocznicę Października grono naukowe i lewicową rodzinkę proszę tylko o azyl. Zęby na was połamałem. Sto lat z nawiązką?

Szczerzę kły na wasze sztuczne szczęki.

Nad waszą charyzmę przedkładam NAUKI PAŹDZIERNIKA.

Plejady

Jarosław Iwaszkiewicz

I

Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

Błyszczą jak winne grono wśród innych gwiazd roju,

W ich świetle las pożółkły niby rumak płowy,

Co polem do srebrnego biegnie wodopoju.

I zdaje się, że w cieniu popielatym sarny

Przebiegają przez ruczaj lub stojąc słuchają,

Jak srebrne lustro wody brzeg odbija czarny

I fletnie białych brzózek, gdzie liście śpiewają

I opadając krążą. A namiętność moja

Niby łania nad źródłem pochyla swą szyję

I tylko jej odbicie lodowego zdroja

Mówi, że chociaż wątła, ale jeszcze żyje.

II

Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

Po szafirowym niebie płynie jak baranki,

Ponad drzew skrytych nocą oniemiałe głowy,

Ponad brzóz skamieniałych pozłociste pianki.

Powracam do milczenia i słodyczy nieba,

Które płaszczem jesiennym pełnym gwiazd połyska.

Pełne stodoły złota, stoły pełne chleba

I skrzypi na zawiasach gwiaździsta kołyska.

Za chwilę i na ziemi wszędzie będzie biało.

Lekki chłód noc cienistą jak igłą przenika.

I śni mi się już tylko jakieś jasne ciało

Przykryte złotą tkanką planet października.

III

Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

Spokojnym tokiem płynąc losy twoje iści.

Powoli wyjdź przed bramę, nie odwracaj głowy,

I zerwij parę złotych, poranionych liści.

Proch ci zostaje w dłoni, rozwiewa się, ginie,

I słyszysz tylko ogród, co dyszy jak chory.

Złociste liście zginą i jesień ta zginie,

I złe — i dobre nawet — miną gwiazdozbiory.

Więc po cóż nam — jak gwiazdom zagubionym

w mroku

Spalać się ogniem wiecznie, kiedy chłód nas czeka?

Po cóż świecą plejady i łzy w twoim oku,

Gdy je ogarnia czarna przemijania rzeka?

IV

Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.

Październik to bezpieczna, zadumana pora.

Na czarnej ścianie nieba ślad karabinowy:

Blaski gwiazd pełne lęku i pełne wieczora.

A my tu biegu ziemi ani przemijania

Słowami nie wstrząśniemy. Stoimy bez siły.

Noc czarnym płaszczem swoim ścieżkę nam zasłania,

Wiara, nadzieja, miłość już nas opuściły.

Odeszliście daleko. A ja, choć zostałem,

Wydają się zgubiony wśród ciemnych gwiazd mżenia.

I cóż nam pozostaje na okręgu całym?

Już nic: zagasłe słowa i nieme spojrzenia.

V

Plejady to gwiazdozbiór już październikowy:

Wypływa nad horyzont ciemno i okrutnie

I patrzy na schylone, zadumane głowy,

Na połamane brzozy i pobite lutnie.

Przechodzi i o świcie drży nad moim domem,

Posyła promień cichy, ale przenikliwy,

I głosem mówi do mnie, i takim znajomym,

Że może jest kto jeszcze na świecie szczęśliwy.

Szczęśliwy, który kocha; szczęśliwy, kto wierzy;

Szczęśliwy… albo tylko tak jemu się zdaje…

Szczęśliwy, który łąką o świtaniu bieży

I na jesiennym niebie widzi gwiazdy maja.

 

Włodek Bratkowski

13 września 2017 r.

 

Ze źródeł dobrze poinformowanych: termin składania referatów na konferencję z okazji 100 rocznicy Rewolucji Październikowej przedłużony został do 15 października.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty bieżące. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *