Rośnie mur nienawiści

Sporo się zmieniło. Podczas „karnawału ‚Solidarności'” mieliśmy do czynienia nie tylko z wystąpieniami robotniczymi, czy szerzej pracowniczymi, ale wręcz z pokojową insurekcją narodową przeciw obcej nam władzy, osadzonej tu przez Moskali. Solidarność miała wymiar ponadklasowy. O sojuszu inteligencji i robotników świadczyło wejście do „Solidarności” środowisk związanych nie tylko z IV Międzynarodówką, ale i z nauką, techniką i oświatą. Pismo „NTO” mieściło się wówczas na lewicy „Solidarności” Regionu Mazowsze, tu obok post-KOR-owskiej „Niezależności” Konrada Bielińskiego i takiegoż „AS-a” Seweryna Blumsztajna. Na prawicy „Solidarności” Regionu Mazowsze znalazły się wówczas „Wiadomości Dnia” Antoniego Macierewicza i Jacka Knapa z MZK. W tym tyglu polska inteligencja miała wręcz uprzywilejowaną pozycję. Żadne z pism „Solidarności” Regionu Mazowsze nie dystansowało się od innych grup społecznych – wszystkie wyrażały interesy szerokiego, masowego ruchu społecznego, w którym robotnicy odgrywali znaczącą rolę, ale bynajmniej nie kierowniczą i nie wiodącą. Pozory oczywiście były mylące – na czele nowego związku stali wszak robotnicy: Lech Wałęsa w kraju, Zbigniew Bujak w Regionie Mazowsze, podobnie było i w innych regionach. Ale już ich otoczka, doradcy i współpracownicy, a zwłaszcza etatowi pracownicy biur zarządów „Solidarności”, wszyscy, jak jeden mąż, wywodzili się z inteligencji. Nawet w składzie zarządów regionu nie brakowało inteligencji. Ta grupa społeczna reprezentowała nawet duże robotnicze zakłady pracy, np. warszawską FSO (skarbnik Regionu), a jej przedstawiciele, np. Ruszard Bugaj ubiegali się o przywództwo Związku.

Czy sądzisz, że to się powtórzy?

Nam wydaje się, że raczej nie.

Tymczasem zaszła wręcz doktrynalna zmiana nie tylko na prawicy, ale i na lewicy. Slogan o „schodzącej klasie” zrobił swoje – teraz nawet posttrockiści odeszli od „robotniczej solidarności” na rzecz pracowniczej. Redakcja „Dalej!” zapisała to w sposób właściwy sobie: „Przede wszystkim, sama kultura antykapitalistyczna (związana z instytucjami ruchu robotniczego) uległa erozji wraz z rozwojem kultury masowej i wciągnięciem pracowników do systemu masowej konsumpcji w okresie powojennego boomu gospodarczego w pierwszym świecie”. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej proces ten podobno objął również Polskę. „Dlatego nikt dzisiaj nie utożsamia klasy robotniczej z jej wielkoprzemysłowymi sektorami, i gros badaczy zalicza do niej większość pracowników najemnych (bez najwyższych warstw tej kategorii), zaś walka klasowa pracowników jest postrzegana w kontekście konieczności połączenia różnych specyficznych grup uciskanych i wyzyskiwanych w ramach procesu akumulacji kapitału” („Od redakcji”, „Dalej!” nr 42/2009, s. 6).

Czy sądzisz, że koledzy związani z IV Międzynarodówką (a z IV Międzynarodówką związana była też poniekąd redakcja „NTO”) mają rację? Nam się wydaje, że wręcz przeciwnie. Ich pomysł „koordynacji działań pomiędzy tymi tak różnymi grupami światowego ‚proletariatu'” przez tzw. fora socjalne i KPiORP, zwany „nowym KOR-em”, przeszedł już do historii nawet w polskiej rzeczywistości. Kto dziś pamięta o forach społecznych i „nowym KORze”? Gdzie są ci doradcy Ziętka? Gdzie jest rada polityczna przy Podwójnym Przewodniczącym? A to przecież tylko mniejszościowy wycinek odradzającego się ruchu robotniczego, bo czymże innym jest „Sierpień 80”? Posłuchaj głosu „Solidarności” Stoczni Gdańskiej – pęknięcie ma zasadniczy wymiar i będzie się tylko gwałtownie powiększać. Rośnie mur nienawiści.

BUNT WYKLUCZONYCH

W roku 1980 to właśnie redaktorzy „NTO”, związani różnymi nićmi ze Zjednoczonym Sekretariatem IV Międzynarodówki, mogli jeszcze wciągnąć środowiska nauki, techniki i oświaty, które wówczas zakładały własny związek zawodowy, w Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Tak się działo powszechnie, taki był ówczesny trend, który na naszych oczach przemienił się z wielkich robotniczych wystąpień i strajków w ruch ogólnospołeczny, w solidarność ogólnopracowniczą, a po wprowadzeniu stanu wojennego – wręcz w ruch niepodległościowy i ogólnonarodowy. Działacze Podziemnej „Solidarności” nie musieli być nawet członkami związku. Obok „Solidarności” pracowniczej powstały, jeszcze w czasach karnawału politycznego, „Solidarność Wiejska” i „Solidarność Rzemieślnicza” oraz NZS. Rozwijał się również ruch narodowo-niepodległościowy. Po wprowadzeniu stanu wojennego i pacyfikacji robotników wszystko zlało się w „państwo podziemne”.

Teraz nawet w „Sierpniu 80” i PPP nie brakuje przedsiębiorców. Ale to się właśnie kończy. Na naszych oczach pęka świat ponadklasowej „Solidarności” i wyobrażeń lidera Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”. Podziały będą się pogłębiać. Warchołów-zadymiarzy wykluczy się z „wielkiej, pokojowej tradycji ‚Solidarności'”. Konflikt klasowy w tradycyjnym marksowskim rozumieniu będzie narastał.

Posttrockistom dziękujemy. PPP-owskim kandydatom na europosłów również. Ziętkowi życzymy dobrze – aby wreszcie wycofał się z wyborów. Inaczej i jego nie będzie wśród wykluczonych.

My już wiemy, co to jest ostracyzm polityczny. Mamy zatem kolosalną przewagę – jesteśmy wśród wykluczonych. Dzieli i łączy nas mur nienawiści.

Ewa Balcerek, Włodek Bratkowski

8 maja 2009 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia ruchu robotniczego, Teksty bieżące. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *