NASZE MIASTO

Nasze miasto – Łódź – do lat ’90 było jednym z największych ośrodków przemysłowych w kraju. Znajdowały się tutaj największe w kraju zakłady włókiennicze „Uniontex”. Ich znaczenie w polskiej gospodarce było na tyle duże, że znalazły się one w programie pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski z 13 czerwca 1987 roku. W przemówieniu do włókniarek powiedział: „Wyrażam radość, że w tym waszym mieście, mogę dziś spotkać się z polskim światem pracy, reprezentowanym – tutaj właśnie w Łodzi – w większości przez kobiety”.

W 1872 roku na skrzyżowaniu obecnych ulic Tymienieckiego i Kilińskiego, teren o powierzchni 500 ha kupił największy łódzki przemysłowiec – Karol Scheilbler. Ten niezwykły kompleks przemysłowy – tzw. „miasto w mieście” – rozrastał się od ul. Piotrkowskiej granic Widzewa (ul. Konstytucyjnej). Stanowił 14% ówczesnego obszaru Łodzi. Zawierało w sobie szkoły, park, szpital oraz straż pożarną. By związać robotników z przedsiębiorstwem, w otoczeniu fabryki zbudowano kompleks osiedli robotniczych, składających się głównie z baraków.
II wojna światowa przyniosła kres działalności zakładów Scheiblera i Grohmana (ich fuzja nastąpiła w latach 20.). Znalazły się one pod okupacją nazistów. Jednak już w pół roku po wyzwoleniu Łodzi, udało uruchomić się 1/3 parku maszynowego. Było to możliwe głównie dzięki zapasom surowca, którego naziści nie zdążyli wywieść.

W 1946 załoga fabryki poparła dekret o nacjonalizacji. Zakład nazwano „Państwowymi Zakładami Przemysłu Bawełnianego nr 1”. Tuż po wojnie w zakładach pracowało ok. 6 tysięcy osób. A już pięć lat po wojnie, liczba ta wzrosła do 14 tysięcy, bo stopniowo zaczęła opadać. Umożliwiała to modernizacja maszyn i zwiększanie wydajności pracy. Mimo wszystko – wciąż był to największe zakłady włókiennicze w kraju. Wśród pracowników zawsze znajdowały się w większości kobiety.

Początkowo produkcja szła głównie dla wojsk radzieckich i polskich. Szybko rozpoczęto eksport również dla krajów zachodnich. Wyroby „Uniontexu” eksportowano także poza Europę, do krajów Orientu takich jak: Irak, Birma, Arabia Saudyjska, a także do Maroka. „Uniontex” miał największy w branży bawełnianej – bo ponad 20% – udział w eksporcie krajowym. W zakładach „Uniontex” wykorzystywano początkowo bawełnę, później zaś surowce sztuczne oraz syntetyczne. Tworzono wyroby z textry, argona czy też stilonu – tkaniny pościelowe, bieliźniane, dekoracyjne oraz odzieżowe. Zaspokajały one większość zapotrzebowania przemysłu odzieżowego

Niestety, Uniontex – niegdysiejszy symbol Łodzi przemysłowej – stał się ofiarą dzikiej reprywatyzacji. Dość powiedzieć, że koncern Lecrelc – który wykupił te powierzchnie w 2000 roku – miał w planach budowę na terenie zakładu hipermarketu. Spotkał się on z odmową ze strony władz miasta. W 2001 roku obiekt przejął holding Fasta. Transakcja, która w założeniu miała pomóc Uniontexowi w utrzymaniu się na rynku – tylko go dobiła. Pracownicy Uniontexu ogłosili w 2003 strajk – żaden z nich od dłuższego czasu nie otrzymywał należytych pensji. Zadłużenie Uniontexu tylko wobec US i ZUSu wynosiło 200 mln złotych. Do tego udziałowcom Fasty zarzucono wyprowadzenie z Uniontexu 8 mln złotych.

Obecne Uniontex, jak i dawny kompleks Scheiblera – popadają w ruinę. Część kompleksu przy Księżym Młynie przerobiono na mieszkania deweloperskie. Niegdysiejszy symbol potęgi Łodzi przemysłowej – w czasach zaborów, II RP oraz PRL – przez nieudolność władz miasta oraz transformacje ustrojową, zdezelowany obrasta teraz roślinnością i grzybem. Mimo starań o wpisanie się go na listę światowego dziedzictwa UNESCO, władze miasta nie robią nic, by przywrócić mu dawną świetność.

[Hiob]

Za: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=467423596965743&id=403618213346282.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przegląd prasy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *