Kolonizacja lewicy radykalnej

Ideologia klasy panującej różnymi sposobami narzuca się świadomości klas podporządkowanych. Sposoby polegające na ideologicznym czy teoretycznym ujmowaniu lub interpretowaniu rzeczywistości nie są tu najważniejsze. W bogactwie filozoficznych form i błyskotliwych dyskursów, które nie pozwalają na bezkrytyczne przyjmowanie wytworów cudzej interpretacji rzeczywistości (i to jeszcze w mocno zideologizowanej formie), stworzenie przekonującej ideologii panującej jest zajęciem trudnym. Jednak klasa panująca ma jedną zasadniczą przewagę w społeczeństwie, która pozwala jej na wprzęganie w pracę propagandową i ideologiczną potencjalnych krytyków – otóż kształtuje ona nie tyle świadomość, co sam byt społeczny i jego materialne podstawy stwarzając przez to fakty – niewzruszone i obiektywne, które pełnią następnie funkcję kryteriów oceny adekwatności różnych ideologii do rzeczywistości i przez to nieuchronnie tworzą podstawy prawdziwości twierdzeń wchodzących w skład ideologii panującej.

Loren Goldner błyskotliwie przedstawia w skrótowej formie ową prawidłowość pisząc, że patrząca z perspektywy czasu Róża Luksemburg XXI wieku „może dostrzegnie zbieżność między narastającą cyrkulacją wszelkiego rodzaju fikcyjnych papierów w gospodarce amerykańskiej a narastającym zainteresowaniem szerokich segmentów lewicy amerykańskiej symbolicznie określanymi tożsamościami i generalnym postrzeganiem rzeczywistości jako ‚tekstu’. Może dostrzegnie paralelę miedzy ekonomicznym trendem dezindustrializacji a akademicką manią dekonstrukcji…” (Loren Goldner, „Europocentryzm, wielokulturowość czy kultura światowa?”, „Lewą Nogą” nr 15/2003, s. 231).

Tego typu „wrażliwość” na zwroty w gospodarce kapitalistycznej wynika z braku szerszej, „uniwersalizującej” perspektywy, którą odrzucono w rezultacie procesów intelektualnych (zasadniczo związanych z „niedostatkiem radykalizmu” klasycznego marksizmu) również wnikliwie opisanych przez Goldnera. „Radykalna” odpowiedź na każdy przejaw nowego zwrotu w gospodarce kapitalistycznej, zapominająca o całościowej ocenie kapitalizmu jako takiego, doprowadziła lewicę amerykańską do postawienia tezy, że „takie zasadnicze procesy związane we wcześniejszych dziejach kapitalizmu z materialną reprodukcją społeczeństwa, jak przemysł, technologia, infrastruktura społeczna, nauka, edukacja, kwalifikacje techniczne i ich przekazywanie z pokolenia na pokolenie, jak również umiejętność czytania i pisania i nieodłącznie wynikające z tych zjawisk tradycje kulturowe” są to „przejawy wartości i ideologii ‚białego człowieka płci męskiej'”. Co więcej, posuwając się ślad w ślad za meandrami zwodniczej, bo nie ustrukturyzowanej świadomościowo rzeczywistości (czyli kapitulując przed pozytywistyczną lub przynajmniej indukcjonistyczną metodą badania owej rzeczywistości), radykałowie lewicy amerykańskiej minęli się z zasadniczym trendem gospodarki kapitalistycznej: „do utożsamienia rozszerzonej reprodukcji materialnej społeczeństwa ze zjawiskami właściwymi ‚białemu człowiekowi płci męskiej’ doszło dokładnie w tym samym czasie, gdy Japonia i nowe mocarstwa kapitalistyczne Azji stawały się siłowniami światowej gospodarki kapitalistycznej” (s. 231).

Niemniej, zasadniczy krok na drodze do kapitulacji przed ideologią panującą został dokonany już wcześniej, wraz z zaakceptowaniem stalinowskiej wykładni marksizmu przez myśl zachodnią – lewicową i częściowo prawicową, a następnie rozgromienie tej wykładni jako uproszczonej wizji rozwoju społecznego, co utożsamiano z rozgromieniem marksizmu jako takiego.

„Kolonizacja” radykalnej lewicy przez ideologię panującą może dokonywać się na różne sposoby. W przypadku lewicy polskiej – na wzór lewicy palestyńskiej – dokonuje się to metodami najprostszymi, związanymi z finansowaniem działalności tych organizacji, które upowszechniają na gruncie krajowym skolonizowane na wzór zachodni modele świadomości. Wiąże się to z całkowitym brakiem samodzielności rozważań polskiej lewicy, ze świadomym odrzuceniem możliwości własnego wkładu w rozwój myśli lewicowej, nie mówiąc już o marksizmie.

W przypadku lewicy amerykańskiej miał miejsce inny proces, co było zapewne związane z innym poziomem życia owej lewicy. Tutaj kolonizacja miała charakter głównie ideologiczny. Brak własnych tradycji rozważań marksistowskich spowodował od początku ułomną recepcję marksizmu, jak i jego krytykę wzorowaną na tej uwikłanej w degenerację stalinowską krytyce obecnej na Starym Kontynencie.

Zapewne wynalazkiem amerykańskim było zastąpienie problematyki zakorzenionej w kontekście ruchu robotniczego problemami związanymi z alternatywnie pojmowanym radykalizmem. Ten konglomerat ideologii radykalnej, podatny na ewolucję i adaptację, powrócił do Europy, skąd jest eksportowany dalej, na obszary, które w wyniku upadku „realnego socjalizmu” są traktowane jako tereny ideologicznie (i organizacyjnie) dziewicze.

Jednym z kryteriów ideologii mającej szanse kolonizować świadomość radykalnej lewicy jest zauważona przez L. Goldnera cecha adekwatności do danego momentu rozwoju gospodarki kapitalistycznej oraz cecha radykalizmu odpowiedzi na ów moment.

Współcześnie, mamy do czynienia ze zbieżnością takich cech w ruchu alterglobalistycznym. Otóż, z jednej strony – jest to niezapośredniczony umocowaniem w ustrukturyzowanym pojmowaniu świata protest wobec aktualnej fazy rozwoju kapitalizmu – wobec procesów globalizacji. Protest ten zrodził się na skutek niepokoju warstw drobnomieszczańskich, którym globalizacja usuwa spod nóg dotychczasowy grunt. Dla warstw tych globalizacja jest trzęsieniem ziemi nie mającym ani poprzedzającej fazy, ani następującej, gdyż drobnomieszczaństwo z natury swej ujmuje zjawiska w oderwaniu, bez logicznej łączności w procesie historycznym (co doskonale opisuje Goldner ukazując drobnomieszczańską trywializację koncepcji Nietzschego poprzez Heideggera, a następnie Foucaultowską i innych recepcję owej koncepcji; apogeum owej trywializacji osiągnęła owa myśl w amerykańskim, praktycznie zastosowanym pojęciu „różnicy” jako pojęcia filozoficznego).

Na bazie owej drobnomieszczańskiej kontestacji radykalna lewica dokonuje zabiegu „radykalizującego” ów protest, a mianowicie mianuje go „alterglobalistycznym”, przez co sugeruje nie wprost, że nie obce jest jej zrozumienie procesu historycznego, w którym globalizacja jest nieuchronna, ale jednocześnie akceptuje w całej rozciągłości ideologię „różnicy”, która nie pozwala na układanie się kontestacji w skuteczną całość, gdyż grozi to ujawnieniem „pańskiego dyskursu”, w jaki rzekomo jest uwikłany marksizm.

Przykładem mogą być próby tłumaczenia poparcia dla ruchów ludzi o odmiennej orientacji seksualnej tym, że ich dyskryminacja wynika z istoty systemu kapitalistycznego, które są tylko nieprzekonującą, ad hoc, skleconą bajką na użytek tych, którzy odczuwają potrzebę usprawiedliwiania jeszcze w jakiś sposób swojego marksizmu. Tak naprawdę, „różnica”, jak wykazuje Goldner, ma zapobiegać jakiejkolwiek pokusie tworzenia „syntezy na wyższym poziomie”, czyli przezwyciężenie problemów homoseksualistów w społeczności mieszczańskiej z jej prawami (choćby do małżeństwa), ale bez przekształcania owego społeczeństwa w imię uniwersalnych zasad tolerancji itp., albowiem uniwersalne zasady, w myśl nowego radykalizmu twórczo przezwyciężającego „etatystyczny marksizm” wiodą do nieuchronnego zniewolenia bezsilnych przez silnych (szczególnie wyposażonych w autorytet państwa).

Przy całej przenikliwości diagnozy Goldnera, autor ten nie widzi możliwości obrony marksizmu obarczonego „grzechem pierworodnym” etatyzmu wynikającym z zakorzenienia tego systemu filozoficznego w racjonalności interpretowanej na modłę oświeconej racjonalności państwa absolutystycznego, którego nie odrzuciła w istocie Rewolucja Francuska. Według L. Goldnera, Marks zafascynowany Rewolucją Francuską w ślad za swym mistrzem, Heglem, dla którego syntezą dziejów było oświecone państwo pruskie, musiał widzieć proces historyczny jako celowościowy i racjonalny racjonalnością podmiotu o znaczeniu szczególnym w historii. Stąd zarzut „pańskiego dyskursu”, który Goldner analizuje po mistrzowsku, pokazując jego korzenie i konsekwencje. Ale chociaż dokonuje takiej analizy, pozostaje wrażliwy na zarzut etatyzmu w odniesieniu do marksizmu. Ten zarzut próbuje on obejść poprzez odwołanie się do Rewolucji Angielskiej, którą przeciwstawia Francuskiej, podobnie jak przeciwstawia wyżej rozwinięty kapitalizm angielski francuskiemu. Z tej (angielskiej) puli czerpie on wzory nieetatystyczne, „archaiczne”: „lewellerowie, diggerowie, Ludzie V Monarchii, renterowie, muggletorianie, którzy artykułowali nawet najbardziej radykalne ideologie Rewolucji Angielskiej w kategoriach przedoświeceniowych i religijnych. W przeciwieństwie do Francji, prądy te stanowiły tradycję rewolucyjną, która nie wdawała się w kompromisy z państwem” (s. 252).

Zdaniem L. Goldnera „lewica międzynarodowa uznawała w jej radykalnych, a nawet komunistycznych tendencjach, swoich odległych prekursorów, spowijająca je aura religijna przysłoniła ich znaczenie w oczach przesiąkniętych Oświeceniem ruchów społecznych XIX i XX wieku. To jednak Anglia, a nie Francja, była dojrzalszym społeczeństwem kapitalistycznym (…) Lewica międzynarodowa, czerpiąc inspirację bardziej z Francji, myliła aspekty walki o kapitalizm z walką o wyjście poza kapitalizm” (s. 252).

Jest to, naszym zdaniem, bezsprzeczne ustępstwo z marksizmu na rzecz tradycji wolnościowej, anarchistycznej, co nie dziwi w przypadku autora publikującego na łamach „Anarcho-Syndicalist Review”, „Black and Red Notes”, „Undercurrent” czy „Wildcat”.

Tymczasem, marksizm problem etatyzmu ujmuje w innych kategoriach i jego znaczenie w marksizmie nie wynika ze stalinowskiej praktyki zwyrodniałego państwa „realnego socjalizmu”. Dla rewolucyjnych marksistów typowe jest konkretnohistoryczne podejście do instytucji państwowych i tym różni się marksizm od anarchizmu w okresie przejściowym.

Domniemany etatyzm (lub nieetatyzm) marksizmu sprowadza się do nieprzezwyciężonej różnicy między marksizmem a anarchizmem (nurtem wolnościowym) w ocenie potrzeby i konieczności państwa okresu przejściowego i dyktatury proletariatu. Odstąpienie „nieetatystycznych marksistów” od konieczności wykorzystania form państwowych i form dyktatury proletariatu w okresie przejściowym znamienne jest dla dyskusji, które towarzyszyły Rewolucji Październikowej, a które dziś, po recydywie kapitalizmu, wróciły z nową siłą.

ex. GSR

29 grudnia 2003 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kolonizacja lewicy radykalnej

  1. Wiesław pisze:

    I po co to. Wykształcony w seminarium duchowo Józef Włosorowicz Stalin stwierdził: „Komunizm – socjalizm pasuje do polski jak siodło na krowę”. Opłacanie lewicy z zewnątrz, jak w Palestynie to imperializm.Lewica została w Polsce wyrzucona na śmietnik historii – jak to ujął prof. Szacki w dziele „Co winien…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *