FATALNY ZBIEG OKOLICZNOŚCI

Z cyklu „Jaja jak czerwone berety”

W telegraficznym skrócie.

Akt pierwszy. Zaczęło się od wielkiej sympatii. W rezultacie przesympatyczny działacz związkowy, Jacek Rosołowski, osobiście zapisał nas do tajnej grupy dyskusyjnej WZZ Walka na facebooku. Przyznajemy się bez bicia – nie wzbudziło to w nas specjalnego zainteresowania tym zalążkowym związkiem zawodowym. Szybowaliśmy wówczas gdzieś w przestworzach, dzieląc klasę pracowników najemnych na części, obdarzając przy tym względami przemysłową klasę robotniczą.

Akt drugi. Znany działacz zielonogórski, Mateusz Mietlicki, zamieścił nasz artykuł „Proste pytania – nieproste odpowiedzi” poświęcony tej właśnie tematyce na wymienionej wyżej stronie. Jacek Rosołowski natychmiast go lajkował. Artykuł ten wzbudził wówczas spore zainteresowanie lewicowej rodzinki. Przedrukował go nawet znany kombajn propagandowy o wdzięcznym imieniu – „Władza Rad”. Od tez w nim zawartych publicznie dystansował się tylko Piotr Ciszewski. Mietlicki wówczas pozostawał pod naszym urokiem.

Akt trzeci. Przeurocza i jakże lubiana przez lewicową rodzinkę Ewa Groszewska zwęszyła w tym wymierzony w WZZ Walka spisek – jak nieomal cała lewicowa rodzinka trzyma się ona kurczowo szerokiego pojęcia „klasa pracownicza” i jej synonimów – klasa pracowników najemnych, klasa pracująca, czy wreszcie ludzie pracy. Jej argumentacji uległ Jacek Rosołowski. Stosownie do tego usunął swój lajk pod naszym tekstem i nasze teksty ze swego profilu. Odtąd usuwał je już konsekwentnie (bez słowa wyjaśnienia), choć wrzutów w przeciwieństwie do innych nie blokował.

Akt czwarty. Z cienia wychodzi Verdi. Przy zetknięciu z nim Jacek Rosołowski zamienia się w ptaka – w BONZO WSPANIAŁEGO. Cudowne przemienienie – na odwyrtkę. Posłuchajcie jak ten ptak pieje: Ewa Balcerek jako ,że jesteście totalnie odcięci od konkretnej działalności od wielu lat to możecie sobie tylko gdybać i wypisywać dyrdymały, WZZ Walka nie jest żadnym rozłamem w Inicjatywie Pracowniczej bo większość stanowią ludzie , którzy nie mają z nią nic wspólnego bo działali w WZZ Sierpień 80 czy OPZZ lub są nowi w działalności związkowej”.

Akt piąty. Zjazd WZZ Walka z udziałem i pod egidą Ewy Groszewskiej i delegacji Verdi. Wybór władz Związku – Wrocław i Ewa Groszewska górą! Ewa G. dostaje pełnomocnictwa na kontakty międzynarodowe, a jej protegowani nieomal wszystkie miejsca we władzach Związku.

Akt szósty. Bonzowska para – nowy Lech Wałęsa wraz z małżonką – członkiem władz Związku (szefową Komisji Rewizyjnej) swą obecnością zaszczycił konferencję związku zawodowego Verdi. Pod zdjęciem z tej konferencji na fejsie – lajki władz i członków Związku.

Akty pomniejsze. Powiedzmy techniczne. Usunięcie naszych „akredytacji” i dostępu do tajnej grupy dyskusyjnej WZZ Walka, do zamkniętej grupy „Kilka porad dzięki którym twój komunizm będzie lepszy” – dziękujemy Mateuszowi Cichockiemu, że nie oparł się naciskom. Tym samym jego łączność z lewicową rodzinką w praktyce została dowiedziona. Wreszcie „błąd” Jerzego Kochana, przewodniczącego Stowarzyszenia Marksistów Polskich, który „ukrył” ruską ludową muzyczkę wraz z trzema naszymi artykułami (błąd już naprawiony).

I wreszcie wielki finał:

Growing opposition to Verdi trade union at Berlin airports
[Rosnący sprzeciw wobec związku zawodowego Verdi na berlińskich lotniskach]
autor: Verena Nees
21 kwietnia 2017 r.

Wśród pracowników berlińskich portów lotniczych narasta sprzeciw wobec związku zawodowego Verdi. Wielu pracowników związek doprowadza do wściekłości za narzucanie umów zbiorowych dla obsługi naziemnej, nawet w sytuacji, kiedy większość członków głosuje przeciwko temu.
Kiedy kierownictwo związku Verdi oznajmiło, że chce podpisać ugodę, mimo że niemal 57% członków głosowało przeciwko, liczne osoby zaczęły mówić o swym zamiarze opuszczenia związku.

Verdi odmalowuje ugodę jako polepszenie losu pracowników i utrzymuje, że nic więcej nie dało się zrobić. To nieprawda. Kontrakt będzie skutkował dwoma rzeczami, z których każda jest w interesie korporacji. Konsoliduje niskie płace w gałęzi, gdzie ciężka i bardzo wymagająca praca jest wykonywana w systemie zmianowym. A ze względu na długi okres obowiązywania, zapewnia 3 lata pokoju społecznego, tzn. odbiera pracownikom ich najważniejszą broń dzięki zakazowi strajków na trzy lata.

Od początku Verdi zamierzał ograniczyć strajk do kilku dni. Związek zawarł ugodę zbiorową na wszystkich pozostałych lotniskach po to, aby izolować pracowników w Berlinie.
Na trzeci dzień, Verdi zgodził się na tajne negocjacje wstępne z mediatorem. Mianował w tym celu senatora z byłej koalicji rządowej SPD/Die Linke, Ehrharta Koertinga (SPD), pod którego kierownictwem zostały sprywatyzowana obsługa naziemna w Berlinie. Komisja negocjacyjna przystała na 3-letni kontrakt, a kiedy większość go odrzuciła, Verdi narzucił go wbrew woli członków związku.

Doświadczenie, jakie przeżywa obecnie naziemna obsługa jest analogiczne do doświadczeń pracowników we wszystkich sektorach przemysłu i usług na świecie: zażarta walka o podniesienie niskich płac i polepszenie nędznych warunków pracy nie może zostać przeprowadzona wraz, ale przeciwko związkom. Związki rozgrywają pracowników w jednym miejscu przeciwko ich kolegom z innego miejsca, dzielą ich i podporządkowują celowi, jakim jest zysk korporacji i innych firm. Jedność związkowa nie może zostać ustanowiona poprzez działanie związkowe, ale tylko w opozycji do nich.

W każdej walce, czy to na lotniskach, transporcie publicznym czy w przemyśle (…), pracownicy stają twarzą w twarz z tym, że ich związkowi przedstawiciele współpracują przy opracowywaniu planów roboczych przez kadrę zarządzającą i ich narzucaniu.
Zasiadają w radach nadzorczych i negocjują plany racjonalizacji i restrukturyzacji podczas tajnych narad. W negocjacjach zbiorowych grają dwuznaczną rolę. Za jakieś ochłapy podwyżek płac poświęcają wszystko to, co zostało wywalczone w przeszłości, przekształcają stanowiska pracy w tymczasowe i niskopłatne, oraz wbijają nóż w plecy opierających się pracowników.
Związki organizują strajki i zgromadzenia w tym wyłącznie celu, aby dać ujść parze, demoralizują pracowników i udowadniają zarządom firm, że związki są konieczne dla narzucania ich planów.

Rola związków, które niegdyś zabezpieczały wzrost płac i polepszanie warunków pracy w ramach działań krajowych, przekształciła się w swe przeciwieństwo. Obecnie związki nie tylko uczestniczą w niszczeniu stanowisk pracy i osiągnięć socjalnych, ale przejmują inicjatywę w proponowaniu takich rozwiązań, tak jak to zrobiła ostatnio rada pracownicza w Volkswagenie.

To się wiąże z fundamentalnymi zmianami w globalnej gospodarce. Globalny rozwój i integracja produkcji znalazły się w nieprzezwyciężonej sprzeczności z kapitalistycznym systemem państw narodowych, który na początku XX [w XXI w. nic się nie zmieniło – BB] wieku ugrzązł w wojnach i konfliktach militarnych.

Prokapitalistyczna i nacjonalistyczna perspektywa związków zawodowych przekształciła je w bliskich sojuszników swych własnych klas panujących w ich walce o udział w światowych rynkach. Kierownictwo związkowe jest sowicie wynagradzane, a majątek związkowy w coraz większym stopniu opiera się na inwestycjach własnościowych i ubezpieczeniowych oraz na wynagrodzeniach za uczestnictwo w radach nadzorczych.

(za https://www.wsws.org/en/articles/2017/04/21/germ-a21.html)

P.S. Strona WSWS zamieściła jeszcze jeszcze jeden artykuł, dotyczący tym razem roli związku zawodowego Verdi do i w czasie akcji strajkowej pracowników transportu miejskiego w Niemczech. Opisane mechanizmy działania związku są analogiczne do opisanych przy okazji sytuacji pracowników obsługi naziemnej lotnisk Berlina.
Związek zawodowy Verdi przypomina nam Towarzystwo Wielbicieli Muzyki Verdiego ze słynnego filmu „Pół żartem, pół serio”. Polska odsłona tej opery mydlanej – to żart; kwestia: kto trzyma pałeczkę dyrygenta – to już problem serio.

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski
19 czerwca 2017 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty bieżące. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „FATALNY ZBIEG OKOLICZNOŚCI

  1. wchodzę tutaj tylko w poniedziałki pisze:

    Kogo to (zarysowana sytuacja krajowa i wspomniani aktorzy) naprawdę obchodzi w kraju, w którym uzwiązkowienie jest na niskim poziomie (a dwa główne związki są pieszczochami jednej albo drugiej władzy a inne to tylko plankton, któremu od czasu do czasu uda się ugryźć wieloryba i zaistnieć w mediach nie głównych a internetowych i to głownie należących do tzw. „prawdziwej lewicy”) w stosunku do krajów Europy Zachodniej (żebyśmy mieli takie problemy jak oni z Verdi, zapewne wierchuszka zapragnęła się pozbyć paraliżującego mózg i członki przymiotnika – „roszczeniowi”) i gdzie w szkołach uczy się nie grupowego (albo lepiej – kolektywnego) działania tylko: TINY ze najlepiej jest jak każdy wyścigowy szczur sobie rzepkę skrobie.

  2. GN pisze:

    Prezes stowarzyszenia Marksistów Polskich – prof. dr hab. Jerzy Waldemar Kochan. Subtelny agitator na rzecz SLD. Wszelkie prezesury, a szczególnie taka, pasują wręcz do marksizmu idealnie.

  3. W.B. pisze:

    Nie nadążasz.Jeszcze wczoraj grał on na Partię Socjaliści. Jakoś słabo im idzie zbieranie podpisów potrzebnych do rejestracji. To nie nasze zmartwienie.

  4. Paweł Kotras pisze:

    Do marksizmu też pasują takie partie jak „Zieloni”, „Zmiana” a nawet Krytyka Polityczna oraz partia „Razem”… Podobno też J. L. Melenchon czy A. Tspiras… Podobno to „wszyscy radykałowie” „antykapitaliści”… swoją aktywność w takich partiach utrwalający przez odwoływanie się do… „marksizmu”… To bardzo „skrajni ludzie”… 😉

  5. GN pisze:

    To bardzo niebezpieczni ludzie. Być może nawet terroryści Pawle.

  6. Dawid Jakubowski pisze:

    @GN
    A Sanders, który głosował w Kongresie USA za niemal każdą interwencją zbrojną też dobry? Niedawno był program w którym wychwalano wrażliwość Clintonowej pochylającej się nad losem kobiet i prawami człowieka w Trzecim Świecie… Naprawdę udajesz, że nie wiesz jaką rolę odgrywają ci ludzie? Nie terroryści, ale ludzie, którzy chcą wejść na szczyty zarządzania systemem kapitalistycznym reprezentujący interesy narodowej burżuazji. To są politycy np. tego typu, co przed wojną Ramsay Mac Donald w Anglii… Trzeba po prostu się orientować czyje interesy reprezentują a nie bredzić…

  7. GN pisze:

    Dawidzie, zobacz proszę ironię w moich poprzednich postach w tym temacie.

  8. Paweł Kotras pisze:

    „Wszelkie prezesury, a szczególnie taka, pasują wręcz do marksizmu idealnie.” w innym wątku ale o odrzuceniu marksizmu w Rosji, Gabrielu 😉 zasugerowałeś, że w przeciwnym razie gdyby się nie odcięli od marksizmu nie zostaliby profesorami… Przecież nad Wisłą ten proces też już postępował od lat przynajmniej 60-tych… Wiele osób skwapliwie z tego próbowała korzystać… choćby opierając swoją aktywność na zawoalowanym nacjonalizmie czy odwołując się do koncepcji socjaldemokratycznych zwanych ówcześnie rewizjonizmem… Prostą drogę takie osoby miały to tzw. liberalnej demokracji czy w „lepszym razie” do partii z pod znaku SLD, czy potem Zieloni oraz „Razem”… 🙂

  9. Rebel2 pisze:

    piekny tekst. mysle, ze mamy wiele wspolnego.
    ja podobne teksty zamieszcam na lewica.pl, ale tam niekumaci lewacy nic a nic nie rozumieja.

    ty robisz to dla naprawy ruchu lewicowego a ja wprost przeciwnie chce go zniszczyc bo tam sami hypokryci siedza.

    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    zapytaj sie ich jakie nosza dresy a zobaczysz jak ich czerwone twarze zrobia sie jeszcze bardziej czerwone. Ze zlosci 😉
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  10. Dawid Jakubowski pisze:

    Gabrielu odniosłem wrażenie, że prześmiewczy ton zastosowałeś tutaj by bronić przed krytyką ze strony Pawła jako ‚zasklepionego ortodoksa’ pozycji ideologicznych zajmowanych przez polityków, którzy de facto od dziesięcioleci kalkują te same wzorce. Czyżbyś sugerował, że obecnie podchodzisz do dawniej zachwalanych ruchów od strony właśnie realizmu politycznego z pełnym zastosowaniem analitycznych narzędzi, jakie daje socjalizm naukowy? Jeśli tak jest naprawdę, pozostaje tylko życzyć konsekwencji. Jeśli zaś to tylko na chwilę, bądź jest to element jakiejś taktyki, prędzej czy później się to okaże…

  11. Paweł Kotras pisze:

    Gabrielu Nazarowiczu…

    Tak, to ludzie na miarę osób aktywnych kiedyś w Czerwonych Brygadach oraz RAF… Podobno od dłuższego czasu planują „ataki” by utrwalić „lewacką poprawność polityczną” „obowiązującą w Europie” oraz umocnić „kulturowy marksizm”… PS. jak wiadomo marksizm jest „równoznaczny” z terroryzmem… 🙂

  12. GN pisze:

    Dawidzie i Pawle, odnoszę wrażenie, że ciężko rozmawia się z osobami, które bazują tylko na wrażeniach. (To była ironia)

    Jeden uczy mnie czyje interesy reprezentuje Clinton. Drugi uczy, co na czym polegają koncepcje socjaldemokratyczne.

    Panowie, z całym szacunkiem, ale taka wiedza to poziom średnio ogarniętego licealisty. Pomimo to dobrze, że jesteście, i że na swój sposób promujecie marksizm.

  13. Dawid Jakubowski pisze:

    Gabrielu, skoro ważna jest dla Ciebie perspektywa marksistowska, czemu przedkładasz formę „pan” nad „towarzysz”? Pytanie na marginesie, ale już któryś raz „panujesz” w dyskusji mnie i Pawłowi. Nie muszę przecież przypominać jakie te oba określenia mają pochodzenie i znaczenie ;)? Nie czepiam się. Po prostu konsekwentne odwoływanie do tego zwrotu brzmi trochę dziwnie i zabawnie w ustach socjalisty naukowego. Chyba, że gromi renegatów marksizmu 😉

  14. Paweł Kotras pisze:

    Gabrielu Nazarowiczu…

    Przepraszam „archaniele” o dwuznacznej tożsamości płciowej, stroniącym od „złych spojrzeń” ;), czy przypadkiem to nie Ty na fejsbuku, dopóki byłeś na nim aktywny, uważałeś, że „prowadzisz niezależnie badania”? Na ich użytek posługiwałeś się heglowską teorią poznania z jednej strony a z drugiej jak na niezależnego badacza przystało mającego „tak cholernie wiele do ukrycia” odwoływałeś się do „tajemnej wiedzy” w postaci typologii charakterologicznej Enneagram… Wrażenie robiłeś osoby, co najmniej dziwnej, skoro próbowałeś osobom lewicującym czy nawet komunizującym próbować „pokazywać kto powinien być ich znajomym oraz przyjacielem”… W tej kwestii podsuwałeś im kandydatury „znajomych”, którzy byli ludźmi, co najmniej, niepoważnymi, mającymi fiksacje na punkcie kwestii błahych z punktu widzenia lewicowego racjonalizmu … Robiłeś to mieszając w to spuściznę po Heglu z jednej strony, a z drugiej odkrywając „karty wiedzy tajemnej”… Takie są fakty, nie wrażenia… Wrażenie, co najmniej dziwne mogły robić ale to, co zamieszczałeś zamiast tzw. zdjęć profilowych… jeszcze bardziej sugerując, że twój fejsbukowy pseudonim ma tzw. głębsze, baa… „tajemne” znaczenie… 😀
    Trudno uznać za „wrażenie” to iż jako rzekomo osoba „przychylna marksizmowi” twierdziłeś, że takie eklektyczne oraz drobnomieszczańskie podmioty polityczne jak Podemos (walczący z „elitami” bo „marksistowski język jest zbyt archaiczny” i nie kupi go tzw. ciemny chłop) albo taka partia jak „Razem” powinny być ugrupowaniami „najbliższymi marksistom”…
    Nie sądzę, byś był na tyle „ułomny intelektualnie” byś nie dostrzegał, że te formacje są w zasadzie właśnie politycznym produktem ubocznym tzw. postmodernizmu, który „tak przecież krytykowałeś”… i nic z to z marksizmem wspólnego nie ma… 🙂

  15. GN pisze:

    Nie emocjonuj się tak Pawle, bo Ci braknie na myśleniu. Pisaliśmy tutaj o tym wszystkim. Będzie więc powtórka z rozrywki. Dobrze, więc jeszcze raz:

    1. Ustawicznie mylisz dwie rzeczy – to, że ktoś opisuje pewne zjawisko, nie znaczy, że się z tym zjawiskiem utożsamia i jest jego częścią.

    Zajmując się społeczeństwem zajmuję się także jego idealistycznymi interpretacjami. Po co? Po to, by lepiej rozumieć. Podstawą mojego rozumowania jest materializm dialektyczny. Bez zrozumienia Hegla trudno zrozumieć marksistowskie jego „postawienie na nogi”.

    2. Piszesz o „wiedzy tajemnej” podając przykład typologii charakterologicznej? Pawle, tu nie ma nic tajemniczego. To proste „narzędzie” ogólnej klasyfikacji. W literaturze lewicowej teorią osobowości w ujęciu marksistowskim zajmował się m.in Lucien Seve. Czy zrobił to w sposób zadowalający i czy w ogóle taka typologia była / jest potrzebna, nie mnie oceniać. Faktem jest, że takie typologie istnieją, a ja zajmując się społeczeństwem z konieczności zajmuję się także jego ideologicznymi wytworami.

    4. Wskazywałem na to wielokrotnie – źle używasz cudzysłowu wprowadzając czytających w błąd, jakoby mieli do czynienia z wycinkami z oryginalnych wypowiedzi.

    3. Czy partia Razem powinna być ugrupowaniem najbliższym marksizmowi? Pawle, a kto tu kiedykolwiek mówił o powinnościach? Tu można mówić o tym, co jest, a czego nie ma. Obie to opcje luźno socjaldemokratyczne mające na celu lekko upiększyć kapitalizm, ale faktem jest także, że zarówno Razem, jak i SLD znajdują się na osi spektrum politycznego bliżej marksizmu, będącego prądem liberalnym, aniżeli np. konserwatywnego faszyzmu, do którego bliżej jest korwinowcom.

    Ciekawe, że pytając Cię kiedyś o to, czy stając w obliczu konieczności dokonania wyboru zagłosowałbyś raczej na Razem, czy na Korwina, odpowiedziałeś, że ZDECYDOWANIE na tego drugiego. Do dziś, pomimo moich próśb, merytorycznie nie wytłumaczyłeś swojego wyboru.

    Swoją drogą – Dawidzie Jakubowski, a jaki byłby Twój wybór? Poparłbyś Pawła?

    Pozdrawiam

  16. Gruby Czesiek pisze:

    @GN

    „Ciekawe, że pytając Cię kiedyś o to, czy stając w obliczu konieczności dokonania wyboru zagłosowałbyś raczej na Razem, czy na Korwina, odpowiedziałeś, że ZDECYDOWANIE na tego drugiego. Do dziś, pomimo moich próśb, merytorycznie nie wytłumaczyłeś swojego wyboru.”

    Nie wiem dlaczego na lamach tego zacnego blogaska urządzacie często osobiste wycieczki. Nie wiem czy tow. Kotras udzieli odpowiedzi, ala ja osobiście myślę, ze jego tok rozumowania jest następujący: lewica, którą mi serwują jest funta kłaków warta, z nią nie zrobimy rewolucji i nie wprowadzimy socjalizmu, możemy tylko pudrować kapitalizm, to już lepiej zagłosować za Korwinem i jego turbo-hiper-darwinowskim kapitalizmem bo ludzie wtedy przejrzą na oczy co i powyciągają ze strychów swoje czerwone sztandary. Korwin to opcja „czym gorzej dla ludu tym lepiej dla rewolucji” a Razem czy Podemos z ich próbą budowy kapitalizmu z ludzka twarzą to nic innego jak „opium dla ludu”.

    Raczej chyba nie jest zakamuflowaną opcja korwinowską. Chociaż z drugiej strony ja tow. Kotrasa nie znam i wódki z nim nie piłem, to za przeproszeniem – „chuj go tam wie”. Zresztą, czy to ma jakieś znaczenie dla marksizmu i jego przyszłości na kogo glosuje taki tow. Kotras?

  17. Gruby Czesiek pisze:

    Aha, są jeszcze takie teorie, takie internetowe „urban legends”. Jedna z nich głosi, że Marks tak naprawdę był libertarianinem a nie jakimś tam lewicowcem. Zupełnie tak jak Korwin, który się takim terminem sam określa. Inna teoria głosi, że sprytni i pachnący czosnkiem banksterzy z Walstreet wymyślili i libertarianizm i komunizm czyli grając na światowej geopolitycznej ruletce już od dawna obstawiają jednocześnie i pola czerwone i czarne.

  18. Dawid Jakubowski pisze:

    Gabrielu, o co Tobie biega? Pawła Kotrasa i jego linię obrony konsekwentnej lewicy przed drobnomieszczańskimi odchyleniami narzucanymi przez pewne tzw. partie i osoby popieram permanentnie…

  19. Dawid Jakubowski pisze:

    „Ciekawe, że pytając Cię kiedyś o to, czy stając w obliczu konieczności dokonania wyboru zagłosowałbyś raczej na Razem, czy na Korwina, odpowiedziałeś, że ZDECYDOWANIE na tego drugiego. Do dziś, pomimo moich próśb, merytorycznie nie wytłumaczyłeś swojego wyboru”.

    To są jakieś dyrdymały. Nie kto inny jak Paweł Kotras należał i należy do osób wielokrotnie przypominających o nie tylko środowiskowych związkach między PO a Korwinem. Także o obecności korwinistek i korwinistów na listach wyborczych Platformy… Nikt kto zna stanowisko Pawła w tej kwestii, a także treść jego rozmów także z Tobą Gabrielu w te brednie nie uwierzy.

  20. Paweł Kotras pisze:

    Gabrielu Nazarowiczu…

    Nigdzie nie wspomniałem choćby o poparciu dla JKM… Wszakże wyłożyłem Ci argumenty odnośnie partii „Razem” odwołujące się stanu faktycznego aktywności tej partii politycznej, co oczywiście przemilczałeś… 🙂
    Uważam, że należy budować samodzielną siłę konsekwentnej lewicy a nie wspierać podmioty znajdujące się w kręgu wpływów środowisk drobnomieszczańskich oraz burżuazyjnych… Dla Ciebie, rzekomego „materialisty” jednak trzeba się „odnaleźć na gruncie” tego z czym mamy do czynienia… Zatem bliska ci jest formacja taka jak „Razem”…

  21. Paweł Kotras pisze:

    „Gabriel Nazarowicz”
    Dlatego Ty mając REALNY wpływ i możliwość wsparcia ruchu socjaldemokratycznego (który jest ideowo bliższy, niż konserwatyzm, czy neoliberalizm) sam pozostajesz tylko w sferze idealnej.

    To są „nauki” „niezależnego naukowca” „Gabriela Nazarowicza” nie mającego nawet odwagi pisać pod WŁASNYM imieniem oraz nazwiskiem… 🙂

  22. Paweł Kotras pisze:

    Idąc zresztą tokiem rozumowania myślenia „Gabriela Nazarowicza”, iż wszelka aktywność polityczna wymykająca się pewnym utartym politycznym schematom nad Wisłą czy też nie nastawiona na to, by zabiegać o poparcie środowisk drobnomieszczańskich czy burżuazyjnych należałoby oczywiście „przyznać mu rację”, że taka „aktywność ma być bezpłodna”… Takie „analizy” służą jednak ale temu by marksizm w Polsce kolejny raz wykoleić czy do we właściwym czasie zneutralizować potencjał osób konsekwentnie lewicowych, zagospodarować ich możliwości przez ugrupowania formalnie socjaldemokratyczne czy socjalpopulistyczne…

  23. Paweł Kotras pisze:

    https://www.facebook.com/KPPGDANSK/posts/212429059267881?pnref=story

    ‚W procesie prywatyzacji ogromną rolę odegrał obcy kapitał, który skolonizował Polskę. Gospodarka krajowa uzależniła się od obcego kapitału. Dziś korporacje i koncerny międzynarodowe koncentrują w swoim posiadaniu całą władzę gospodarczą i finansową. O ile wywalczono w jakiejś mierze demokrację polityczną, o tyle trzeba walczyć z dyktaturą ekonomiczną’.

    „‚CZYM JEST DEMOKRACJA EKONOMICZNA?
    Ladislau Dowbor wyjaśnia czym jest demokracja ekonomiczna i dlaczego winien być bardzo ważnym i aktualnym postulatem wszystkich sił postępowych:
    Demokracja ekonomiczna może wydawać się dziwnym pojęciem. Nauczyliśmy się cenić demokrację polityczną, żywotną dla naszej wolności. Gdy jednak gospodarka staje się dominująca we wszystkich sferach, nawet w samej polityce, trzeba przemyśleć na nowo ogólną równowagę procesów podejmowania decyzji, które dziś nazywa się governance. Gdy istotne decyzje o naszym życiu, naszych wartościach i naszej przyszłości wymykają się sferze politycznej i są podejmowane przez korporacyjnych olbrzymów, nad którymi nie mamy żadnej kontroli, nie wystarczą okresowe wybory przedstawicieli politycznych. Dziś korporacje operują większymi budżetami niż większość rządów planety. Nikt nie wybiera ich przywódców. W głównych łańcuchach produkcyjnych na rynku panuje wąska grupa przedsiębiorstw, która narzuca ceny oraz za pośrednictwem reklamy i kontroli nad mediami konstruuje pozytywny wizerunek samej siebie. Demokratyzacja gospodarki wyłania się jako centralny temat’.”

    „Gdy istotne decyzje o naszym życiu, naszych wartościach i naszej przyszłości wymykają się sferze politycznej i są podejmowane przez korporacyjnych olbrzymów, nad którymi nie mamy żadnej kontroli, nie wystarczą okresowe wybory przedstawicieli politycznych.”
    Biorąc pod uwagę, że nie wspomina się tu ani razu o kapitalistach ale o „kapitale obcym” to wydaje się, że pewnie już mniejsza burżuazja oraz drobnomieszczaństwo są „okej”

    ‚DLACZEGO NACJONALIZACJA I KOLEKTYWIZACJA?
    Nacjonalizacja i kolektywizacja to upaństwowienie całej gospodarki, przemysłu, rolnictwa, usług i handlu. Uspołecznienie środków produkcji wymaga w społecznym zarządzaniu komisji krajowej, komitetu, zarządu, którego członków wybierają w głosowaniu demokratycznym obywatele.

    „Państwo jest instytucją wspólnotową, narzędziem danej wspólnoty, działającym w jej interesie i na jej rzecz. Współcześnie państwa kapitalistyczne nie służą ogółowi społeczeństwa, ale są zarządami majątków narodowych na rzecz koncernów i korporacji. My, komuniści, chcemy zmienić ten stan rzeczy, zwrócić realną władzę większości społeczeństwa, gdyż demokracja to władza większości!’

    Polak Polakowi … xD

    Dalej mamy wypowiedz o nie różnicowaniu ze względu na orientacje seksualne… Wszystko ok, ale uzasadnienie tego, „co jest ważne” trąci metafizyką. Jeśli Polak kapitalista o homoorientacji ma „dobry charakter” w ich ocenie i „płaci swoim pracownikom”, to nie wolno mu przeszkadzać, bo nie można być Polakowi wilkiem 😉

    ‚ My, komuniści, nie potępiamy, ani nie chcemy ogłaszać anty-lichwiarskiej krucjaty, bowiem naszym zasadniczym postulatem są uspołecznienie środków produkcji i radykalna zmiana stosunków społecznych. Lichwa jest tylko symptomem sprzeczności i wad ustroju kapitalistycznego, którego naczelną zasadą jest powiększanie swojej majętności, dbanie o własny, prywatny zysk, akumulacja kapitału’.

    Nie jest tu napisane jaka klasa ma w tym odegrać decydującą rolę…

    ‚Uspołecznienie środków produkcji oznacza mniej więcej tyle, że środkami produkcji zarządza społeczność, społeczeństwo, ludzie pracy. Największy przejaw społecznych środków produkcji widać w maksymalnie zrealizowanej idei spółdzielczości i samorządności pracowniczej, a także w aktywności społecznej i jak największym udziale obywateli w zarządzaniu wspólnym, społecznym majątkiem dla dobra ogółu i jednocześnie dla dobra i w interesie każdego z osobna’.

    „‚Trzeba uczyć tolerancji i że każdy jest względem każdego równy w prawach, że każdy ma prawo do bycia kowalem własnego losu, do życia po swojemu’.
    kowalem własnego losu, czyli co? Indywidualizm.. Jak ktoś chce zwalczać socjalizm, to rozumiem też nie ma problemu 😉
    ‚JAK WYPLENIĆ KORUPCJĘ I NEPOTYZM?
    Korupcja i nepotyzm są jak nowotwory złośliwe z przerzutami. Trudno je wyplenić z tkanki społecznej. Rozsądnym pomysłem jest przeprowadzanie otwartych konkursów i przetargów publicznych pod ścisłą kontrolą społeczną’.
    Otwarte przetargi… Jeśli kapitaliści „dobrymi Polakami i ludźmi”i nie są delegatami obcego kapitału to już są „okej” 😉

    ‚Polska ma długą tradycję i to chlubną zwoływania pospolitego ruszenia, np. w czasach potopu szwedzkiego czy w okresie insurekcji kościuszkowskiej. Przypadek powstania wielkopolskiego z 1918 r. dowodzi, że Polacy potrafią się efektywnie zmobilizować. W przypadku zastąpienia zawodowej armii instytucją zwoływania pospolitego ruszenia naturalnie w służbie czynnej pozostałby korpus oficerski w stanie gotowości’.

    My Polacy… Wzorce oczywiście abstrahujące od zmagań proletariatu…

    Idąc tokiem rozumowania osób sugerujących, co komu jest najbliżej należałoby może uznać, że takie tezy stawiane przez rodzimą KPP (które lubi choćby tzw. Matebo) powinny być „najbliższe marksistom”… Skoro wysuwa je jeszcze taka partia odwołująca się samą nazwą do tej historycznej… Z pewnością IPN „ma rację”,

  24. Paweł Kotras pisze:

    że to organizacja nawiązująca swoją aktywnością oraz programem do tej przedwojennej 😉

  25. Paweł Kotras pisze:

    „Lenin np. popierał ruchy narodowowyzwoleńcze wiedząc, że nie mają one niczego wspólnego z komunizmem, czy ogólnie lewicą (a częściej, niż rzadziej były ruchami narodowo-faszyzującymi). ”

    To jedna z sugestii „Gabo” gdy był aktywny na fejsbuku… Skoro Lenin wręcz „popierał faszystów” to może należałoby też popierać pewne rodzaje socjalpopulizmu, tak widoczne nad Wisłą… Może należałoby na przykład popierać takie organizacje jak „Zmianę” czy Falangę… Pomija oczywiście „Gabo” tutaj to, że Lenin krytykował bezsprzecznie ruchy, które z dzisiejszej perspektywy można uznać za właśnie tzw. narodowo-wyzwoleńcze czy te wręcz faszyzujące działające na rzecz wskrzeszenia w najlepszym razie burżuazyjnej republiki bądż właśnie quasi lub zupełnie faszystowskiej dyktatury… Nie bez powodu rewolucjonistom rosyjskim bliżej było do poglądów SDKP czy tzw. lewicy PPS-owskiej aniżeli do tzw. fraków PPS-owskich… Ci ostatni zresztą rewolucjonistami, marksistami z Rosji w zasadzie gardzili… i vice versa…
    Wielu tzw. lewicowców, co śmieszniejsze od lat właśnie działa na takiej zasadzie, iż „to co jest realne”, to w jakich „realnych uwarunkowaniach się poruszamy”, powinno nas przybliżać do „współpracy całej lewicy” bez jakiegokolwiek właśnie uzmysłowienia sobie jakie są różnice na lewicy, w tym te fundamentalne odnoszące się do kwestii światopoglądowych… Potem liczna ich część zasila właśnie formacje polityczne dalekie od ich przekonań politycznych itd itp… Robi to zresztą wiele razy w swoim życiu, popełniając cały czas te same błędy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *