TRZY ZDJĘCIA, TRZY KARTY, TRZY ZJAZDY I TRZY ZWIĄZKI

Z cyklu „Jaja jak czerwone berety”

Temat potraktuję skrótowo – w zasadzie wróżąc ze zdjęć.

Zdjęcie użytkownika Иван Овсянников.

szerzej:

https://mpra.su/news/mpra/2137-V-Moskve-proshl-V-Sezd-MPRA

oraz https://mpra.su/ i https://www.facebook.com/groups/MPRA.ITUA/

Zdjęcie użytkownika Związek Zawodowy Wspólnota Pracy.

I zaopatrując tym oto jakże ogólnikowym komentarzem – na związkową, wyboistą drogę.

W odpowiedzi na omawiane przez nas „Związki partnerskie” będące wyrazem naszego zatroskaniu o stan kadr na radykalnej lewicy, otrzymaliśmy takie oto uwagi ze strony działaczy WZZ Walka (poparte represjami nazwijmy to technicznymi, co dowodzi, że poruszyliśmy sprawę istotną):

Jacek Rosołowski: „Jako, że jesteście totalnie odcięci od konkretnej działalności od wielu lat to możecie sobie tylko gdybać i wypisywać dyrdymały, WZZ Walka nie jest żadnym rozłamem w Inicjatywie Pracowniczej bo większość stanowią ludzie , którzy nie mają z nią nic wspólnego bo działali w WZZ Sierpień 80 czy OPZZ lub są nowi w działalności związkowej.”

Roger: „Myślę, że autorzy nie rozumieją, że partię tworzy się ostatnią. Najpierw muszą być stowarzyszenia i związki.
Wydaje mi się, że deklaracje ideowe obu związków nie ‚inaczej rozkładają akcenty’ a właśnie polaryzują stanowisko związkowe na klasowe i klasyczne trade union’owe.”

Za uwagi jesteśmy wdzięczni i spieszymy z ustosunkowaniem się do nich.

Warto zauważyć, że w tekście potraktowaliśmy oba nowopowstałe związki jako jedno zjawisko. Rozłam w Inicjatywie Pracowniczej jest efektem doświadczeń działaczy, którzy zahaczyli już o niejedną taką inicjatywę. Wcześniej dokonało się – nazwijmy to elegancko – „wyalienowanie” takich samych działaczy politycznych ze struktur WZZ Sierpień‘80. Najwyraźniej, po kryzysie w Inicjatywie Pracowniczej narosła masa krytyczna, tj. uwolnili się ci, którzy mogli skonsumować ujawniony potencjał kadrowy, co zaowocowało powstaniem 2 związków („partnerskich”, inaczej bliźniaczych). Nawyk konkurowania każdej kanapy „z przeszłością” z każdą inną „po przejściach” prowadzi do trwałych animozji. Dzięki temu trudno oczekiwać, żeby żwawo poruszający się w realu bojownicy o prawa pracownicze (kierujący się pryncypiami ideologicznymi, którym ostrożnie nie dają wyrazu) potrafili po latach aktywności stworzyć coś, co można by uznać za jakościową zmianę w ruchu związkowym.

Przede wszystkim, podzieleni wspomnianymi wyżej animozjami, wynikającymi ze wspólnej przeszłości i zaszłości, wojowie ci są zbyt skąpi liczebnie, żeby podołać ambitnemu zadaniu wyszkolenia kadr związkowych. A jeszcze w rozbiciu…

Jeżeli na horyzoncie pojawi się jakiś sensowniejszy związkowiec-naturszczyk, to natychmiast budzą się uśpione kanapy mające chrapkę na jego zagospodarowanie – dla własnej korzyści i prestiżu. Co mocno wkurza tych, którzy są nastawieni na autentyczne działanie związkowe, „załatwianie konkretnych spraw” i mających poczucie, że polityka tylko w tym dziele przeszkadza. Modelem wzorcowym tego zjawiska jest aktywność Piotra Ikonowicza, który takim właśnie postępowaniem zaskarbił sobie dozgonną niechęć, a przynajmniej mocno ograniczone zaufanie byłych współpracowników z radykalnej lewicy.

Tyle, że koledzy , jak dotąd, nie potrafili stworzyć alternatywy dla takiego modelu. Efekt będzie się więc powtarzał z regularnością cyklu bynajmniej nie Kondratiewowskiej długości. A szkoda.

Tak się jakoś porobiło z czasem, że zaczynając młodzieńczo i buńczucznie od działań, które miały Was zdystansować od „Amiszów lewicy”, skończyliście jako… „rekonstruktorzy”.

Należy zdać sobie sprawę z dość oczywistej sprawy, że od czasu budowania Labour Party minęło już nieco czasu. Ba, mając za sobą także doświadczenia ruchu robotniczego, należałoby z tego wyciągnąć jakieś wnioski.
Nie wszystkie grupy pracownicze są podatne na mądrość, że nie da się w kapitalizmie rozwiązać ich „konkretnych” problemów. Niestety, a może – stety? A Wy na nie jesteście wręcz skazani – główne sektory gospodarki są już przez ruch związkowy zagospodarowane. Stąd obecność na waszym Zjeździe założycielski delegacji niemieckiego związku Verdi.

Ruch robotniczy, jak sama nazwa na to wskazuje, bazował na tej grupie społecznej, która miała taką podatność we krwi, a raczej – w pozycji w ramach kapitalistycznego podziału pracy społecznej. Pozostałe grupy są nastawione na „załatwienie spraw”, a ich gotowość bojowa jest nieco bierną wypadkową działań przeciwnika: kapitalisty i jego rządu. Jak by więc nie próbował, program antykapitalistyczny pozostanie w takich grupach społecznych elementem obcym, narzuconym z zewnątrz przez oddziałujące grupy polityczne, czyli przez Was. Przekonać do tego programu można co światlejsze jednostki, ale nie większość ich środowiska. Dlatego zazwyczaj efektem takich działań jest wyciągnięcie z danego miejsca jednego czy drugiego związkowca, który staje się świadomym działaczem politycznym. Niestety, nie zawsze taki działacz pozostaje w swoim miejscu pracy. Jako działacz polityczny ulega takiemu samemu procesowi alienacji ze swego środowiska, jaki odczuwają inni „politycy”.

Oczywiście, działanie na środowiska pracownicze ma swoje zalety. Niemniej, najbardziej przekonujący jest przykład awangardy ruchu roszczeniowego z najdalej idącym programem politycznym, a nie wtapiający się działacze, cenzurujący się wewnętrznie na okoliczność swojej związkowej działalności i przynależności.

Można domniemywać, że wśród normalnych ludzi znajduje się sporo takich, którzy mają talent do działalności społecznej. Zamiast jednak stosować starą, rekonstruktorską, taktykę „entryzmu”, może więcej korzyści przyniosłoby zbudowanie silnej formacji o rewolucyjnym, antykapitalistycznym programie.

Wspomaganie ruchu związkowego nie powinno polegać na zastępowaniu naturalnych jego działaczy „politykami”. Zazwyczaj bowiem wynika to z niskich pobudek poszerzania pola oddziaływania własnej kanapy (kanap) i skutkuje trwałym odcięciem przekonanego i wyłowionego od jego naturalnego środowiska.
Wydaje nam się, że błędem jest kurczowe trzymanie się jakichś reguł czy prawidłowości, które może w przeszłości, w konkretnych warunkach historycznych się sprawdzały, ale dziś – niekoniecznie. Tak jest z zaleceniem, że najpierw należy budować związki i stowarzyszenia, a dopiero później, na ich bazie, partie. Zwróćmy uwagę, że nigdzie nie postawiliśmy postulatu zbudowania partii masowej, która stała się współcześnie fetyszem.

Samodzielność ruchu związkowego, z jego ograniczeniami, które należy zrozumieć i to zrozumienie przekuć na warunki konkretnego działania, powinna być respektowana. Należy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że związki zawodowe nie są alternatywą polityczną dla kapitalizmu, tak jak rzekomo miały być alternatywą dla realnego socjalizmu. Taką alternatywą dla kapitalizmu jest socjalizm, zaś programu obejmującego tę alternatywę nie stworzy się na bazie ruchu związkowego.

Powtarzanie drogi w ramach rekonstrukcji historycznej jest pomysłem nietrafionym, ponieważ żyjemy w czasach, w których społeczeństwo burżuazyjne nie znajduje się na chwalebnej ścieżce wznoszącej, tylko wręcz przeciwnie.
Czy któryś z nowopowstałych związków dorówna, choćby MPRA – zagospodaruje niszę? Wróżąc ze zdjęć, choć nie mam złamanego grosza – niech stracę! – stawiam wszystko na Wspólnotę Pracy.

Włodek Bratkowski

17 czerwca 2017 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty bieżące. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „TRZY ZDJĘCIA, TRZY KARTY, TRZY ZJAZDY I TRZY ZWIĄZKI

  1. Rebel2 pisze:

    piekny tekst. mysle, ze mamy wiele wspolnego.
    ja podobne teksty zamieszcam na lewica.pl, ale tam niekumaci lewacy nic a nic nie rozumieja.

    ty robisz to dla naprawy ruchu lewicowego a ja wprost przeciwnie – chce go zniszczyc bo tam sami hypokryci siedza.

    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    zapytaj sie ich jakie nosza dresy a zobaczysz jak ich czerwone twarze zrobia sie jeszcze bardziej czerwone. Ze zlosci 😉
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *