NA PASKU IMPERIALIZMU ROSYJSKIEGO

Z cyklu „Jaja jak czerwone berety”

Czerwona strona, ta która jest szczerze oddana sprawie solidarności ludzi pracy i internacjonalizmowi, leży i kwiczy pobita przez wspólne siły neoliberalizmu, konserwatyzmu i stalinizmu, a liczebnie przypomina lewicę zimmerwaldzką w czasie pierwszej wojny światowej, kiedy wśród socjaldemokracji panoszył się prowojenny imperializm. To z czym mamy do czynienia obecnie to nawet gorsze zjawisko: to pojawienie się strony czerwono-brunatnej, czyli ultra-prawicowej infiltracji radykalnej lewicy, która w swojej ogromnej głupocie teoretycznej i politycznej zapomniała już, że ze skrajną prawicą nie wchodzi się w sojusze, nawet taktyczne. Niestety, powszechnie dominuje przekonanie, że „lewicowa publiczna deklaracja” robi z każdego prawdziwego lewicowca, a może być to jakiś były spad nacjonalistyczny, który uznał, że można pod płaszczykiem walki z globalizacją i imperializmem walczyć na rzecz prawicowej dyktatury tradycjonalistycznej i „wspólnotowej”, wciągając do tej walki kolejne siły polityczne. Siły, które nie rozróżniają między ruchem robotniczym a reakcją religijną.

Te gorzkie przemyślenia Pawła Szelegieńca zyskały by pewnie nasze uznanie, gdyby nie kontekst w jakim zostały wyartykułowane.
Pretekstem stał się ten oto post Pawła Michała Bartolika, emerytowanego cenzora z lewica.pl, który trwa na posterunku na swoim facebookowym profilu:

Coraz lepiej. Za sprawą Trumpa niektórzy z tych, którzy poszli na pasku imperializmu rosyjskiego jako „alternatywy” dla imperializmu amerykańskiego, zaczynają coraz jawniej wysługiwać się także temu ostatniemu (vide niedawny list Mateusza Piskorskiego do Trumpa) – co zresztą było jak najbardziej do przewidzenia. Na blogu jednego z dyżurnych fanów „powstańczego Donbasu” czytamy teraz, że neokonserwatyści, którym podpadł Trump, wypowiedzieli mu prawdziwą wojnę i z pomocą służb specjalnych montują wymierzoną w niego „kolorową rewolucję” – protesty przeciwko obecnemu prezydentowi Stanów nie są wszak bardziej spontaniczne niż te na Ukrainie. Ich cel to doprowadzenie do impeachmentu, obalenia bądź śmierci Trumpa – tak oto Stanom grozi najgorszy kryzys w ich historii. Trump musi zatem dać solidny odpór takim podżegaczom i wichrzycielom. Przynajmniej zdaniem owego głosiciela teorii spiskowych, dowodzącego w tym samym dziełku, że zamachy na World Trade Center stanowiły „inside job” amerykańskich służb specjalnych, tych samych, które teraz knują przeciwko owej nadziei szczerych antyimperialistów i zwolenników świata wielobiegunowego, jaką jest zwichrowany miliarder w Białym Domu.

Powyższy post uzupełniają stosowne rozważania, które amerykańską i angielską scenę i dominujący tu dyskurs  polityczny wiążą z bliską nam językowo i geograficznie sceną rosyjsko-ukraińską. Pierwsze dywagacje przywołuje Paweł Michał Bartolik http://thesaker.is/a-color-revolution-is-under-way-in…/

Drugie  https://www.theguardian.com/…/azov-far-right-fighters…Warte do powielania dla neo-stalinowców widzących „nazistów” tylko po stronie ukraińskiej” – Paweł Szelegieniec.

Efektem tej niekontrowanej – z wiadomych względów – dyskusji jest kolejny post PMB, który ustawia Borysa Kagarlickiego w roli rosyjskiego socjalimperialisty:

Borys Kagarlicki, czołowy socjalimperialista rosyjski, ogłosił, że, cytuję innego przedstawiciela socjalimperializmu rosyjskiego (też hardkorowego, ale przy B.K. wymiękł właśnie nawet on), „Trump to klasa średnia i jego walka z korporacjami ma wymiar klasowy”. Jeśli ktoś się zdziwił, to nie podzielam jego/jej zdziwienia. Pójście na pasku imperializmu rosyjskiego jako „alternatywy” dla imperializmu amerykańskiego w końcu często oznacza i musi oznaczać także jawne pójście na pasku imperializmu amerykańskiego. Tak byłoby, choć w mniejszym stopniu, nawet bez Trumpa. Tyle w kwestii „powstańczego Donbasu” i „walczącej Noworosji”.

Tym razem lajkowanego już przez samego Zbigniewa Marcina Kowalewskiego – ojca obecnej tu koterii oraz przez towarzyszącego PMB od początku dyskusji kolegę po fachu z redakcji lewica.pl, w cywilu doradcy PMB w sprawach „ustawienia prywatności” na fejs-profilu. Warto było z tej strony poznać Szymona Martysa.

Mam do wszystkich wymienionych tu panów słuszną pretensję, gdyż gros paska nadal pozostaje w ukryciu. Urażonych i porażonych imperializmem rosyjskim przepraszam za wytłuszczenia. Swoimi publikacjami pewnie jeszcze nie jedną dziurkę na nim popuszczę lub zacisnę. Tym razem w obronie co poniektórych neostalinowców, choćby tych z Komunistycznego Ruchu Robotniczego https://work-way.com/, których firmowany tu przez PMB pasek ogarnąć nie zdoła, bynajmniej nie z racji rozmiaru.

Włodek Bratkowski

5 luty 2017 r.

P.S.: Co ciekawe, swoją facebookową „prywatność” przed nami chroni również sekretarz generalny  prorosyjskiej partii ZMIANA – Tomasz Jankowski.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty bieżące. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „NA PASKU IMPERIALIZMU ROSYJSKIEGO

  1. Poślubiona Komunizmowi pisze:

    „Czerwona strona, ta która jest szczerze oddana sprawie solidarności ludzi pracy i internacjonalizmowi, leży i kwiczy pobita przez wspólne siły neoliberalizmu, konserwatyzmu i stalinizmu”.

    Kwiczą to trockiści, kwiatek do kożucha neoliberalizmu i konserwatyzmu, ten drugi w wydaniu amerykańskim sami stworzyli, ale klasa robotnicza nigdy ich nie traktowała, nie traktuje i nie będzie traktowała poważnie, w przeciwieństwie do „stalinistów” (czytaj: komunistów).

    „Pójście na pasku imperializmu rosyjskiego jako „alternatywy” dla imperializmu amerykańskiego w końcu często oznacza i musi oznaczać także jawne pójście na pasku imperializmu amerykańskiego”.

    Czyli poparcie dla republik („pójście na pasku imperializmu rosyjskiego”) walczących z oligarchiczną juntą w Kijowie, musi oznaczać poparcie dla niej („jawne pójście na pasku imperializmu amerykańskiego”). Czego to trockistowskie sługusy imperializmu nie wykwiczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *