ZMIANIE NA ZMIANĘ

Z cyklu „Jaja jak czerwone berety”

12 stycznia dotrze do Polski amerykańska brygada pancerna. Jak donosi onet.pl rozpoczął się już rozładunek pierwszego z trzech statków transportowych USA, który zacumował w niemieckim porcie Bremerhaven. W ramach operacji Atlantic Resolve do Polski przerzuconych zostanie 4 tys. amerykańskich żołnierzy wraz ze sprzętem – czołgami, transporterami opancerzonymi i haubicami.

Akcje protestacyjne zapowiedziała partia Zmiana. W graniczącej z Polską Brandenburgii – niemiecka lewica. Nie miałem wyboru. Przystąpiłem do akcji zaczepnych.
O czym – w telegraficznym skrócie.

W nadzwyczajnej sytuacji jako „polski biały murzyn” spróbowałem nawiązać kontakt z „polską białą klasą robotniczą” w osobie Mateusza Cichockiego, nie zważając na to, że facio jest „totalitarystą”, „stalinistą”, „zwolennikiem dyktatury”, „nazbolem” i „faszystą” zarazem. A także stoi tam gdzie stało ZOMO i SB. Oto dowód na nawiązanie kontaktu – manifest Mati:

POLSKA BIAŁA KLASA ROBOTNICZA

Pisząc „biała” mam na myśli naszych, rodzimych robotników, którzy ustawicznie są odtrącani przez tak zwaną „polską lewicę”(czymkolwiek to jest), przy czym jednocześnie stronię od prymitywnego podziału rasowego, który prezentowali naziści.

Nowolewicowcy, socjaldemokraci i wszelka postmodernistyczna swołocz, podążająca za neoliberalną narracją – jak to sami się określają, są reprezentantami mniejszości oraz jednostki. Nikogo z nich nie interesuje szeroko rozumiany interes mas pracujących, czyli ludzie przeciętnych, zwykłych, pokrzywdzonych i marginalizowanych. Dlatego też polski, pokrzywdzony elektorat tradycyjnej lewicy, który jest zdezorientowany całą sytuacją – wybrał rządy Prawa i Sprawiedliwości. Nie ma w tym zupełnie nic dziwnego, zwłaszcza że polska biała klasa robotnicza, jest nieustannie obrażana przez „polską”, „demokratyczną” lewicę. Wartości wpisane w tradycyjne postawy robotników, same przez siebie stały się celem ataków dla liberalnej lewicy. Lewicy, która zrobi niemal wszystko aby tylko przypodobać się swoim odpowiednikom na Zachodzie. Słowa jak „Janusz”, „robol”, czy „Grażyna”, które są pogardliwym określeniem ludzi prostych, ciężko pracujących, robiących zakupy w tanich sklepach, stały się elementem „walki” o „lepszy ład”. Trudno w to uwierzyć, ale takie stanowisko prezentuje liberalna lewica, która stanowi jakieś 98% lewicy w Polsce. Nikogo z nich nie obchodzi, że taka „walka” nie odnosi żadnego skutku, że taka „walka” obniża wartość lewicy w oczach społeczeństwa. Ich celem przecież nie jest walka o socjalizm, tylko walka o zaspokojenie swojego trywialnego ego… Walka z kapitałem już nie polega obaleniu go, ale na włączeniu się w proces produkcji i zdemontowanie go od środka. Szkoda, że nikt z naszych milusińskich, nie dokonał niczego podobnego od przeszło stu lat.

Trzeciofalowe „feministki”, plus kilku ekstremalnych dewiantów seksualnych, którzy w swoich rękach sztywno trzymają tuby lewicowo-liberalnej propagandy, jasno i definitywnie twierdzi, że ich wrogiem jest biały samiec(w domyśle konserwatywny pracownik najemny). Taką politykę promuje niemal każdy przedstawiciel liberalnej lewicy, począwszy od pana Piotra Szumlewicza, szydzącego z młodych ludzi pijących piwo oraz jedzących kebaby, przez pana Piotra Nowaka, wyzywającego robotników budowlanych od „Januszów”, aż do trzeciofalowych „feministek”, które zasadzają się na „patriarchalnych samców” siedzących okrakiem w metrze. Jednak mimo wszystko, przy całym spektrum tej kuriozalnej błazenady – pozycja wielkiego kapitału pozostaje niezachwiana. Wartym zaznaczenia jest fakt, że rozrost dzikiego kapitalizmu – dzięki tym ludziom – osiągnął niebotyczne rozmiary. Bo cóż lepiej amortyzuje skutki działania imperializmu, aniżeli demokratyczna lewica? Podpowiem – nic.

Niegdyś socjaliści nie mieli problemów z tym, że robotnik jest prosty, nieoczytany, brudny i nieświadomy, że jest konserwatywny, bogobojny oraz że posiada wiele strachu przed nowym. Dziś natomiast lewica, oczekuję iż każdy robotnik będzie odpowiednio przygotowany na modne bzdury, czarne protesty, lateksowo-pomponikowe LGBT, czy też na skrajny gimboateizm. Jednak robotnik nadal jest robotnikiem i nie w głowie mu bzdury, więc oczywistym jest że w toku upadku liberalnej demokracji, taki robotnik będzie głosował na prawicowych „populistów” jak to w zwyczaju mają określać liberalni publicyści. Wśród tych „populistów”, można wyróżnić Orbana, Trumpa czy Le Pen, którzy mówiąc kolokwialnie – koszą cały elektorat tradycyjnej lewicy na każdym froncie. Pamiętajcie, polski robotnik nigdy nie zagłosuje na liberalną błazenadę, która określa się mianem „demokratycznej lewicy”.

W sytuacji takiego cyrku, dobrze jest być „totalitarystą”, „stalinistą”, „zwolennikiem dyktatury”, „nazbolem”, czy nawet „faszystą”!

Pod znanym adresem facebook kontakt urwał się, by wypłynąć na czerwono-brunatnej platformie antykapitalizm.pl i rezerwowym face-kanale, na którym Mati jeszcze nadaje:

„Do Orzysza przybywają kolejne jednostki wojsk kolonizacyjnych USA (…)
Nasza rola to tylko wbijanie klina w relacje niemiecko-rosyjskie, machanie szabelką i ślepe podążanie za rozkazami militarystów z NATO.
Jeżeli tak dalej pójdzie to w niedalekiej przyszłości możemy się spodziewać u nas w Polsce, kilku przepięknych lei poatomowych.”

Raport kończę video-przekazem z linii frontu

i słowami Sekretarza Generalnego partii Zmiana, Tomasza Jankowskiego:

„Wszystkim obrońcom Ojczyzny przypominam, że mordercy zza oceanu przyjeżdżają do nas nie z nożami do kebaba, ale z bronią pancerną. Liczę na tłumy demonstrantów!”

Z wiadomych względów nadaje kanałem rezerwowym.
Ребята – Tu 154 strącony!
Mati, podnieś słuchawkę.

Włodek Bratkowski

6 stycznia 2017 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Jaja jak czerwone berety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *