DUCHEM I CIAŁEM, I TCHÓRZEM PODSZYCI

Z cyklu „Jaja jak czerwone berety”

Obecności Grupy Samorządności Robotniczej – ani duchem, ani ciałem – na antyszczycie i antynatowskiej pokojowej manifestacji tzw. nowej radykalnej lewicy nie odnotowano.
Nie widziano nas w kuluarach warszawskiej konferencji Światowej Rady Pokoju. Nawet duchem nie otarliśmy się o obradującą w stolicy Polski w przeddzień szczytu NATO Europejską Inicjatywę Komunistyczną.

W dniu szczytowania zabrakło nas również na antynatowskim wiecu „prorosyjskiej lewicy” na placu Zamkowym. Niedowiarkom polecamy ten oto film:

Duchem z nimi był tylko nasz „francuski łącznik” – Michał Nowicki.

Dziękujcie mu i nam za to! Wydaje się, że wszyscy członkowie GSR równie chętnie – jak ja – przyjmą gratulacje.

Pewnie sądzicie, że każdy z nas ma jakieś alibi? Czytaj: usprawiedliwienie.
Nic z tych rzeczy.

Po prostu nie rajcuje nas hasło Pracowniczej Demokracji – siostrzanej organizacji SWP w Polsce – i animowanej przez nią Inicjatywy „STOP WOJNIE!”. Wypchajcie się ze swoim odwiecznym: „Ani Waszyngton, ani Moskwa!”
Z okazji szczytu NATO przed kim tak się uwiarygadniacie? Czyż nie przed mieszczuchem? A może przed filistrem, przed Instytutem Pamięci Narodowej i ministrem obrony narodowej – Antonim Macierewiczem?

Antoni, Antoni – masz nas jak na dłoni.

8 lipca nawiązałem kontakt telefoniczny z przybyszem z Moskwy. 9-tego gościłem go w Markach. Po obradach NATO – 11 lipca kontynuując rozmowę – jak gdyby nigdy nic – przechadzaliśmy po Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie. Przy okazji zaliczyliśmy też największy warszawski cmentarz komunalny. Widziano nas gdy mijaliśmy kondukt pogrzebowy, który zamykały 2 wozy – Straży Więziennej i Policji. Zdjęć, filmów, raportów i czujności służb w tych tragicznych okolicznościach mam nadzieję, że nie zabraknie.
Do tradycyjnych już rozmów na cmentarzu przyznaję się zresztą bez bicia.

Od siebie mogę dodać, że również 10 lipca nie próżnowaliśmy – udzielaliśmy wywiadu na prośbę towarzyszy zza miedzy (wywiad w załączeniu). W atmosferze wojny hybrydowej utajniony został on przez stronę rosyjską.

I tak – nie ma dla nas usprawiedliwienia. Nie braliśmy przecież udziału w wiecu „lewicy prorosyjskiej”. Nie poparliśmy ani Dobrej, ani Złej Zmiany. Z góry zaznaczam, że nie pamiętam jak się przedstawił nasz kontakt z Moskwy. Dałbym głowę, że to nie szpieg Putina, raczej krewny – za coś lub za nic – „wszyscy Polacy to jedna rodzina”. Nawet z Moskwy. A jeśli ktoś ma rodzinę w Rosji, rozgałęzioną jak szpiegowska siatka?
Już widzę te przesłuchania – istna paranoja.
Zatem z wyprzedzeniem tą drogą i po znajomości informuję o wszystkim Antka Macierewicza.

– Pamiętasz w osiemdziesiątym byłem w mieszkaniu na Tamce – do dziś czuję uścisk twej dłoni.
Przy okazji i dla równowagi pozdrawiam Piotrka Ikonowicza – popatrz jak z odmętów otchłani wyłania się wspomniana przez ciebie z okazji antyszczytu i antynatowskiej manifestacji „tchórzliwa lewica”.

W pewnym sensie żałuję, że 8 lipca nie było nas na antyszczycie.
Chcecie wiedzieć dlaczego?
Proszę: http://openleft.ru/?p=8339.

Chciałbym uścisnąć prawicę Ilji Budrajskisa. Prawda jest taka, że to co jego pozytywnie nastraja i odpowiednio ustawia w ramach analizowanej przez niego specyfiki czasów wojny hybrydowej. Czyli cytowane przez niego już w tytule hasło „Ani Moskwa, ani Waszyngton” – z nieprzypadkową zamianą miejsc w stosunku do oryginału między Moskwą a Waszyngtonem – i mnie rusza. Ale trochę inaczej niż jego popleczników i podopiecznych z Российского Социалистического Движения. Niekoniecznie z Открытой Левой – typowej reprezentacji otwartej i szerokiej lewicy. Ten tok rozumowania beatyfikowany już został przez Rosyjski Ruch Socjalistyczny jako całość – choćby ustami Siergieja Rieszetina:

Przeto ukoronowaniem tej logiki jest śmiała puenta z 9 minuty wykładu i dyskusji (8:57-9:30), klarownie wyłożona w obecności nie mniej znanego rosyjskiego trockisty, profesora ekonomii, Aleksandra Buzgalina:
„Естественно, мы левые до этого всегда, раньше [do interwencji rosyjskiej w Syrii], когда говорили про империализм, то говорили только про США. Это было все правильно, но сейчас мы про США должны прекратить говорить. Потому что – подождите – внутри России нельзя бороться с американским империализмом. Можно поддерживать наших товарищей которые в других странах, которые борются с – да – можно проявлять солидарность, можно оказывать поддержку, моральную иль инную. Но внутри нашей страны есть свой империализм – и он для нас – номер один проблема. Все остальное это уже потом.”

Przy okazji zauważmy, że w mniemaniu autorów jakże popularnego obecnie hasła „Ani Waszyngton, ani Moskwa!”- znanej międzynarodowej tendencji posttrockistowskiej – wymienione wyżej dwa imperializmy – amerykański i rosyjski – splotły się w imperialistycznej walce i uścisku ze sobą i z niemieckim imperializmem nieomal u zarania ZSRR – w latach 20. Jeden z nich nie wiadomo czemu, skoro ZSRR nawet w oczach posttrockistów nie miał nic wspólnego z komunizmem i socjalizmem, w burżuazyjnej propagandzie zyskał miano „czerwonego”.

Co by się tam nie działo, do dziś stoimy po stronie tego ostatniego, nie utożsamiając go z imperialistycznymi ciągotkami охранителей Putina spod znaku СССР 2.0.
W końcu wyjdzie na nasze, tchórzem podszyta burżuazja czuje, że jeśli głębiej pogmerać ujrzymy na miejscu imperialnego projektu Rosji Putina okrojoną aż do szkieletu OJCZYZNĘ PROLETARIATU.
Z nią jesteśmy i jej jesteśmy duchem i ciałem.
CAŁA WŁADZA W RĘCE RAD!
Tak się wyłania KOMUNIZM – TU I TERAZ.

А вот и НАШИ ТЕОРЕТИЧЕСКИЕ ПОЗИЦИИ (uzupełnienie do przytoczonego w załączeniu wywiadu):

W odróżnieniu od innych grup lewicowych w Polsce i na świecie, trzymamy się ściśle przekonania, że zniesienie kapitalizmu i budowa nowego systemu bezklasowego są związane w sposób zdeterminowany z rolą i działaniem klasy robotniczej. Zarzuca się nam często, że pozostajemy ideologicznie w XIX wieku z naszym przywiązaniem do definicji klasy robotniczej, tak jak ją definiował K. Marks – jako ludzi wykonujących pracę fizyczną w sektorze przemysłowym gospodarki.

Faktycznie, zagadnienie zniesienia społeczeństwa klasowego postrzegamy w kontekście warunków przetrwania społeczeństwa i jego relacji ze środowiskiem naturalnym, a nie w kontekście relacji czysto społecznych, abstrahujących od uwarunkowań przyrodniczych (nie mylić z zagadnieniami ekologii), tj. stawiających w centrum zainteresowania zagadnień demokracji i demokratyzacji.

Postrzegamy kwestię momentu historycznego sprzyjającego przewrotowi rewolucyjnemu w kierunku społeczeństwa bezklasowego i dostrzegamy też sytuacje, kiedy taki moment historyczny oddala się. Nie szukamy zastępstwa dla społeczeństwa bezklasowego, a takim zamiennikiem takiego społeczeństwa jawi się dziś właśnie demokracja burżuazyjna. Radykalizm lewicy współczesnej polega na szukaniu modelu korzystnego dla warstw średnich, najliczniejszych w społeczeństwach wysokorozwiniętych i w warunkach sprzyjającej koniunktury gospodarczej i – w konsekwencji – politycznej. Nas interesuje wąskopojęty, minimalistyczny czynnik przekształcenia społecznego, ale za to fundamentalny, czyli przyjęcie kryterium postępu społecznego, postępowego procesu rozwojowego, w postaci zabezpieczenia interesów klasy bezpośrednich wytwórców warunków życia społecznego. To znaczy – bezpośrednich wytwórców wartości dodatkowej, na której opiera się możliwość istnienia cywilizacji. Społeczeństwo bezklasowe jest wtedy, kiedy ta właśnie grupa społeczna emancypuje się i staje się siłą, której interesy są legitymacją dla istniejącej formy władzy w społeczeństwie. Taka władza ma bardzo zawężone kryterium legitymizacji, co powinno potęgować prostotę władzy, a więc i niezwykle upraszczać możliwość jej kontroli. Jest to wręcz odwrotność systemu demokracji burżuazyjnej, który poprzez definicyjną szerokość swego zasięgu czyni zeń system totalnie niezdatny do zabezpieczenia tak wąsko pojętego interesu klasowego. Dlatego przejmujemy za Leninem pojmowanie dyktatury proletariatu jako systemu demokracji robotniczej, adekwatnego dla okresu przejściowego do społeczeństwa bezklasowego.

Przyjmujemy do wiadomości zmiany, jakie nastąpiły we współczesnym świecie, ale oceniamy je z punktu widzenia ich miejsca w procesie tworzenia społeczeństwa bezklasowego, komunistycznego. Naszą cechą szczególną jest więc zawężanie kategorii i pojęć marksizmu, które w socjaldemokratycznej interpretacji uzyskały tak szerokie, że aż niefunkcjonalne (z robotniczego punktu widzenia) znaczenie.

Z tego punktu widzenia analizujemy współczesne, globalne wydarzenia polityczne, dzięki czemu – paradoksalnie – zyskujemy szerszą i głębszą perspektywę niż inne grupy lewicowe, które nie potrafią dostrzec zalążków nowych zjawisk odnoszących się do szansy społeczeństwa bezklasowego lub ich braku, a zadowalających się wtórną, niesamodzielną konceptualnie interpretacją owych wydarzeń, gdyż biorącą za punkt odniesienia burżuazyjnodemokratyczną perspektywę wysokorozwiniętych krajów Zachodu jako jedyny miernik oceny zachodzących procesów.

W tym kontekście pasujemy jak pięść do nosa do firmowanej przez Partię Zmiana „prorosyjskiej lewicy”. Od pozostałych obradujących 8 lipca politycznych lewicowych ugrupowań różni nas ponadto wyczulenie polityczne – ani nam w głowie było iść w proteście przeciwko antyrosyjskiemu szczytowi NATO w Warszawie w jednolitofrontowej manifestacji, pod hasłem  „Ani Waszyngton, ani Moskwa” , narzuconym przez głównego organizatora i włodarza manifestacji.
Teraz możecie tylko świecić oczyma przed własnymi członkami.

Włodek Bratkowski

18 lipca 2016 r.

W załączeniu:

ИНТЕРВЬЮ
для сайта „Леворадикал”

Здравствуйте, товарищи! Расскажите о своей группе. Как вы называетесь? Когда появилась группа? Какова ваша политическая история и теоретические позиции?

Здорово, что все же мы встретились – жаль что пока только в интернете. Виртуальные встречи чреваты самыми неожиданными недорозумениями. Чтобы исключить хотя бы часть из них, давайте вернемся в прошлое. Пусть хотя бы для некоторых с сегодняшнего дня будет оно настоящим.
То что нас сблизило с Вами это Ваша идея создания противовеса для в какой то степени уже популярной тупиковой идеи – „широкой левой”, с чем мы вполне согласны с Вами. На этот момент это главное. Хотелось бы сказать что остальное это мелочи. Но это не совсем так.

Надо пояснить. На политической сцене мы с 1980/1981 г. Политически, мы ровестники движения и профсоюза „Солидарность”. В „Солидарности” мы видели движение, в котором находились очень разные политические тенденции, в том числе такие, которые совсем не имели в виду интересы рабочего класса. Нам была знакома эволюция польской политической левой опозиции, которая совпадала с эволюцией партийной власти, точнее говоря – с её социалдемократическом крылом. Противники сталинизма, мы всё таки не восхищались западной демократией. Мы видели, что рабочие стали пре
дметом заботы со стороны демократов, но как то не становились настоящим субъектом своего освобождения. Значит, сначала нам трудно было разобраться в том, что „Солидарность” не стремление к такой субъективности. Мы надеялись на что то похожее на 1956 год. Но дела шли в другом направлении. Не нравилась нам куда ведет ни власть, ни опозиция. Не находя подходящей организации, в 1983 г. мы решили создать свою группу – Grupę Samorządności Robotniczej, стараясь в какой то мере повлиять на ход событий и массового движения, конечно в сотрудничестве с другими левыми международными организациями. Тогда натуральным казалось нам что главной опорой в нашей деятельности в рабочем движении будет IV Интернационал.

Оказалось, что это не совсем так. Этот Интернационал в принципе уже не существовал как единое целое, а в частности работал далеко не так, как мы ожидали и, главное, сотрудничал не с теми с кем мы ожидали. Кроме того, нас они вовсе не ждали и не нуждались в таких, как мы.

Первый подход под представителя этого Интенационала (манделисты) и сразу отказ. Мы для них, как выяснил их официальный представитель, никто – одна из „тысячи” молодежных групп.
Для манделистов на политической сцене существовала тогда только „Солидарность”. В ней все их надежды. Где им до нас? Теперь посмеяться можно. В начале 80-тых – признаемся – было обидно. К тому в „Солидарности” нам далеко не все нравилось. Потому ведь создали мы свою группу. Главное эволюция этого профсоюза и общественного движения, или точнее сказать, того что от него осталось и к нему полдключилось после введения „военного положения” в 1981 г., шла ускоренно в противоположную сторону нашим ожиданиям. Мы конечно это отмечали в наших статьях, а они (манделисты) с этим далеко не всегда соглашались. Или прямо говоря тогда не соглашались.

По их мнению политическую работу надо было вести исключительно в подпольных структурах „Солидарности”. Вне их (значит, в других профсоюзах) – по мнению манделистов – работать было бессмысленно.

Что бы манделисты не говорили – мы шли впоперек („W POPRZEK” – название одного из наших изданий), не встретив взаимного понимания. Манделисты долго придерживались своих илюзии.
Не удивительно, что в начале мы только обменялись телефонами и адресами.

Только тогда, когда провалилась политическая „массовая” работа манделистов в Польше, они к нам неожиданно  сами постучали.

Разумеется, вместе долго мы не поработали – издали несколько номеров газет „Sprawa Robotnicza” i „Front Robotniczy”, поспорили о прошлом и настоящим, и к нашему удивлению манделисты решились расколоть нашу группу, захватив что попало, выбирая для этого подходящий момент. В конечном счете в руки им попала наша молодежная организация. Впрочем оказалось, что – кроме того что от нас оторвали – их все прежние, собственные „добычи” и много обещающие эксклюзивные контакты не сработали – в условиях подпольной работы просочились сквозь пальцы. Одно исключение – Józef Pinior. Последний сотрудничал с ними давольно долго.

В дальнейшим сотрудничали мы еще с двумя/тремя осколками IV Интернационала и претендентами на „пятый”, в этом числе с самым большим по количеству в Южной Америке – с моренистами (LIT CI). Непонимание, несогласовки и расколы повторились, хотя на этот раз мы давольно долго и успешно работали вместе. В начале девяностых мы были наверняка самой сильной в Польше крайне левой группой. В 1993 вместе с LIT CI стали даже строить рабочую партию. В результате очередного разкола, в 1995 GSR все же вышла с Grupy Inicjatywnej Partii Robotniczej, которая с того времени тесно сотрудничала с LIT CI. В 1997 GSR вышла из строя.

На политическую сцену вернулись мы в 2002 г. как публицисты. В новой политической обстановке лет десять мы без успеха искали своего места в сотрудничестве с „новыми радикальными левыми”. В итоге не нашли общего языка. Для них мы „догматики”, „Amisze lewicy”, „stara lewica rewolucyjna – zamknięta”, палеомарксисты – скажем по вашему – слишком узкие.

В прошлом году, подтверждая свою неповторимость и политическую самостоятельность, мы-чужаки решились на реактивацию Grupy Samorządności Robotniczej. В течение года мы захватили „вражеские сталинские причалы” – возобновив деятельность Stowarzyszenia Marksistów Polskich.

При таких обстоятельствах никто не удивляется, что мы затеяли „собственную игру”. В „широкую левую” чужаков ведь не принимали. Когда мы хотели войти в Porozumienie Lewicy Antykapitalistycznej (PLAN) перед нами дверь закрыл сам Piotr Ikonowicz с „Nowej Lewicy”. С тех пор в сути ничего не изменилось, несмотря на то что поменялись некоторые обстоятельства и названия группировок.

Может ли идти речь о сотрудничестве, когда нет даже общей площадки?
Скажем откровенно – неожиданно для самых себя, мы одни против всех. С небольшими оговорками.

В Польше запрещена коммунистическая символика. Влияет ли это на вашу пропаганду? В Польше, видимо, действуют какие-то законы, запрещающие пропаганду идей коммунизма? (в ответе, пожалуйста, коснитесь суда над членами компартии, который 31 марта вынес приговор за пропаганду коммунизма).

Скажем так, пока это нас не касается. Спрашивайте членов компартии и тех, кто за этих четырех „младенцов” заступается. А таких более чем достаточно. Не ждите от нас солидарности с группами реконструкторов, к тому нетрудолюбимыми. Пусть их трудом воспитывает даже суд буржуазного государства. Это им не мешает ведь вести политическую работу среди рабочих. Дело в том, что как раз этим делом они не занимаются, считая рабочих за предателей „реального социализма” и Польской Народной Республики.

Есть ли у вашей группы связи с рабочим классом? Как повлияла на политическую позицию рабочего класса «Солидарность»? Можно ли сказать, что рабочий класс в Польше долгое время находился и сейчас находится под влиянием правых?

Коротко – были и будут, а сейчас – как у всех. Много лет мы работали в профсоюзах, к тому в разных. На этот момент занимаемся другим делом. Не будем все сваливать на „Солидарность” и правых. Главное, что сейчас надеемся только на себя и на рабочий класс – какой бы он не был. И этим отличаемся от остальных. Все профсоюзы подвели. Нет исключений. Если придет время, с другими группами („партиями”) всретимся на политучастках. Тогда будет видно что и как. Думаю на этот раз быстро разберемся. В принципе уже разбираемся – хорошо, что не на глазах рабочих. Но этого не миновать. В таких идеологических „разборках” мы самая классная группа.

Какие коммунистические и левые группы есть в Польше? Каковы различия между ними? Можно ли сказать, что линия водораздела проходит между узкими и широкими левыми?

Между нами и остальными – наверно.

По сравнению с Россией и бывшим СССР групп таких у нас как на лекарство. Но это не главная боль. Главное хорошо подготовиться к предстоящим вызовам. Дело в том, кто к чему готовится. Скажем так: мы готовы – в своем деле уже впереди. Кто хочет – тот это замечает. Остальные стараются крутить свое дело в такой или другой области. Издают газеты, что то пикетируют, машут своими флажками приурочась к тому или к другому событию. Например, к саммиту NATO.

В так называемым „реале” (значит, в отличии от виртуального мира) первенство в этом деле все еще принадлежит Ruchowi Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza. В расчет входят еще две или три посттроцкистские группировки (местные ячейки британских партий – SWP (Pracownicza Demokracja) и SP/CWI (Alternatywa Socjalistyczna), анархосиндикалисты с „Pracowniczej Inicjatywy” и новые социалистические, а точнее социалдемократические проекты, вроде Partii Socjaliści или Partii „Razem”.

Стоит еще отметить популистов с „Partii ZMIANA” – как у вас говорят: красно-каричневых, причисляющих себя чаще всего к тому, что осталось от сил лево-патриотических.

О компартии (KPP) и социалистической партии (PPS) не вспоминаем, так как от них остались лишь пожилые пенсионеры и причудливые реконструктора. Правда – каръеристов там, пожалуй, не встретишь. KPP(bis) всегда в хвосте „новых радикальных левых”. Потому – жалеть их не будем. Это не самостоятельный политический игрок. Другое дело – идейные сталинисты, но это в принципе детвора, за несколькими видными исключениями.

Как в Польше воспринимали события в Украине 2014 года? В России и Украине они вызвали подъём националистических настроений и раскол в среде «левых» на социал-шовинистов и социал-либералов, только немногие коммунисты сохранили верность идеям интернациональной солидарности и удержались от поддержки того или иного лагеря империалистов. Было ли у вас что-то похожее?

Как то не очень нам хочется вмешиваться в „ваши” дела, а тем более придерживаться ваших штампов. Скажем так – есть у нас одна или две группировки, которые выдержали в поддержке ДНР и ЛНР. Кроме пропутинской и пророссийской Partii „Zmiana”, в этом ряду оказались, как легко догадаться, сталинисты с KPP и ее молодежной организации – KMP и Partia Socjaliści вместе с Porozumieniem Socjalistycznym. Остальные в этом мутном деле, в поисках своей удачи, придерживаютсясь не так уж популярных в вашей левой среде возможных сценариев развития.

Ваши взгляды на это дело здесь разделяют лишь осколки IV Интернационала и анархисты.

Есть и у нас в Польше конечно тоже симпатики Революции Гидности, даже среди троцкистов (Zbigniew M. Kowalewski – кстати самый видный и влиятельный польский манделист, о которым – удивительно – на момент мы забыли. Около него и Piotra Ikonowicza в Польше на крайней левой до сих пор почти невозможно пройти. В начале восемьдесятых Kowalewski был в Париже и оттуда старался управлать польскими левыми и влиять на подпольные структуры „Солидарности”), а главное – среди левых буржуазных течении вроде „Krytyki Politycznej”, Partii „Razem” или Sojuszu Lewicy Demokratycznej и его постоянных союзников. Главное в Польше правительство поддерживает Украину и „Революцию Гидности” – учтите хотя бы это.

В этой теме и нам с вами видно не совсем по дороге. Все же – что ни говорить – ближе нам Антимайдан чем Евромайдан. Разгон донецкого Антимайдана батальоном „Восток” с приказа Бородая мы, в противовес Борису Кагарлицкому и „Рабкору”, не скрывали, а наоборот отмечали, как вы отмечаете, допустим, водораздел. Скажем – идем своей дорогой к „Русской Весне”, как западные „новые радикальные левые” поголовно шли к Арабской Весне. С ними конечно тогда был и Борис Кагарлицкий и почти все троцкисты…

В конце концов всретимся на Красной Площади.

Кто был тогда прав – понятно. Кто на этот раз будет – ответа еще нет. События разварачиваются пока по нашему черному сценарию. Ваш не работает. Чем гордиться, что стояли сложа руки, пока „два империализма” дрались?

Какие вопросы сейчас актуальны в политической дискуссии Польши? Участвует ли ваша группа, например, в кампаниях за легализацию абортов?

На второй вопрос короткий ответ – нет не участвует и не собирается участвовать.

А тем актуальных куча. Но главное – какую роль они играют в наших планах. На все сил не хватит. Все-таки мы узкие левые – кажется, самые узкие в мире.

Вы поддерживаете связи с европейскими коммунистами? Если да, то с какими группами или партиями?

Всякое бывало – актуально, скажем даже не ждем предложений. Сами предлагаем – хотя бы вам.
Другое дело Stowarzyszenie Marksistów Polskich.

Скажем так – Grupa Samorządności Robotniczej идет напролет.

Возможно, вы хотите что-то ещё рассказать российским читателям, что-то, о чём мы не спросили. Пусть последний вопрос будет открытым.

Конечно есть о чем рассказывать – пусть в виртуальном мире расскажет об этом наша интернет витрина http://www.dyktatura.info/.

Большое спасибо за интервью!

До новой встречи.

От имени Grupy Samorządności Robotniczej
Ewa Balcerek и Włodek Bratkowski

10 июля 2016 г.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Jaja jak czerwone berety, Recenzje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „DUCHEM I CIAŁEM, I TCHÓRZEM PODSZYCI

  1. W rocznicę śmierci Feliksa Dzierzyńskiego „Dyktatura IPNroletriatu” usuwa tekst oddający hołd temu wielkiemu rewolucjoniście.

    http://walka-robotnicza.blogspot.com/2016/07/feliks-dzierzynski-przyjaciel-dzieci.html

  2. Przypomnijmy dyskusję pod umieszczonym chwilowo tekstem autorstwa Michała Nowickiego, wskazującą przyczyny dalszych losów tegoż tekstu na stronie DP:

    4 odpowiedzi na „Michał Nowicki: Feliks Dzierżyński, przyjaciel dzieci”

    redantyweb pisze:
    18 lipca 2016 o 19:52
    Szkoda czasu Michale Nowicki na zajmowanie się personą Mateusza Cichockiego, facebookowego kabotyna i mieszczańskiego filistra dla którego „kontakty towarzyskie” znaczą więcej niż marksizm.

    E.B. pisze:
    20 lipca 2016 o 07:03
    Trzeba być kretynem, żeby z postaci Dzierżyńskiego robić bezmózgiego debila na wzór jakiegoś Rambo czy Robocopa. Jeszcze gorszym debilizmem jest publikowanie tej „laurki” na Dyktaturze Proletariatu. To, co u Michała jest konwencją literacką, pasującą do obnoszącego się ze swoją frustracją zdeklasowanego literata, tutaj traci jakiekolwiek znamiona domniemanej lekkości.

    WCzK pisze:
    20 lipca 2016 o 22:56
    Co jest złego dla komunisty w czczeniu Feliksa Dzierżyńskiego?

    W.B. pisze:
    21 lipca 2016 o 07:27
    BODY COUNT
    Rozumiem, chłopcy, że was nie razi epatowanie Czytelników liczbą trupów. Skoro gotowi jesteście na licytacje pod hasłem „kto zabił więcej burżujów?” sławcie czerwonego Rambo na własnych portalach.
    Michał przecież czeka na przedruki.

    Czy wszystko jasne?

  3. WCzK, obecnie występujący pod pseudo „Ciekawe dlaczego”, ma chyba problemy z rozumieniem tekstu pisanego. Nie ma żadnego związku (pozytywnego) między „czczeniem” postaci Dzierżyńskiego i publikowaniem laurki dla tegoż autorstwa Michała Nowickiego; można raczej doszukiwać się związku negatywnego – laurka MN wobec Feliksa ma funkcję antyczczeniową (ośmieszającą, sprowadzającą FD do „bezmózgiego robocopa”). Szanując postać FD – tekst wycofaliśmy.

  4. W.B. pisze:

    Czy masz, panie Ciekawski (WCzK), jeszcze jakieś pytania?

  5. EB pisze:

    Tekst Michała Nowickiego wpisuje się idealnie w antykomunistyczną wizję i interpretację działalności rewolucyjnej, w tym Feliksa Dzierżyńskiego. Kładzie bowiem nacisk na sprawy, które nie stanowią istoty nowego ustroju społecznego, a są wypychane na pierwszy plan przez takie instytucje, jak IPN po to, aby przesłonić sprawy z powyższego punktu widzenia najważniejsze.

    Poza tym – drobiazg – Dzierżyński jest w tym tekście TYLKO tłem i pretekstem dla samoreklamy Michała Nowickiego. Może niekoniecznie musimy robić za darmowy słup reklamowy.

    Ale jak ktoś poza Michałem Nowickim ma ochotę na publikowanie tego gniota, to bardzo proszę – są chętni? Z imienia i nazwiska, proszę! Jak czcić Czerwonego Rambo, to z podniesionym czołem i przyłbicą!

    Anonimowe wpisy mamy gdzieś.

  6. piotr pisze:

    Wracając do tematyki wpisu, pod którym toczy się tutaj dyskusja, a zwłaszcza do zamieszczonego w pierwszej kolejności filmiku narodowo-prorosyjskiej partii in spe „Zmiany” („Tylko polskie wojsko”, „Braterstwo polsko-rosyjskie”): mam bardzo mieszane uczucia wobec faktu filmowania tej pikiety przez organizatorów. Zwłaszcza w kontekście krzyku o rzekomej inwigilacji środowisk opozycyjnych przez rząd PiSu. Czyżby „Zmiana” tym skrupulatnym filmowaniem (widać wszystkich uczestników jak na dłoni) zajęła się ewidencjonowaniem i rejestrowaniem operacyjnym często „bogu ducha winnych” uczestników pikiety (niekoniecznie działaczy czy aktywistów, a „szarych obywateli” zwabionych podnoszonymi hasłami)? Czemu takie filmowanie ma służyć?

  7. piotr pisze:

    Na pewno nie ma to służyć ukazywaniu „masowości” podnoszonych żądań. Jak na „partię” (choć in spe, od ponad roku) pokazuje to brak umiejętności mobilizacji przez nią własnych kadr (nie mówiąc już o jakimkolwiek elektoracie), i same podnoszone hasła (abstrahując od ich słuszności) skazuje na „margines marginesu” (czemu elektorat ma w nie uwierzyć, gdy nie potrafi stanąć za nimi nawet organizacja je głosząca?)

  8. Jurij German pisze:

    „Tekst Michała Nowickiego wpisuje się idealnie w antykomunistyczną wizję i interpretację działalności rewolucyjnej, w tym Feliksa Dzierżyńskiego. Kładzie… nacisk na sprawy, które… są wypychane na pierwszy plan przez takie instytucje, jak IPN”.

    Ale wciąż pozostaje bez odpowiedzi pytanie dlaczego IPN miałby być dla marksisty odnośnikiem podejścia (takiego czy innego) do postaci Feliksa Dzierżyńskiego i nie tylko jego. To nosi wyraźne znamiona ideowej kapitulacji przed burżuazyjnym władcą historii.

  9. W.B. pisze:

    Co ja pocznę, Jurij, że tobie znamiona kojarzą się z białą flagą – z kapitulacją? To jakiś nowy rusycyzm nie znany jeszcze?

  10. piotr pisze:

    @Jurij

    Chyba próbujesz za wszelką cenę wmówić nam w brzuch coś, co raczej charakteryzuje linię polityczną, w obronie której stajesz.
    IPN nie jest dla nas żadnym autorytetem i nie konsultujemy z nim swoich decyzji czy poglądów politycznych. Stosujemy swoje kryteria, o których mowa choćby w powyższym tekście (pogrubioną czcionką!). Sęk w tym, że najwyraźniej dla „komunistycznych skandalistów” IPN jest ostatecznym autorytetem, gdyż w swoim skandalizowaniu odwołują się do tych samych zjawisk, faktów czy przeinaczeń, tyle że a rebour – to, co dla IPNu jest powodem „hańby domowej” dla „skandalistów” jest powodem do dumy, uwypuklania – i właśnie skandalizowania wyleniałego mieszczucha.
    Czemu Wasz horyzont przypominania wybitnych rewolucjonistów ogranicza się do lektury raportów IPN i publikacji UważamRze-Historia oraz przedstawiania ich rewelacji jako rzekomego powodu do dumy i czci? Czemu nie skupiacie się na faktach nieznanych, faktach ISTOTOWYCH a nie zjawiskowych dla ruchu komunistycznego i procesu budownictwa społeczeństwa bezklasowego? Czy nie ujawniacie swoją postawą prymitywnego psychicznego mechanizmu przeniesienia na nas swoich własnych przywar i ograniczeń?

  11. piotr pisze:

    @Jurij

    Temu, jak IPN i burżuazja narzuca narrację i sposoby myślenia „skandalistom rewolucyjnym”, dowodzi choćby przypadek różnych „radykalnie lewicowych” (przynajmniej są tak przedstawiane – Bartek na tym portalu słynie z wystawiania odpowiednich certyfikatów tym, którzy „obiektywnie reprezentują interesy klasy robotniczej”: raz jest to PPP, raz KPP-bis, raz Zmiana, raz Socjaliści) partyjek, które licytują się ze skrajną prawicą w swoim patriotyzmie i reprezentowaniu interesów ludowo-narodowych. Dla nas to nic nowego, że tym „z bożej łaski marksistom, socjalistom” bliższe są kategorie „narodu” niż „klasy”, jednakże bez wątpienia nie chcą oni być posądzani o jakiś szatański kosmopolityzm-internacjonalizm, które to jest przecież jednym z biczów IPNu i mediów „prawdziwie polskich”.

  12. Bartek pisze:

    Partia Socjaliści tak stawia sprawę internacjonalizm/patriotyzm:

    „Partia Socjaliści to siła internacjonalistyczna i antyimperialistyczna, bo tylko w wyniku wspólnej walki ludzi różnych narodowości możliwe jest pokonanie zniewalającego ludzkość globalnego kapitalizmu i stworzenie systemu ekonomicznego sprawiedliwie dzielącego dobra, które są wytworem ludzi pracy, a nie posiadaczy kapitału.

    Partia Socjaliści to również siła patriotyczna, bo tylko odzyskanie suwerenności przez Polskę i wyzwolenie jej spod dominacji struktur wielkiego kapitału imperialistycznych mocarstw czynią możliwą poprawę bytu szerokich kręgów społeczeństwa polskiego.”
    [Deklaracja ideowa]

    Deklaracja ideowa ZMIANY:

    „ZMIANA to siła patriotyczna, bo tylko przez odzyskanie suwerenności przez Polskę i wyzwolenie kraju spod dominacji struktur wielkiego kapitału i imperialistycznych mocarstw możliwa jest poprawa bytu materialnego szerokich kręgów społeczeństwa polskiego.
    ZMIANA to siła internacjonalistyczna, bo tylko w wyniku wspólnej walki ludzi pracy różnych narodowości możliwe jest pokonanie zniewalającego całą ludzkość systemu kapitalistycznego i sprawiedliwy podział dóbr materialnych będących wytworem ludzi pracy, a nie posiadaczy kapitału.”

    To samo. Deklaracja ideowa Partii Socjaliści jest zmalowana od Zmiany. Mniejsza z tym.
    Sprawa jest postawiona dobrze – między internacjonalizmem, a patriotyzmem nie ma sprzeczności. Wyzwolenie narodowe idzie w parze z wyzwoleniem społecznym. W półkolonialnym kraju, jak Polska, walka o rewolucję społeczną oznacza też walkę o suwerenność. Walka z imperialistycznym drenażem polskiej klasy robotniczej i warstw pracowniczych jest siłą rzeczy walką o odzyskanie suwerenności. Walka antyimperialistyczna jest walką o suwerenność. Polska klasa robotnicza i warstwy pracownicze nie mogą wyzwolić się nie zrywając kajdan imperializmu.
    Nie ma żadnej sprzeczności między proletariackim patriotyzmem, a internacjonalizmem. Patriotyzm proletariacki jest internacjonalistyczny. Patriotyzm burżuazyjny jest nacjonalistyczny. Nie należy przeciwstawiać patriotyzmu internacjonalizmowi. Patriotyzmowi burżuazyjnemu-nacjonalistycznemu należy przeciwstawić patriotyzm proletariacki-internacjonalistyczny.

  13. Pomnik Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie pisze:

    Generalnie to co dla burżuazji jest hańbiące dla komunistów będzie powodem do dumy, na pewno jeśli dotyczy to praktycznej działalności rewolucjonistów. Albo, albo. Wasze zachowanie ewidentnie podszyte jest strachem i tak się przestraszyliście Feliksa Dzierżyńskiego, że pominęliście milczeniem główny wątek tekstu, czyli pomoc dzieciom przez naszego wielkiego polskiego rodaka.
    I żeby was jeszcze przestraszyć to wiedziecie, że w Polsce socjalistycznej ponowne postawienie pomnika tow. Franka w Warszawie odbędzie się z jaszcze większą pompą niż pogrzeb „Łupaszki”.

  14. piotr pisze:

    @Bartek

    Dzięki za uwagę, że „Socjaliści” i „Zmiana” to dwa klony tego samego sortu, nawet co do przecinka i kropki. Zastanawia tylko ta nadprodukcja bytów, skoro jak widać literalnie nie ma między nimi różnic (frakcje wewnętrzne niech się tworzą w oparciu o konflikt wokół kolejności akapitów).

  15. piotr pisze:

    @Bartek

    Autorytatywnie stawiasz sprawę (i wyrokujesz), że „Sprawa jest postawiona dobrze – między internacjonalizmem, a patriotyzmem nie ma sprzeczności.” Czyli zamykasz dyskusję tam, gdzie powinna się dopiero zacząć. A mnie jest strasznie daleko od tych prostych odpowiedzi.

    „Suwerenność narodowa” – co to takiego? Na czym polega? „Naród” jako suweren? To już wolę klasyczny „lud” jako suwerena, choć i to pojęcie jest mgławicowe.
    „Patriotyzm proletariacki” – od kiedy to proletariat ma swoją ojczyznę, wobec której ma żywić uczucie „umiłowania ojczyzny”? Możesz wskazać która to?
    „Wyzwolenie narodowe” – a który naród jest dziś zniewolony? „Polski naród”? Ktoś tu tępi za używanie języka polskiego, kultywowanie tzw. „tradycji narodowej” i kultury? Ktoś jest tłamszony za to, że urodził się jako Polak?
    „Rewolucja społeczna” – to znaczy jaka? Każda rewolucja jest społeczna, nawet ta techniczna i przemysłowa (bo jest robiona w ramach i w obrębie społeczeństwa, i przez przynajmniej część społeczeństwa). Jak rozumiem, rewolucja społeczna w tym swoim beztreściowym charakterze ma stanowić furtkę dla koncepcji „rewolucji narodowych”, czy tak?

  16. piotr pisze:

    @Pomnik…

    „Generalnie to co dla burżuazji jest hańbiące dla komunistów będzie powodem do dumy, na pewno jeśli dotyczy to praktycznej działalności rewolucjonistów. Albo, albo.”
    Rozumiem, że manicheizm, podobnie jak marksizm, zaczyna się na te same dwie pierwsze literki, ale chyba tylko idiota może utożsamić te dwa sposoby myślenia. Pasuję więc w dyskusji, dostrzegam jej bezproduktywność.

    „pominęliście milczeniem główny wątek tekstu, czyli pomoc dzieciom przez naszego wielkiego polskiego rodaka.”
    Rozumiem, że dla manicheisty działalność na polu pomocy bezdomnym dzieciom i sierotom jest kwintesencją rewolucyjnej i komunistycznej działalności (ogólnie i samego FD). To wyjaśnia czemu tylu „komunistów” ochoczo angażuje się w tzw. „politykę społeczną” i NGO-sy. W końcu nawet w kapitalizmie można budować komunizm.

  17. Louis de Saint-Just pisze:

    To byłoby bardzo ciekawe, poznać zdanie panów z „DP” o tej kwintesencji działalności Feliksa Dzierżyńskiego.
    Zakładając, że usuwanie tekstów o tymże o czymś już nie świadczy.

  18. piotr pisze:

    @Louis

    Można jaśniej? O której kwintesencji? Tej z tekstu MN, który usunęliśmy?

    „DP” to nie tylko „panowie”, również „panie”, a dokładnie: kobiety i mężczyźni, więc uprasza się Louisa o powściąganie swego seksizmu.

  19. Bartek pisze:

    „Suwerenność narodowa” – co to takiego? Na czym polega?

    Na tym, że klasa robotnicza i sojusznicze warstwy pracownicze Polski są właścicielami środków produkcji i dystrybucji w Polsce, są suwerenem, decydują o produkcji i podziale.
    Dziś tak jest? Nie. Klasa robotnicza i ogół ludzi pracy Polski są najemnymi niewolnikami rodzimych-„narodowych” i zagranicznych kapitalistów. Wyzwolenie społeczne robotników i pracowników w kraju półkolonialnym oznacza zdobycie suwerenności. Państwo wyzwolonych robotników i pracowników jest państwem suwerennym, w którym są oni kolektywnymi gospodarzami.

    „Ktoś tu tępi za używanie języka polskiego, kultywowanie tzw. „tradycji narodowej” i kultury? Ktoś jest tłamszony za to, że urodził się jako Polak?”

    Nie. Polska jest półkolonią – dysponuje parlamentem, hymnem i flagą oraz narodowym językiem urzędowym, ale jest eksploatowana ekonomicznie przez kapitał zagraniczny. Robotnicy i pracownicy Polski są wyzyskiwani, stanowią najemną siłę roboczą we własnym kraju. Mogą sobie pomachać biało-czerwoną flagą, zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego i raz na cztery lata zagłosować na jedną z kilku kompradorskich partii, które dbają o interesy swoich zagranicznych panów. Polska to półkolonia. To Polska burżuazyjna. W Polsce proletariackiej-socjalistycznej robotnicy i pracownicy będą właścicielami i zarządcami.

    „Patriotyzm proletariacki” – od kiedy to proletariat ma swoją ojczyznę?

    Polska proletariacka-socjalistyczna to kraj wyzwolonych robotników i pracowników, którzy we własnym kraju są gospodarzami. Dla takiej Polski robotnicy i pracownicy pracują ze wszystkich sił, za taką Polskę biją się na śmierć i życie. To jest proletariacki patriotyzm – walka o socjalizm we własnym kraju, na własnym odcinku międzynarodowego frontu, w przyjaźni i solidarności z robotnikami i pracownikami innych krajów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *