„DAMY RADĘ!”, CZYLI KILKA UWAG KRYTYCZNYCH DO PROGRAMU PARTII SOCJALIŚCI

socjalisci-300x169W ślad za Deklaracją Programową pojawił się Program 2.0 Partii Socjaliści (http://partiasocjalisci.pl/program/). Pierwszą refleksją, jaka nasuwa się podczas lektury owego dokumentu, jest ta, że pragnący organizacyjnego potwierdzenia swego istnienia Socjaliści nie mają czasu ani ochoty na przybliżenie się do realiów. Jeśli Deklaracja ujawniała ograniczony ramami istniejących stosunków charakter ich dążenia do socjalizmu, to Program pogłębia to wrażenie. Koledzy-socjaliści totalnie abstrahują od rzeczywistości aktualnej sceny politycznej, o stanie świadomości nie wspomnimy, ponieważ akurat ten element ma tutaj ciężar ołowiu. Podobnie, jak Deklaracja, Program traktuje ów stan świadomości jak złotego cielca i za wszelką cenę usiłuje się podlizać masom owładniętym owym stanem świadomości społecznej. Dlaczego jednak twierdzimy, że mimo bałwochwalczego stosunku do zdiagnozowanego stanu świadomości społecznej 0.0 (nol’.nol’) Program jest oderwany od rzeczywistości?

Programowi brakuje, bagatela, ustosunkowania się do automatycznie stawianego zarzutu, który z regularnością przedwojennego pociągu pojawia się w przypadku programu populistycznego – a skąd wy na to weźmiecie pieniądze? Można więc bić czołem pokłony bożkowi zerowej świadomości społecznej, a jednocześnie nie docenić zdrowego rozsądku mas, który może wykazuje naiwność w stosunku do prawicowego populizmu, ale w stosunku do idei socjalistycznych jest wyćwiczony ćwierćwiekową, skuteczną indoktrynacją antykomunistyczną.

Problem z przebiciem się koncepcji socjalistycznej do masowej świadomości nie polega na tym, że socjaliści słabo licytują się w populistycznych hasłach, ale na tym, że są po prostu niewiarygodni. Odwoływanie się do okresu PRL przestało mieć sens odkąd SdRP/SLD skutecznie przekonał ewentualnych wyborców o tym, że w osobach odwołujących się do tego okresu mają do czynienia z czystymi manipulantami. Smutno, że za wszystkie czynniki uwierzytelniające służy socjalistom w ich Programie wyłącznie odwołanie do zawodnej już i ulotnej pamięci o PRL.

Robienie oka do wyborcy, że na pytanie o to, skąd wziąć środki na sfinansowanie tych wszystkich pięknych pomysłów, wystarczy odpowiedź, że w PRL można było, to i teraz „damy radę”!
Socjaliści nie przewidują zresztą żadnego oporu, który mógłby wywrócić do góry nogami wszystkie te wspaniałe plany. Oporu nie tylko ze strony kilku (1%) rodzimych kapitalistów, oporu ze strony zagranicznych korporacji i sojuszników z UE i NATO – to jest dla Socjalistów problem całkowicie nieistniejący. W końcu, jeśli wyborcy zagłosują, to żaden KOD ani inna kolorowa rewolucja nam nie zagrozi! Nie potrzebujemy żadnego programu na wypadek obcej interwencji…
Jedynym sensownym wnioskiem z Programu, a który nie infantylizowałby jego autorów, jest ten, że program ma służyć celowi skrzyknięcia się zwolenników PRL, skombinowanych z wyznawcami Keynesa i alterglobalistów, a nie wyjścia do jakiegoś elektoratu. Czyli, Program ten nie stanowi jakościowo nowego ani cennego kroku naprzód w stosunku do tego, co od lat serwują nam inne ugrupowania na radykalnej lewicy. Można więc domniemywać, że inicjatywa ma równie świetlane perspektywy. Omija wszelkie problemy prezentując wizję utopii, której jedyną szansą na realizację jest liczenie na to, że zainteresuje się nią jakiś bogaty filantrop…

Nie warto zajmować się szczegółowo rozpisanymi punktami Programu, z których większość stanowią sympatyczne, pobożne życzenia – warto może w wersji skróconej opracować ten Program jako socjalistyczny wzorzec bożonarodzeniowej kartki z życzeniami…
W efekcie można wywnioskować, że biorąc pod uwagę bogactwo punktów programowych (chyba pełna litania wszystkich postulatów, które pojawiły się w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w kampaniach wyborczych), Program jest adresowany do tzw. klasy średniej. Jednocześnie, postulat zmiany ustrojowej niezupełnie pasuje do tak określonego targetu.
Mamy więc już dwa problemy: 1) jak sfinansować ów program; 2) jak zorganizować walkę polityczną o jego realizację. Na oba te problemy Program nie daje odpowiedzi.
Jeżeli program sfinansuje państwo utworzone na wzór i podobieństwo PRL, to od razu rodzi się pytanie o to, jak to państwo wywalczyć. Otóż docelowa grupa złożona z przedstawicieli klasy średniej nie jest tą grupą, na której można się oprzeć w walce o PRL-bis, a raczej PRL 2.0. Jeżeli chcieć się oprzeć na grupach faktycznie wykluczonych, zmarginalizowanych, to z kolei niezupełnie wiadomo po kiego czorta zapełniać Program abstrakcyjnymi problemami typu finansowania funduszu alimentacyjnego czy rozwiązywania problemów rodzin jednopłciowych. Jak wiadomo, grupy zmarginalizowane łatwo lgną do autorytarnych, lekceważących sobie legalizm i swobody obyczajowe partii politycznych.
Gdyby Socjaliści chcieli odróżnić się w tej kwestii od prawicowych populistów, to musieliby poświęcić nieco więcej uwagi opisaniu warunków walki o nowy ustrój polityczno-społeczny. Aluzja do Izby Pracy raczej przywodzi na myśl w tym kontekście ubiegłowieczne socjaldemokratyczne praktyki z partycypacją pracowniczą w Niemczech niż nawet jakieś „rewolucyjne” (papierowe) posunięcia… typu Pierwszej „Solidarności”. Brak wyjaśnienia własnego stosunku do tych koncepcji.

Program nasuwa też pewne wątpliwości związane z czysto logicznymi kwestiami. Nie jest bowiem jasne dlaczego, jeśli Socjaliści przewidują wdrożenie szeroko zakrojonego projektu funkcjonowania państwowego systemu organizacji produkcji i zabezpieczenia socjalnego, jednocześnie nie potrafią oderwać się od obecnej rzeczywistości i postulują, np. system pomocy socjalnej nastawionej na zwalczanie biedy. Przecież Program postuluje likwidację biedy jako problemu społecznego. Pisanie o specyficznych formach zabezpieczenia od czegoś, co nie będzie istniało jako masowy problem, może podważać wiarygodność Programu, w którego realność, jak widać, nie wierzą nawet jego autorzy.
Autorzy Programu całkowicie nie zauważają problemu braku masowego i spontanicznego poparcia społecznego dla idei socjalizmu. To nie jest dla nich żaden problem w realizacji Programu?
A przecież pierwszym zarzutem będzie nieuchronność konfliktu w przypadku wprowadzania systemu socjalistycznego. I to konfliktu z wewnętrzną opozycją (KOD, Majdan, jak go tam zwali), jak i z opozycją gospodarczą, unijną, i militarną, NATO-wską. Autorom wydaje się, że unikną na razie kłopotów, skoro ich aluzje do „demokracji pracowniczej”, Izby Pracowniczej są tak cienkie, że nie dojdą nie tylko do świadomości wiadomych służb, ale i do świadomości ewentualnych zwolenników. W ten sposób Program bardziej wydaje się zaspokajać zapotrzebowanie grupki osób zgrupowanych wokół inicjatywy niż dążyć do wyjścia na szersze wody społecznego zainteresowania. Jest adresowany do wtajemniczonych, a nie do szerokiego odbiorcy. Tyle, że nie bardzo wiadomo po co te wszystkie eklektyczne punkty programowe mające przyciągnąć jak najszersze grupy, w tym niekoniecznie akceptujące zmianę systemową.
Można powiedzieć na obronę autorów Programu, że do pewnego stopnia zauważają oni problem finansowania programu i chcą go rozwiązać dzięki reindustrializacji. Hasło fajne, ale znowu totalny brak ustosunkowania się do kwestii na ile i w jaki sposób byłoby to możliwe w obecnych warunkach. W ogóle wszelkie problemy z wdrożeniem Programu… programowo w tekście nie istnieją. A uczciwość wobec adresatów wymagałaby ustosunkowania się do tych kwestii zamiast snucia wizji społeczeństwa opartego na wiedzy z finansowaniem nauki na poziomie krajów przodujących. Zamiast gadania banialuków nt. działania na rzecz państw UE mniej zamożnych i wyzyskiwanych (chodzi tu o „socjalistyczną” Grecję czy o niemniej życzliwie nastawione do socjalizmu peryferyjne kraje bałtyckie?) – nie wiemy jeszcze, jakie proponuje się rozwiązanie w celu wprowadzenia w życie Programu w kraju, a już podejmuje się decyzje w ramach wspólnoty unijnej. Albo – propozycja alternatywnej polityki wobec Bliskiego Wschodu. Ten sam poziom abstrakcji. Znamy ten model wiarygodności zwolenników socjalizmu… z doświadczenia z rządami Syrizy. Też mieli dobry program…
Nieco zabawnie brzmi postulat nacisku na edukację dotyczącą praw pracowniczych i ekonomii politycznej. Nie wiadomo, czy chodzi tu o znajomość praw pracowniczych, która mogłaby się przydać w PRL 2.0. Nie wiadomo też, czy edukacja w dziedzinie ekonomii obejmowałaby ekonomię polityczną socjalizmu czy kapitalizmu.

Autorzy nie budują żadnego pomostu między tym, co jest dziś, a tym, co ma być w przyszłości. Piszą program, który stosuje się do społeczeństwa przyszłego, podczas gdy brakuje najmniejszej aluzji co do tego, w jaki sposób miałoby zaistnieć to przyszłe, socjalistyczne społeczeństwo. Dzięki temu, że wyborcy zagłosują na Partię Socjaliści? A bez wątpienia zagłosują, ponieważ autorzy Programu ustosunkowali się do bolączek aktualnie istniejącego kapitalizmu na poziomie nie wyróżniającym ich spośród innych tworów politycznych obecnych na polskiej scenie politycznej. Niczym – poza poziomem utopijności.

Nie chodzi o to, że socjalizm jest projektem utopijnym, ale o to, że przy całym niskim poziomie świadomości społecznej i naiwności wobec haseł populistycznych, akurat w kwestii socjalizmu w społeczeństwie istnieje spora liczba problemów i wątpliwości równie łatwych do zidentyfikowania, co lista postulatów bez pokrycia do przepisania z cudzych programów wyborczych.

W imieniu Grupy Samorządności Robotniczej
Włodek Bratkowski

5 czerwca 2016 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Grupa Samorządności Robotniczej, Polemiki i dyskusje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „„DAMY RADĘ!”, CZYLI KILKA UWAG KRYTYCZNYCH DO PROGRAMU PARTII SOCJALIŚCI

  1. Roger pisze:

    Konstrukcja programu wskazuje na rozdwojenie myślenia autorów. W pół stronicowym wstępie mamy wezwanie do budowy ustroju socjalistycznego. Natomiast dalszych kilka stron to wezwanie do budowy socjaldemokratycznego państwa. Między tymi częściami nie ma żadnej wspólnej myśli.

  2. Bartek pisze:

    Partia Socjaliści to partia socjaldemokratyczna, a nie komunistyczna. Partia komunistyczna w Polsce istnieje, nazywa się Komunistyczna Partia Polski.

  3. Bartek pisze:

    Program Socjalistów jest zgodny z doraźnym i dalekosiężnym interesem klasowym robotników i pracowników. Jeśli robotnicy i pracownicy mają olej w głowie poprą Socjalistów.

  4. Socjalista pisze:

    Socjaldemokracja to inaczej socjalliberalizm.

  5. Pamięć historyczna pisze:

    @Socjalista

    „Tak się dziwnie składa”, że „socjalizm” też…
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dzynarod%C3%B3wka_Socjalistyczna
    Nie idzie wszak o nazwy i pojęcia, lecz o praktykę społeczną.

  6. Karol Marks pisze:

    @Bartek

    „Nie chodzi o to, co w danej chwili wyobraża sobie jako swój cel ten czy ów proletariusz czy nawet cały proletariat. Chodzi o to, czym jest proletariat w rzeczywistości i co, zgodnie z tym bytem swoim, będzie zmuszony zdziałać w historii. Jego cel i rolę dziejową wykreśla z góry w sposób oczywisty i nieodwołalny jego własna sytuacja życiowa, jak również cała organizacja dzisiejszego społeczeństwa obywatelskiego”
    (Źródło: MED, t. 2, Warszawa 1973, s. 43).

  7. Bartek pisze:

    Dziękuję za czytanie z pisma świętego. Przeczytaj to robotnikom. Z pewnością wezmą to sobie do serca.

    Program Partii Socjaliści zawiera punkty, które są zgodne z doraźnym interesem pracujących. Celem ostatecznym jest socjalizm, który stanowi realizację historycznej misji proletariatu, a mówiąc bardziej przyziemnie obiektywnego interesu klasy robotniczej i ogółu ludzi pracy. Można krytykować ten program, ale ogólnie jest do przyjęcia. Robotnicy i pracownicy mogą go śmiało poprzeć. Mogą na tym tylko zyskać. Lepsze to niż wleczenie się za partiami burżuazyjnymi wszelkiej maści. A jak Partia Socjaliści jest zbyt umiarkowana dla naszych bojowych proletariuszy to zawsze jest Komunistyczna Partia Polski w odwodzie. Nie ma problemu. Partia Socjaliści dostanie 35 proc., KPP 20 proc. i powstanie rząd jednolitofrontowy. Czemu nie? Co szkodzi proletariuszowi poprzeć Partię Socjaliści, albo KPP? Jeśli może popierać PiS, PO, a nawet Nowoczesną to tym bardziej może poprzeć socjalistów lub komunistów. Wszystkie głosy robotnicze i szerokich warstw pracowniczych muszą iść na partie socjalistyczne i komunistyczne. Burżuje jakoś nie popierają partii proletariackich, a ten durny proletariat lezie na wybory i głosuje na partie burżuazyjne. Na taką głupotę nie pomoże najlepszy program i najlepsi działacze. Nasi proletariusze olewają już nawet lajtową socjaldemokrację to co dopiero socjalistów, czy komunistów. Waryński, Luksemburg, Kasprzak, Dzierżynski i inni przewracają się w grobie. Marks z Engelsem i Leninem też. Nawet Stalin z Trockim solidarnie przewracają się w grobie. Proletariat daje ciała. Zmieszczaniały proletariat nie jest grabarzem kapitalizmu, tylko jego podporą. Na to nie pomogą żadne komunistyczne zaklęcia i czytania z świętego Marksa.

  8. bronek pisze:

    A co ty Bartku oczekujesz od ludu niedawno oderwanego od pługa i wyprowadzonego z pańskich czworaków i nadal przyspawanego do ambony. Marks opisywał wielkomiejską klasę robotniczą. Nawet PRL z jej partyjno-policyjnym aparatem nie zdołał/nie umiał/nie chciał uświadomić robotników i chłopów co do ich dziejowej roli. Mam czasami wrażenie, że raczej odrestaurował dawne zależności feudalne. Buntujący się przeciwko panu chłop też był nazywany warchołem i bity.

  9. jaja kobyły pisze:

    Do Bartka.

    Z ostatniego tekstu Kochana Młodszego wynika, że Socjaliści w przeciwieństwie do Ciebie nie pragną rozwalić UE. Socjalizm też nie jest póki co ich zmartwieniem. Oni chcą ratować światowy pokój w ramach sojuszu UE-Rosja-Chiny. Pokój chce też ratować Krytyka Polityczna z tą różnicą, że w sojuszu EU-USA. Tak naprawdę prawdziwy światowy socjalizm ma szanse zbudować Komunistyczna Partia Chin z Piotrem Gadzinowskim na czele.

  10. Jarosław Perzak pisze:

    Bartek napisał:

    „Nasi Proletariusze olewają już nawet lajtową socjaldemokrację…”

    Nie wiem o jaką chodzi? O SLD czy Razem? Razem powstała nie dawno i chyba Bartku tym tworem gardzisz? A SLD jest jakie jest. Napewno nie jest socjaldemokratyczne. Stwierdził to nawet Jerzy Kochan z Socjalistów, chyba dawny członek i sympatyk SLD. W jednym ze swoich tekstów napisał, że SLD jest bliżej do liberałów/neoiliberałów z PO a nie do socjaldemokratów. Robotnicy to widzą i rozumieją dlatego głosują na farbowanego lisa czyli PIS. Bartlomieju myślę, że jesteś z tych socjalistów, którzy myślą socjaldemokracja i widzą SLD. Zupełnie tak samo jak dawnych dobrych czasach: myślisz socjalizm widzisz partię.

    A co do KPP. Ta partia wiele razy podpinała się pod SLD. Ja sam bym na nich nie zagłosował. Partyjne logo, w którym jest słowo Komunizm albo Socjalizm nic dla mnie osobiście nie znaczy. Nie loga i hasła a słowa i czyny. Po czynach SLD już dawno poznano.

  11. Bartek pisze:

    „Marks opisywał wielkomiejską klasę robotniczą.”

    Gdzież ta wielkomiejska klasa robotnicza Anglii i Niemiec? Olała rewolucję już w 1914 roku i polazła na rzeź, jak stado baranów. Przywódcy im kazali? Swojego rozumu nie mieli? Jakby im kazali wdepnąć w gówno też by wdepnęli?
    A dziś? Gdzież bojowy proletariat najwyżej rozwiniętych krajów? Zasmakował mieszczańskiego dobrobytu i nie socjalizm mu w głowie. Dziś robotnik to mieszczanin pełną gębą, żaden proletariusz. Nie kiwnie palcem za socjalizm. Więcej, będzie bronił swoich złotych kajdan przed robotnikami z krajów zacofanych.

  12. Rebel2 pisze:

    Towarzysz Bartek masakruje lewakow i robotnikow prawie tak samo dobrze jak ja na lewica.pl. Nienawidzi tez
    tej lewacko-pedalskiej UE. Beda z ciebie ludzie towarzyszu, tylko wyrzeknij sie tego kagieebowca Putina.

    Sztama?

  13. NazBol pisze:

    Nie mam nic przeciwko, by geje, czy lesbijki brali śluby, ale jestem też przeciwko by jak na zachodzie stawało się to jakimś kultem i motywem przewodnim w danym kraju. Natomiast transseksualizm i ogółem operacje plastyczne, ingerencja w naturę to jest kapitalistyczne podejście. Właściwie bardzo propagowane w burżuazyjnych prywatnych klinikach np. w Kanada, Europa Zachodnia, czy USA tego jest pełno. Czym się różni gość, który chce mieć inną płeć, od tego, który chce być piękniejszy w tejże płci.

    1.Uwolnienie państwa spod okupacji międzynarodowych liberałów i syjonistów. Możnym tego świata bankierom i korporacją mówię nie!
    2.Patriotyzm, nie w stylu „precz z komuną”, ale na zasadzie szacunku i miłości do własnego kraju oraz narodu. W taki sposób, by podziały dotychczasowe zostały odrzucone.
    3.Opuszczenie UE i NATO.
    4.Nacjonalizacja całego ciężkiego oraz częściowo średniego przemysłu i całego obcego majątku, gospodarka na zasadzie NEP.
    5.Silna armia, gardzę pacyfistycznym podejściem. Nie zamierzam patrzeć jak imperialiści i globaliści będą nas owijać w okół palca jak Japonię itp.
    6.Co do religii, każdy ma prawo wierzyć w co chce. Kościoły pójdą swoją drogą, a państwo swoją.
    7.Władze powinny kierować się ku panslawizmowi, nie wierzeniowego, ale kulturowego. Słowiańskie narody są sobie bliskie, tego się nie da wymazać, żadni Anglosasi temu nie przeszkodzą.
    8.Polityka imigracyjna, cóż muszę ten temat poruszyć, jestem przeciwny tej polityki. Nie ufam Europie Zachodniej, a w szczerość Merkel to żaden rozsądny już nie wierzy. To co się stało obwinić można Merkel, Obamę i Busha, żeby zapanował pokój Jankesi, Turcy i Izrael powinni przestać wojować. Uważam, że każdy powinien mieć swoje miejsce, jestem pokojowym rasistom, bo wiem, że są pomniejsze historyczne ludy w większości państw. Jednak wymuszona liberalna polityka wielokulturowa rozbija jedność narodową, także niech każdy zada sobie pytanie, czy chce być u siebie, czy jak w USA gdzie dzięki różnorodnemu społeczeństwu społeczeństwo jest ogromnie podzielone.

    Oczywiście nie jestem komunistom, jestem Narodowym Rewolucjonistom!

  14. Rebel2 pisze:

    Dla mnie wolnorynkowca i konserwatysty nazbole to taka sama czerwona sfolocz jak komunisci i inne lewaki.

    [Wstep]
    Nie macie nic przeciwko homosiom? Ja pierdole! Po kiego wala jezdzi do waszego Putina Korwin i tlumaczy, ze homosie to czerwona zaraza. O was nazbolach mowia, ze jestescie gwardia przyboczna Putina. I co ja teraz wlasnie przeczytalem? Ze zaufana organizacja putinowska toleruje homosiow. Moze sam Putin ma faceta na boku?

    Cameron w UK wygladal na porzadnego konserwatyste z zasadami a zalegalizowal zwiazki homosiowe i przeprosil tego pederaste Turinga. No ale fakt faktem po czlowieku co mial stosunek z martwa swinia mozna sie bylo tego spodziewac.

    [6]
    NEP i nacjoalizacja. O zesz kurna! I to też toleruje Putin. Przciez Korwin tlumaczyl temu tlukowi Putinowi, ze wszystko trzeba prywatyzowac i poddac wladzy niewidzialnej reki rynku. Jak grochem o sciane. Rece opadaja.

    Wy wogole nie sluchacie Korwina. On nam tutaj tlumaczy, ze Putin tylko udaje przeciwnika wolnego rynku i toleruje roznej masci antykapitalistow z powodow taktycznych. Po prostu jeszcze nie ma klimatu zeby cala czerwona swolocz wyslac na Syberie. Okazja sie nadarzy podobno jak wymra ostatni weterani wojny ojczyznianej.

    Na razie po przeczytaniu tego twojego gownianego posta cos mi swita, ze ten wasz prezydent moze chciec wyruchac Prezesa Korwina. Albo co gorsze sam Korwin jest czerwonym agentem albo jakims nazbolem. Niektorzy wolnorynkowcy i libertarianie zaczynaja tak twierdzic. Ze te jego biadolenie, ze UE jest socjalistyczna to tylko odwrocenie uwagi od postepujacego Komunizmu 2.0 ktorego pionierami sa Rosja i Chiny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *