MICHAŁ NOWICKI: PRAWDZIWI „PRZYJACIELE” PISKORSKIEGO

Ton tego paszkwilu tłumaczę faktem, że jestem daleko od Polski i być może nie jestem na bieżąco. Jeśli atak za brak solidarności z Piskorskim jest niesprawiedliwy i jest coś o czym nie wiem, to odszczekam i przeproszę. Nie moje ego tu jest ważne, ale solidarność z człowiekiem represjonowanym przez ABW za działalność anty-NATOwską.
Moim dyplomem ukończenia studiów historycznych mogę sobie podetrzeć tyłek. Jako specjalista od historii ruchu robotniczego, który ma niesłuszny według IPN stosunek do ZSRR dostałem wilczy bilet i umiejętności zdobyte na uniwerku przydadzą mi się zapewne dopiero po rewolucji, kiedy będzie trzeba specjalistów do sprzątania po IPN. Paradoksem jest to, że nie jestem sam i w wolnej Polsce nie jestem jedynym przedstawicielem wyżu demograficznego z okresu Stanu Wojennego, który wybrał pracę fizyczną na emigracji. Pełno tutaj antykomunistów, którym tak się podoba współczesna Polska, że sami woleli z niej wyjechać. To jednak temat na oddzielne wypracowanie. Chciałbym tutaj przypomnieć najnowszą historię lewicowej rodzinki, która dla części kolegów (tylko kolegów, czy już może towarzyszy?) ze Zmiany i nie tylko jest nieznana/ przemilczana / zapomniana -nie potrzebne skreślić.

Śmieszą mnie komentarze na lewicowych forach, że ojcem chrzestnym Zmiany jest Putin, Dugin czy chuj wie kto jeszcze. Jako osoba będąca aktywna politycznie dziesięć lat temu mogę zaświadczyć, że Zmiana ma dwóch ojców chrzestnych: Piotra Ikonowicza i Zbigniewa Marcina Kowalewskiego. Tak, tak to Ikonowicz „stworzył” Piskorskiego, ale po kolei. Pod koniec rządów Belki sondaże dawały Samoobronie bardzo wysoki wynik. Na tyle wysoki, że media zaczęły prognozować, że walka o władzę będzie się toczyć między Lepperem a Rokitą (premierem z Krakowa). Ostateczny wynik Samoobrony w 2005 roku był rozczarowaniem. Wystarczyło to co prawda by się skumać z PiS i wejść do rządu, ale ambicje były dużo większe. Trwała wtedy nagonka na Leppera i albo przed wyborami, albo tuż po odpalono w mediach bombę, że w Samoobronie są faszyści.
Wtedy to pierwszy raz usłyszałem o Mateuszu Piskorskim. Młodym dzieciaku (miał on chyba wtedy lat 28, ale po buźce dałbym mu najwyżej 23), który za młodu [i tak był wtedy młody] gdzieś pod koniec lat dziewięćdziesiątych skumał się z NIKLOTEM. W mediach krążył wtedy filmik z młodym Piskorskim na koncercie jakiejś grupy faszystowskiej i zdjęcie tegoż na tle swastyki. Oczywistym było, że sam Piskorski nikogo tutaj nie interesował i chodziło o to by uderzyć w Leppera. Bo choć wybory wygrał PiS, to Lepper ciągle był groźny, a pierwsze doświadczenia państwowe (vice marszałek Sejmu, vice premier) dodawały mu powagi. Nigdy bym wtedy nie pomyślał, że będę kiedyś Piskorskiego bronił. Co tu dużo mówić. Był to koleś z drugiej strony barykady. Zarówno za NIKLOT jak i za sam fakt, że był posłem reprezentującym obóz rządzący.
Powtórzę, to Piotr Ikonowicz „stworzył” Piskorskiego i gdyby nie Ikonowicz, to Piskorski by pewnie był jednym z wielu zapomnianych byłych posłów. Ikonowicz był już zmęczony działalnością pozaparlamentarną, w dodatku pojawienie się Ziętka sprawiło, że nawet na polu pozaparlamentarnym zaczął tracić grunt. Dlatego też w okolicach 2007 roku Ikonowicz zaczął flirtować z Samoobroną. Lepper był wtedy zawodnikiem z politycznej pierwszej ligi i na zabawy z Ikonowiczem po prostu nie miał czasu i na ten front oddelegował Piskorskiego. Na czym dokładnie polegał ich układ, to wiedzą tylko oni. Ja opisuje sprawę z pozycji obserwatora, który zresztą w tamtym czasie grał raczej w drużynie Ziętka. To co robił wtedy Ziętek, czyli organizowanie demonstracji w całej Polsce w obronie represjonowanych związkowców było czymś świeżym.

Odtwarzając przeszłość wyglądało to mniej więcej tak. Lepper ustami Piskorskiego zaproponował Ikonowiczowi jedynkę w Warszawie. W zamian Ikonowicz zobowiązał się do ocieplania wizerunku Piskorskiego. W tej robocie Ikonowicz całkiem nieźle się sprawdza. Dziś Piskorski jako więzień polityczny za działalność anty-NATOwską zdeklasował Ikonowicza. Podobny sukces odniósł też Palikot, któremu Ikonowicz również dorabiał lewicową gębę. Pierwszym etapem ocieplania wizerunku, było zaproszenie Piskorskiego na blokadę eksmisji. To Ikonowicz był tam gwiazdą. Ale to Piskorski miał immunitet poselski i to dzięki niemu ta blokada była możliwa. W internecie można znaleźć filmiki z kilku blokad i Piskorski zmył wtedy z siebie grzechy młodości. Następnie Ikonowicz zaprosił Piskorskiego na pochód pierwszomajowy: „ideowej lewicy” i wtedy właśnie Piskorski stał się oficjalnie członkiem naszej kochanej rodziny. Wtedy sprawa z Niklotem była jeszcze świeża. Dzisiaj minęło prawie 10 lat od udziału Piskorskiego w pochodzie 1 majowym i blokadzie eksmisji i wyciąganie przeszłości Piskorskiego przez towarzystwo Ikonowicza to coś niesmacznego. Sami go namaściliście jako lewicowca, bo Ikonowicz chciał wrócić do sejmu, a dzisiaj zgrywacie święte dziewice, które nie będą bronić Piskorskiego za jego przeszłość. Niech czytelnicy ocenią co budzi większą pogardę: czy kupczenie „dyplomem ideowego lewicowca” 10 lat temu, czy też bojkot i brak solidarności z Piskorskim dzisiaj. Rzygać się chce.
W ciągu tych 10 lat świat się trochę zmienił. Piskorski dojrzał. Ikonowicz zdziadział. Piskorski stworzył partię, w której działają byli współpracownicy Ikonowicza i co najważniejsze Piskorski przejął Borysa. Nie ma Borysa, to nawet na youtube nie ma już Ikonowicza. To musi boleć. W międzyczasie zmienił się też mój stosunek do Piskorskiego. Kilka lat temu widziałem go w anglojęzycznej RT i aż mnie zamurowało. Gość gadał do rzeczy. Później jeszcze kilka razy go gdzieś widziałem i ogólny przekaz jego wypowiedzi był słuszny, mimo różnych wtrącania różnych wątków patriotycznych. To ze względu na te wypowiedzi w „propagandowych tubach Putina” się z Piskorskim dziś solidaryzuje.
Pora napisać kilka słów na temat drugiego ojca chrzestnego, czyli słynnego ZMK. Ikonowicz handlując dyplomem prawdziwego lewicowca, czynił to jeszcze z umiarem. Dla jednego byłego skruszonego nacjonalisty zrobił wyjątek. ZMK zaś swoją działalnością hagiograficzną wybielił całą nacjonalistyczną partię. Dla takich ludzi jak ja było ważne, by taki ZMK usprawiedliwił teoretycznie współpracę z byłym KPN. ZMK ich rozgrzeszył, więc śmiało mogłem wchodzić w KPiORP i byłem podwójnie czysty, po pierwsze bo stał za tym ZMK, po drugie dlatego, że potencjalni krytycy też tam weszli. I nie żałuje. Znacznie lepiej mi się współpracowało z Ziętkiem niż trockistami. Akces Piskorskiego do PPP, gdzie później został szefem warszawskich struktur, to tylko logiczna kontynuacja tej historii.
Pora wrócić do teraźniejszości. Chciałem tu wkleić cytat z profilu fejsbukowego działacza Zmiany: Łukasza Gajewskiego, ale nie mogę znaleźć. Na fejsie jestem świeżakiem i może po prostu nie potrafię znaleźć. Wypowiedź ta brzmiała mniej więcej tak: Gdy Ikonowicz trafił do więzienia, to Piskorski już pierwszego dnia robił pod więzieniem akcje solidarnościową. Dziś gdy to Piskorski siedzi, Ikonowicz milczy. Na koniec było jeszcze kilka wulgaryzmów, ale to już pominę. Gajewski dotknął tą wypowiedzią sedna sprawy. Piskorski, gdy trzeba było stanął na wysokości zadania i bezwarunkowo wyraził swoją solidarność z człowiekiem, który trafił do więzienia za blokowanie eksmisji. Przez pewien krótki moment Piskorski jako poseł RP był kluczowym elementem blokad eksmisji. I chociażby dlatego, środowisko Ikonowicza powinno stać za nim murem.
W ostatnią sobotę w programie Katarzyny Matuszewskiej zgromadziło się trochę towarzystwa zaangażowanego w sprawy lokatorów Piotrem Ciszewskim na czele. Program był na żywo. Każdy mógł powiedzieć co chciał. I kurwa nikt nie wykorzystał tej okazji, by wspomnieć o więźniu politycznym, który wcześniej eksmisje z nimi blokował. Sam program był w konwencji socjalnego PiS. Tematem przewodnim były złe banki i chyba PiS zamierza w tej sprawie coś zrobić i w ten sposób jest miejsce w telewizji dla lewaków. Można krytykować banki i międzynarodowe korporacje, tylko słowem nie wspominać o złym PiS. Piskorski siedzi już 12 dzień i media lewicowe milczą. Nic. Pustka. Najlepiej temat przemilczeć.
Potrzebny wam był Piskorski do blokowania eksmisji ze swoim immunitetem, to właziliście mu w tyłek. https://www.youtube.com/watch?v=Q02mruPaXBQ Polecam tutaj fragment filmiku 2:45 – 3:02 gdzie Piskorskiemu biją brawo. A dziś co? Milczą. Potrzebny wam był Piskorski, by załatwić miejsce na listach Samoobrony, to Ikonowicz pieprzył o sojuszu robotniczo-chłopskim (że niby w tym sojuszu Ikonowicz reprezentuje robotników?)

Do tematu jeszcze wrócę. Późno więc jeszcze kilka słów na temat Francji. Od kilka dni pada deszcz. Jest już kilka miejscowości podtopionych. W Paryżu w niektórych miejscach zamknięto bulwary spacerowe nad Sekwaną bo rzeka zaczęła występować z brzegów. Media skutecznie wykorzystują grożącą Francji powódź by sabotować strajki. Pojawiają się jak zwykle w takich wypadkach głosy oburzenia. Ja popieram prawo do strajku ale… Po tym: „ale” zawsze jakiś argument, że akurat dziś strajkować nie wolno. Dziś nie wolno strajkować bo powódź. Kto to widział by Francuzi z Francuzami wojowali, jak tu idzie klęska żywiołowa. Itd. Deszczów przestraszyła się też młodzież, która ostatnio jakoś mniej demonstruje. A na jutro zapowiedziany wielki strajk transportu. Już wiem, że jutro media cały dzień będą pokazywać przemoczonych pasażerów, którym związki zawodowe nie pozwalają pracować…
Niestety co do samej biurokracji CGT nie mam zaufania. W niedziele w debacie na żywo przewodniczący CGT Martinez poinformował, że zadzwonił do niego Valls i coś mi mówi, że panowie wkrótce się dogadają. Wystarczyło by premier zadzwonił i od razu gość spokorniał. Pewnie jak wytarguje to co chce, to zacznie razem z rządem się zastanawiać jak strajki wygasić.
Na koniec prezent dla towarzysza Cichockiego, który dość często w swoich postach krytykuje Piotra Nowaka. Mi tam gość niczym jeszcze nie podpadł, ale na portalu strajk napisał bzdurę: „Zmiany przewidują wydłużenie możliwego tygodniowego czasu pracy z 35 do 48 godzin, a dobowego – z 7 do 12 godzin.” http://strajk.eu/francja-strajki-sparalizuja-euro-2016/ Kolego Nowak – pierdolicie bzdury. Projekt 35 godzinnego tygodnia pracy wprowadzony przez Jospina daleko odbiegał od początkowych lewicowych założeń. We Francji obowiązuje 35 godzin, ale ja nigdy tych 35 godzin nie robię. W moim przedsiębiorstwie to jest tak. W ciągu trzech miesięcy muszę zrobić 472 godziny, czyli gdybym robił po 35 godzin w tygodniu to mniej więcej tyle by wyszło. Prawda jest jednak taka, że ja pracuje zawsze po 8,9 albo i 10 godzin i w tygodniu to jest około 40 godzin. Dzisiaj legalnie można pracować 10 godzin (nie 7 jak to napisał Nowak). Nowy projekt zakłada wydłużenie dnia pracy do 12 godzin, a tygodnia pracy z 48 do 60. Gdy jest dużo pracy – to trzeba pracować i basta. Równocześnie gdy pracy nie ma – to wysyłają wcześniej do domu. Jednego dnia można robić 4 godzin, drugiego 10. W jednym tygodniu można zrobić 25 godzin w następnym 45.
Pierdolenie o 35 godzinach ma znaczenie jedynie przy końcu okresu rozliczeniowego. Jeśli przekroczę te 472 godziny – to mi płacą nadgodziny. Nadgodziny są dobrze płatne, więc robią wszystko by było ich jak najmniej. Wtedy zazwyczaj mam RECUPERATION – czyli odbiór godzin i mogę zostać w domu. Same nadgodziny po reformie też będą gorzej płatne z 25 do 10. Na temat francuskiego socjalu jest sporo mitów, więc postaram się to wkrótce sprostować, by takie Nowaki nie pisały bzdur.

Michał Nowicki

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty bieżące, Teksty nadesłane. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „MICHAŁ NOWICKI: PRAWDZIWI „PRZYJACIELE” PISKORSKIEGO

  1. Pamięć historyczna pisze:

    Najwyższy Czas, 16 stycznia 2009:
    Powstaje nowa partia. UPR rozmawia z „Libertas”
    http://nczas.com/wiadomosci/polska/powstaje-nowa-partia-upr-rozmawia-z-libertas/

    „B. poseł Samoobrony Mateusz Piskorski potwierdził, że w komitecie założycielskim Libertas znajdą się głównie członkowie Naprzód Polsko. Przyznał, że sam – mimo, iż nie jest jej działaczem – również wejdzie w skład komitetu.”

    W przeciwieństwie do naiwności lewicowców, Piskorski był zręcznym młodym politykiem JEDNOCZEŚNIE zabezpieczającym sobie lewą i prawą flankę. A to, że ostatecznie zarzuciło go na „lewo”, a irlandzkiego milionera Declana Ganleya zamienił na rosyjskiego prezydenta Włodzimierza Putina… Z czegoś żyć trzeba. W każdym razie nie z tworzenia rad robotniczych i publikacji komunistycznych.

  2. Pamięć historyczna pisze:

    Działania lewicowców ze „Zmiany”:
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/rzeczpospolita-powstaje-antypolskie-powiernictwo-kresowe

    „Część dawnych właścicieli i spadkobierców majątków kresowych chce wystąpić do Ukrainy o ich rewindykację lub odszkodowania. Ich wysokość miałaby przekroczyć 5 mld dol” – pisze Marcin Pieńkowski w dzisiejszym numerze „Rzeczpospolitej”. Aktywność na tym polu ma wykazać Powiernictwo Kresowe. Jego założycielem jest Konrad Rękas, wiceszef partii Zmiana, która sama określa się jako „pierwsza antyamerykańska partia w Polsce”.
    „Jeśli deklarują europejską ścieżkę rozwoju, muszą uznać europejskie standardy, w tym kwestię podstawową, że własność jest święta” – mówi Rękas rosyjskiemu portalowi Sputnik. „Będziemy pozywać państwo ukraińskie, domagając się zwrotu majątków lub wypłaty ekwiwalentów pieniężnych według wartości rynkowej” – zapowiada. Według Rękasa możliwości ku temu stwarza układ stowarzyszeniowy zawarty między Ukainą a Unią Europejską:

    „Zawierając układy stowarzyszeniowe z Unią Europejską, Ukraina uznała również pewną równorzędność systemów prawnych, komplementarność tych systemów prawnych, będziemy stawać przed sądami zarówno w Polsce jak również w tych państwach, których teraz są obywatelami ludzie pozbawieni własności, mówimy o obywatelach Stanów Zjednoczonych, Australii i innych państw” – powiedział Konrad Rękas.

    Ciekawe o czyje majątki na Ukrainie będzie walczyć „Zmiana”/Powiernictwo Kresowe? Chłopów? Robotników? Z pewnością nie o majątki i interesy dawnych polskich obszarników i arystokratów…

  3. MN pisze:

    Przypominam ze nie jestem w Zmianie a z Piskorskim i Rekasem nigdy nie gadalem.
    Kilka dni temu zawital tutaj viceprzewodniczacy Jarek Augustyniak to moze on ma wiecej do powiedzenia na temat walki o oddanie ukrainskiej ziemi polskim obszarnikom.

  4. piotr pisze:

    @MN

    Michale, nie do Ciebie piję 🙂 Po prostu podaję informacje, które mogą wzbogacić naszą ogólną wiedzę nt. infiltracji lewicy przez środowiska skrajnej prawicy, dodatkowo uzupełnić podawane przez Ciebie dane…
    Jak tylko skończę zlecenie zarobkowe odpiszę w dłuższym tekście (zatytułowanym: „Wleczenie się w ogonie, czyli w kupie cieplej i raźniej, gdy coś skapnie”) na Twojej ostatnie teksty koncentujące się na „kwestii narodowej” i współpracy (taktycznej czy jakiejkolwiek innej) z nurtami tzw. patriotycznymi. Stay tuned 😉

  5. Aras pisze:

    Infiltracja środowisk „radykalnie lewicowych” czy „lewackich” przez ośrodki prawicowe czy skrajnie prawicowe (neosanacyjne czy neoendeckie) trwa od kilkunastu lat na życzenie tychże „lewaków” właśnie…
    Proces ten rozpoczął się „już jawnie”, gdy nawoływał do „sojuszu ekstremów” niejaki J. Tomasiewicz. Nasilił się, gdy do jego koncepcji zaczęli nawiązywać ZMK, Ikonowicz czy środowisko tzw. Obywatela.
    J. Tomasiewicz czyli jeden z protoplastów „sojuszu ekstremów”, orędownik przeniesienia na grunt polski tego typu „koncepcji politycznego sojuszu”, jeszcze do niedawna był publikowany przez… związany z „prawdziwą prawicą”, konserwatywno-liberalnym Instytutem Sobieskiego. Współtwórcy tego think tanku od lat współpracują z PiS-em i co ciekawe, zasilają oni ministerstwa rządowe, w tym te zajmujące się… „bezpieczeństwem narodowym”, działalnością z odpowiednimi… służbami odpowiadającymi za „bezpieczeństwo narodowe”… 😉
    Na J. Tomasiewicza powołuje się m.in. B. Bekier czyli do niedawna „towarzysz partyjny” „lewicy” ze „Zmiany” (tej której przedstawicielka w jednym z wywiadów opłakiwała brak „szacunku dla władzy w Polsce”, dodajmy… burżuazyjnej władzy), no ale i też. K. Rękasa czy właśnie M. Piskorskiego.
    B. Bekier bez ogródek mówi, że „rozstał się ze Zmianą” ponieważ ta według niego, co jest groteskowe, miała promować „retoryczny marksizm” oraz miała być „zbyt sowiecka”. W czym się „przejawia ten sowietyzm” Zmiany czy „retoryczny marksizm”? Czy „Zmiana” to wręcz taka partia jaką założył przed wojną… B. Drobner, która nawoływała do dyktatury proletariatu i sprzeciwiała się kapitalistyczno-obszarniczemu porządkowi społecznemu?
    W jednym z ostatnich wywiadów B> Bekier natomiast „chwali sobie”, iż tzw. 3-światowi maoiści, którzy porozumieli się z Falangą… w tejże Falandze stali się najbardziej żarliwymi antykomunistami, natomiast po „represjonowanej KPP” on i jego „towarzysze nie płakali”, no i sugeruje, że ci co dzisiaj na lewicy są represjonowani przez władze III RP, powinni pamiętać, jak to pewnie „żydokomuna” represjonowała ale „najprawdziwszych polskich patriotów” tuż po II wojnie światowej. Dodajmy wywiad ten jest publikowany na portalu http://antykapitalizm.pl/2016/05/30/wywiad-bartosz-bekier-dla-antykapitalizm-pl/, gdzie publikowani są również… „rodzimi lewicowi antykapitaliści”… 🙂
    Jeśli „radykałowie lewicowi” będą dalej obracać się w kręgu takich osób, czy w gruncie rzeczy wysługiwać się im, to już za kilka lat nie będzie tych nawet resztek po tzw. radykalnej lewicy… Fakt, iż robi to syn L. Hassa zakrawa o totalną komedię… 🙂

  6. Jarek A pisze:

    Na temat Powiernictwa Kresowego nie mam nic do powiedzenia. To nie jest inicjatywa partyjna i jako taka nic mnie nie obchodzi… ale jesli juz o tym mowa, to przed wojna II RP prowadziła akcje osadnicze na Wołyniu i w innych miejcach Zachodniej Ukrainy. Działki dostawali tam nie arystokraci jak mowi Strebski, ale zwykli pracownicy PKP i innych państwowych firm :-). Nie sami arystokraci siedzieli na Kresach. Ktos musial dla nich tez zapier…ć!

  7. piotr pisze:

    Oj Jarku Jarku… Dorosły chłop z Ciebie, a postawa godna dziecka…
    Rozumiem, że w partii Zmiana działasz ze schizofrenikami – i nie masz nic przeciwko temu. Do godz. 14:00 twoi kamraci są patriotyczną, antykapitalistyczną, antyNATO-wską lewicą, a po 14:00 – cóż, zamieniają się w skrajnych obszarniczo-nacjonalistycznych prawicowców, ale Ciebie to nie dotyczy i nie interesuje, wszak jest już po 14!!! Jarek, miałem Cię dawniej za rozsądnego, ale chyba Cię kompletnie pojebało po tych przygodach z Ziętkami, Ikonowiczami, no i teraz „Zmianowcami”. Przyznaję, że w takim towarzystwie miało prawo… Chłopie, wyhamuj i zastanów się nad swoimi działaniami.

    „Zmiana” po godzinach to „Powiernictwo Kresowe”. Dlaczego właśnie „Zmiana”? Bo „jakimś dziwnym trafem” szefostwo PK (formalne i nieformalne) stanowi dwóch członków Zarządu Zmiany (Rękas i Jankowski) i jeden były członek tegoż (Bekier). Śliczne zdjęcia pamiątkowe tutaj: http://www.powiernictwokresowe.pl/images/Rumu%C5%84ska_restytucja.jpg i http://www.powiernictwokresowe.pl/images/20151229b.jpg
    A czym jest PK? Zacytujmy: „Czas wrócić na Kresy!
    Dawni właściciele majątków kresowych i ich spadkobiercy podjęli decyzję o samoorganizacji i wystąpieniu z roszczeniami majątkowymi, przede wszystkim wobec państwa ukraińskiego, jako prawnego sukcesora Ukrainy Sowieckiej.” „Powiernictwo Kresowe to dobrowolne zrzeszenie właścicieli i uprawnionych spadkobierców majątków znajdujących się w granicach II RP, a oddzielonych od Polski granicą jałtańską, a także mienia należącego do obywateli polskich, a pozostawionego na terenach dawnego Związku Sowieckiego.” „Mottem Powiernictwa pozostaje: Tyle wolności i godności narodowej, ile własności w polskich rękach!”
    „Zapraszamy na rozmowę o realnym, bo własnościowym powrocie na Kresy.” i dołączona mapka aspiracji geopolitycznych PK, z nowymi „polskimi ziemiami i województwami”: http://www.powiernictwokresowe.pl/images/Olsztyn/wojew%C3%B3dztwa.jpg
    Powalający dla tych „lewicowców po godzinach” jest też fejsbukowy autoopis: „Jesteśmy organizacją społeczną mającą na celu odzyskanie polskiej własności i odbudowę naszego narodowego dziedzictwa na dawnych Kresach Rzeczypospolitej.”
    Czyli co? Polska wielka od morza do morza?
    Nieee, to dla biednych kolejarzy i innych zwykłych pracowników dawnych państwowych firm…

    Jarku, masz nas za idiotów? No chyba, że wszystkich wokół traktujesz na swoim poziomie.

  8. piotr pisze:

    Coś cicho ostatnio, zwłaszcza ze strony działaczy (i wiceprzewodniczących Zmiany), którzy zamiast wyjaśnić „lewicowość” Zmiany zmuszają nas do lektury „Gazety Wyborczej” i „Rzepy” po tropie WĄTKU ROSYJSKIEGO:

    http://wyborcza.pl/1,75398,20175628,kulisy-zatrzymania-mateusza-piskorskiego-z-prorosyjskiej-partii.html

    http://wyborcza.pl/1,75398,20132090,abw-partie-zmiana-zalozyli-rosjanie.html

    http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/305249887-Piskorski-Pierwszy-wiezien-PiS.html#ap-2

    Czy nie prościej jest opublikować zarzuty wobec koronowanego więźnia politycznego, Mateusza P.?

  9. kuternoga pisze:

    Czy jak PK odzyska dawne ziemie wschodnie to Niemcy nie będą nam chcieli odebrać ziem zachodnich? Ta ich mapka wygląda jakoś zbyt optymistycznie jak dla mnie. Chyba, że Władymir Władymirowicz udobrucha Merkel i ona nam nie zabierze? A może Rękas sam prowadzi jakieś rozmowy z Merkel?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *