AFIRMACJA „ZMIANY” Z POZYCJI PADLINY POLITYCZNEJ

Faktycznie, Michał Nowicki dobił nas nieodpartą argumentacją. Faktycznie, partia Zmiana – w odróżnieniu od nas – zorganizowała demonstrację pierwszomajową uwiarygodnioną przez udział Marcina Adama, byłego szefa KPP, obecnie reprezentującego Stowarzyszenie Robotniczo-Patriotyczne Grunwald. Rodzi się pytanie, czy lewica komunistyczna w Polsce może upaść jeszcze niżej?

Faktycznie, Zmiana utworzyła własny związek zawodowy. Chociaż coś mgliście wydaje mi się, że organizację związkową odziedziczyła bardziej po rozłamie w PPP. Wraz z „lewicowymi” działaczami typu Jarka Augustyniaka, który po rozczarowaniu do PPP obnosił się z fochami, że w zasadzie to on nigdy się do żadnej lewicy nie poczuwał, że te podziały nie mają sensu, że – nota bene, podobnie jak Ziętek – stawia na ludzi „dobrej woli”.

Trudno nam więc traktować poważnie płomienne deklaracje i „lewicowe” strofowanie przez działaczy typu Jarka Augustyniaka. W przeciwieństwie do Michała Nowickiego patrzymy na polską scenę z bliska, nie z kosmosu, jak świeży emigranci zarobkowi, więc może dlatego jeszcze pamiętamy jak ten sam Augustyniak samozwańczo mianował się w PPP „Politbiurem” i z tego jedynie słusznego stanowiska rzucał anatemy na wszystkich, którzy nie wpatrywali się w Podwójnego Przewodniczącego Ziętka niczym w obraz Matki Boskiej Częstochowskiej równie, co on, rozmodlonym okiem. I nie był on wyjątkiem, co by mu oddać sprawiedliwość. Potem, kiedy w ideowym sporze z bożyszczem „prawdziwych, nie internetowych, lewicowców”, polegającym na zaległościach płacowych wobec ideowych społeczników, jak Augustyniak i Ostrowska, Politbiuro odkrył, że Ziętek to nie Matka Boska, ale Lucyfer i z tą nową ewangelią na ustach tępił jak mógł dawną swoją ukochaną partię, za którą – jak można było sądzić – dałby się pokroić.

Swoją drogą, Ziętek nie był pierwszym obiektem bezwarunkowego kultu Jarka – wcześniej dozgonną miłość przysięgał Ikonowiczowi. Stąd z niejaką odrobiną wstrzemięźliwości odnosimy się więc do kolejnego, nowego obiektu kultu Augustyniaka, nie ufając zbytnio jego instynktowi politycznemu, który jak dotąd wyprowadzał go na manowce polityki niczym zepsuty GPS.

Z niejaką trudnością przychodzi nam też zaufanie instynktowi politycznemu Michała Nowickiego, który sympatii i antypatii politycznych ma bodajże więcej niż roboczych rękawic, a tych, nie wątpimy, że z racji uprawianego zawodu, musi mieć sporo. Jakoś nie przekonuje nas jego zapewnienie, że w PRL stałby tam, gdzie ZOMO – jako antyfeminista, posttrockista czy moczarowiec?

Ale wracając do rzeczy – NSZZ „Solidarność” to związek zawodowy, WZZ „Sierpień ‘80” też, OPZZ takoż, i co z tego?

Dziwimy się nieco, że po tych wszystkich deklaracjach i inwektywach Michał nie wstąpił do Zmiany. To byłoby logiczne i nieco uwiarygadniało jego pustawe pohukiwania.

Idąc dalej – kampania przeciwko bankom i neoliberalizmowi daje Zmianie miejsce na lewicy w jednym szeregu z partią Razem i całym szeregiem lewicowych organizacji. Zmiana wtapia się tym samym w tzw. lewicową rodzinkę niczym wyjątkowym się nie wyróżniając. PiS też całym sercem pragnie repolonizacji banków, bo jako polskie nie będą przecież działały wbrew interesowi narodowemu. Czy inaczej widzi to Piskorski?

Pozytywny odbiór PRL to, oczywiście, wyraz przemyślanej ideowości u byłego członka Nowej Lewicy i PPP, a nie taktyczne wykorzystanie utrzymującej się w narodzie nostalgii za państwem socjalnym. Na prawicy czymże byłby taki Piskorski? Odpryskiem bez szans na wyróżnienie się. Na tle słabej lewicy Zmiana może się wyróżnić, zyskać własną tożsamość. Nie zginąć w masie prawicowej. Bez groźby, że rozmyje się w ideologii lewicowej – bo warunkiem konstytuującym możliwość zaistnienia politycznego Zmiany stanowi właśnie słabość lewicy. Na ten aspekt zjawiska zwanego partia Zmiana zwracaliśmy uwagę w naszym tekście.

Pozytywna ocena PRL przez Zmianę nie jest dla nas – w odróżnieniu do Michała – żadnym czynnikiem wiarygodności lewicowości tej partii. To, że oddziaływanie takiej organizacji może przynieść szkody również intelektualne, widać już wyraźnie na przykładzie samego Michała, u którego nastąpiło cofnięcie ideologiczne: „Gdzieś w tym temacie pojawia się także opozycja robotnicza wobec PRL. Po której stronie należało wtedy być. Czy rzeczywiście robotnicy mają zawsze racje? Co tak naprawdę w tamtych czasach oznaczało hasło: ‘samorządności robotniczej’ lansowane przez Wolną Europę, jako wytrych dzięki któremu będzie można obalić PRL.”

Jedna rzecz jest jasna i potwierdza naszą ocenę sytuacji związanej z działalnością Zmiany na lewicowej stronie sceny politycznej: to nie działacze lewicowi nadają ton owej scenie. Zmiana, wykorzystując nieco już zwietrzałą padlinę formacji lewicowej, traktuje ją jako pożywkę dla swojego rozwoju. Świadczą o tym najlepiej usilne wysiłki Michała Nowickiego mające na celu przekonanie samego siebie o wyższości idei lewicowej Zmiany nad koncepcjami leżącymi u podstaw działalności lewicy rewolucyjnej i stanowiących jej cechę wyróżniającą.

Tego typu żałosne spektakle odbywają się regularnie na lewicy przy każdej okazji związanej z pojawieniem się nowej „gwiazdy”, która stwarza płonną nadzieję na przełamanie impasu, w którym lewica rewolucyjna znajduje się od dawna wszakże.

W naszym tekście zwracaliśmy również uwagę na to, że aktualna sytuacja polityczna stwarza szansę na odrodzenie lewicy rewolucyjnej. Nie jest to w naszych ustach teza nowa. Ale niecierpliwość pobudza niektórych do wyrzucania nam, że te wizje nie ziszczają się natychmiast. Kolejne awatary Ikonowicza, PPP, Zmiana – to są każdorazowo zastrzyki adrenaliny dla nadpobudliwych działaczy, którzy w dzisiejszym świecie sterowanym reklamą zdają sobie doskonale sprawę z tego, że młodość przemija i coraz mniej im do twarzy w opiętych płaszczach komisarzy ludowych czy luzackich koszulkach marynarskich z czapką na bakier.

Tyle, że niecierpliwość i indywidualnie przemijająca młodość nie jest żadnym argumentem. Przykro, jeśli kogoś pozbawiliśmy złudzeń.

W naszym tekście napisaliśmy, że należy oddać sprawiedliwość ideowości nawet przeciwnikom politycznym. Co do Zmiany, to trudno powiedzieć, co z tego „projektu politycznego” wyjdzie. Opowiadanie się za polityką Putina nie jest wystarczającą rękojmią lewicowości, mieści się doskonale w narodowo-prawicowym kodzie w sytuacji, kiedy politykę Rosji definiują koncepcje geopolityczne, bynajmniej nie lewicowego chowu, idące jeszcze od czasów caratu i projektów europeizacji Rosji. Rewolucja proletariacka była alternatywna wobec tego typu koncepcji geopolitycznych. Geopolityka jest wspólnym językiem obu stron konfliktu – imperializmu amerykańskiego i tzw. imperialnej idei Rosji. Jest to płaszczyzna całkowicie obca ruchowi robotniczemu. Nie widzimy więc powodu, aby rezygnować ze swojej tradycji i podporządkowywać się widzeniu świata, tak jak tego chce jeden z drugim Brzeziński czy Putin.

Jeżeli Michałowi Nowickiemu Zmiana przypomina PPS z okresu przedwojennego, to jest to kwestia jego gustu. Jednak deklarując potrzebę krytycznego podejścia do Zmiany Michał pozostaje gołosłowny – gdzie ta krytyka?

Jako lewica mamy do wyboru sporo możliwości ułożenia relacji z innymi formacjami ideowymi – niekoniecznie musimy od razu deklarować, że jesteśmy tożsami. Napisaliśmy – oddajmy sprawiedliwość odwadze Piskorskiemu, ale nie stwarzajmy iluzji, że partia Zmiana oferuje lewicy rewolucyjnej gotowy program działania politycznego. Opowiadanie się po rosyjskiej stronie rozgrywki geopolitycznej, która sama w sobie jest całkowicie przeciwstawna podejściu lewicy rewolucyjnej może służyć co najwyżej uwiarygadnianiu polityki prawicowej w masach robotniczych.

W Polsce może się wydawać, że jest to element progresywny, ponieważ akurat tutaj mamy do czynienia z wyjątkowym stopniem ureakcyjnienia ruchu robotniczego z powodu historycznego rozgromu nurtu komunistycznego i szczególnie reakcyjnej roli idei narodowej wykorzystywanej do zwalczania idei komunistycznych. Właśnie z punktu widzenia historycznego należy zachować szczególną ostrożność w manipulowaniu ideą narodową i odróżniać patriotyzm od nacjonalizmu.

Co do kwestii narodowej w ujęciu klasyków marksizmu i ich poparcia dla dążeń niepodległościowych Polaków, to należy mieć w pamięci całość kontekstu, a nie tylko wybrany element czytanki stalinowskiej dla grzecznych dzieci. Poparcie dla ruchu niepodległościowego Polaków było dla Marksa poparciem dla każdego ruchu, który osłabiłby carat stanowiący filar Świętego Przymierza wymierzonego w rewolucyjne zrywy w Europie. Czym skończył się podziw klasyków dla polskiego patriotyzmu? Obawiam się, że stwierdzeniem Engelsa, którego do tej pory nie mogą mu darować polscy patrioci z lewej strony: Polacy to une nation foutue. Michał zna francuski, więc zrozumie bez tłumaczenia.

Każdy ma swoją PPP, Zmianę, Nową Lewicę…, nawet wielcy myśliciele. Inteligencja polega jednak na tym, aby wzorować się na trafnych koncepcjach, a nie na porażkach intelektualnych.
Grupa Samorządności Robotniczej nie jest wszak grupą rekonstrukcyjną.

Co tak naprawdę siedzi w głowie Nowickiego, kiedy nawołuje do utożsamienia się ze Zmianą? Żadne zaskoczenie dla nas, znających go od dawna: „Zmianie do partii masowej jeszcze daleko. Ale potencjalnie, dzięki aresztowaniu Piskorskiego, dzięki medialności całej tej sprawy, zmianowcy są w stanie dotrzeć do sporego grona lewicowych przeciwników NATO w Polsce.”

Kolejny naiwny, który sądzi, że lewica coś zyska na tym lansie. Miłych złudzeń!

Dowodem na upajanie się złudzeniami jest wyobrażanie sobie, że słaba lewica może cokolwiek uzyskać nawet na fali budzenia się świadomości społecznej, tak jak to było w Grecji. To, że lewica nie jest w stanie nic ugrać, to wynika z jej słabości, a drogą do jej przezwyciężenia nie jest prawicowy autostop, czyli tzw. sojusz ekstremów.

Dla Nowickiego gwarantem „nie-reakcyjnego” patriotyzmu Zmiany (w odróżnieniu od PPS) jest deklaracja sympatii dla PRL-u. Dodajmy do tego atak Nowickiego na koncepcje samorządności robotniczej, które – zgodnie ze stalinowską wykładnią – są wyłącznie narzędziem kapitalistów do rozwalenia obozu socjalistycznego. Stalinizm nie oczekuje żadnej samodzielności politycznej od robotników – mają oni być przedmiotem troski i manipulacji stalinowskich biurokratów. I to wystarczy. W imię pragmatyzmu. Stalin przejechał się na aroganckim przekonaniu, że cokolwiek mógł ugrać w rywalizacji z burżuazyjnymi wyjadaczami, bez autentycznej dyktatury proletariatu. Czego dowodzi historia. Ale jak widać, najtrudniej nauka historii trafia do studentów i absolwentów historii.

Samorządność robotnicza, traktowana przez nas jako postać dyktatury proletariatu rozumianej po marksistowsku, jest tradycją ruchu robotniczego, etapem walki o społeczeństwo bezklasowe. Poza tym są różne sytuacje wymagające taktycznych ruchów i sojuszy. Ale należy je wykonywać trzymając się własnej linii politycznej.

W imieniu Grupy Samorządności Robotniczej
Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski

28 maja 2016 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Grupa Samorządności Robotniczej, Polemiki i dyskusje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „AFIRMACJA „ZMIANY” Z POZYCJI PADLINY POLITYCZNEJ

  1. Hilary Minc pisze:

    „…atak… na koncepcje samorządności robotniczej, które… są wyłącznie narzędziem kapitalistów do rozwalenia obozu socjalistycznego”.

    I czy było kiedyś inaczej niż właśnie tak?

    „Stalinizm nie oczekuje żadnej samodzielności politycznej od robotników”

    „Stalinizm” (czytaj: komunizm) oczywiście wręcz oczekuje samodzielności politycznej robotników, jak wiemy dzięki nauce socjalizmu wyrazem tej samodzielności jest wyłącznie działalność na gruncie marksizmu-leninizmu. Nie działalność w pseudozwiązku zawodowym kierowanym przez antykomunistów a wspieranym przez imperialistów.

  2. Antonio das Mortes pisze:

    Spartaczku („Hilary Minc”), jesteś równie uczciwy jak wikipedia:

    „Zygmunt Najdowski
    Życiorys

    Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, został także doktorem historii[1].
    Od 1954 należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W 1957 został sekretarzem w Zarządzie Wojewódzkim Związku Młodzieży Polskiej w Bydgoszczy. Od 1964 do 1969 pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego Związku Młodzieży Socjalistycznej w Warszawie. W 1973 został sekretarzem KW PZPR w Zielonej Górze, a w latach 1975–1978 i 1980–1981 był I sekretarzem KW PZPR w Toruniu. W 1975 był przewodniczącym Wojewódzkiej Rady Narodowej. Od 1975 do 1981 był członkiem KC PZPR.
    W latach 1976–1980 był posłem na Sejm. Od 20 lipca 1978 do 8 października 1980 był ministrem kultury i sztuki w rządach Piotra Jaroszewicza i Edwarda Babiucha (wcześniej był krótko podsekretarzem stanu w tym ministerstwie).
    W czerwcu 1981 domagał się siłowych rozwiązań wobec „Solidarności”. Był także szefem Grupy Samorządności Robotniczej. W III RP współtworzył partię Związek Komunistów Polskich „Proletariat”[1].
    Był odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
    Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie (kwatera A 3 Tuje rz. 3 m. 40).

    Wasi protoplaści przy „naszych” – to gówno.

  3. Uno pisze:

    Błędne rozpoznanie kontrwywiadowcze

    Sorry koledzy z GSR, ale mam wrażenie, że błędnie rozpoznajecie przeciwnika jako „Spartaczka”, przy okazji waląc w necie nazwiskami. Mi ten wielopostaciowy styl stalinowskiego trollowania bardziej przypomina niejakiego Kobę & Co., czyli dawnych trzecioświatowych maoistów.

    Dopóki nie macie pewności z kim wątpliwa przyjemność, spróbujcie nie szastać danymi osobowymi.

  4. samsepcham pisze:

    Politykę Putina popiera także JKM. Czy MN będzie popierać w przyszłości JKMa gdy Zmiana upadnie?

  5. Centralna Szkoła Partyjna PPR pisze:

    „Stalin przejechał się na aroganckim przekonaniu, że cokolwiek mógł ugrać w rywalizacji z burżuazyjnymi wyjadaczami, bez autentycznej dyktatury proletariatu. Czego dowodzi historia”.

    Stalin wystrychnął na dudka burżuazyjnych wyjadaczy, Hitlera, Churchilla, o Roosevelcie nie wspominając. Nieautentyczna „Dyktatura Proletariatu” nawet nie próbowała grać przeciwko burżuazji, zadowoliła się byciem zimnowojennym trybikiem w knowaniach imperializmu przeciwko komunizmowi. Czego dowodzi historia.

  6. diabeł Boruta pisze:

    Rzygam wojną PO-PIS tak samo jak potyczkami USA-Rosja. KOD krzyczy do lewicy: chodźcie z nami, ale nie krytykujcie PO bo gorszym wrogiem jest teraz PIS. Zmiana i jej sojusznicy krzyczą: chodźcie z nami, ale nie krytykujcie Putina i jego wersji kapitalizmu, bo gorszym wrogiem jest kapitalizm USA.

    Chuj Wam wszystkim w dupę a PISowi dwa chuje.

  7. Bartek pisze:

    samsepcham nie widzisz różnicy między JKM, a Zmianą?

    ZMIANA jest odpowiedzią polskiego społeczeństwa na ignorancję i arogancję obecnych władz i „elit” RP. Jest ruchem na rzecz prawdziwej alternatywy dla kierunku, w którym obecnie podąża Polska. Jest siłą, która przywróci ludziom pracy ich prawa, także do współzarządzania państwem i jego majątkiem oraz na zawsze odsunie od polityki skompromitowanych sługusów kapitału.

    ZMIANA będzie polegać m.in. na:

    – natychmiastowym opuszczeniu przez Polskę struktur NATO, by odbudować nasze siły zbrojne i przemysł obronny, należycie dbać o nasz własny interes oraz pokojowo współżyć z sąsiadami

    – nacjonalizacji i uspołecznieniu strategicznych gałęzi gospodarki, bo bez państwowych banków, surowców i produkcji, pozbawieni jesteśmy bezpieczeństwa socjalnego oraz realnej suwerenności;

    – stworzeniu warunków do godnego życia każdemu obywatelowi, wprowadzając sprawiedliwy system podatkowy, otaczając opieką najsłabszych, oraz likwidując bezrobocie poprzez reindustrializację kraju;

    – otoczeniu opieką polskiego rolnictwa, by zabezpieczyć zdrową polską żywność przed importem GMO oraz zapewnić opłacalność produkcji rolnej;

    – wprowadzeniu czytelnego systemu rządów precyzującego zakres odpowiedzialności i kompetencji władz, gdyż tylko sprawne organy państwa uzupełnione przez realne instrumenty demokracji bezpośredniej mogą być emanacją woli obywateli;

    Program Zmiany nie jest programem socjalistycznym, ale jest dobrym programem minimum. Zamiast po sekciarsku rzucać na nią klątwę warto spokojnie zaznaczyć z czym się zgadzamy, a z czym nie. My chcemy iść dalej do socjalizmu, ale dziś możemy iść razem, na obecnym etapie jest nam po drodze. Realizacja programu Zmiany to dobry punkt wyjścia dla dalszej radykalizacji, kursu na socjalizm. Przecież nie skoczymy od razu do socjalizmu. Po drodze trzeba stworzyć odpowiednie warunki. Program Zmiany to dla nas minimum i sprzyjające warunki dla socjalizmu. Droga do socjalizmu wiedzie przez okres przejściowy, który będzie państwowym kapitalizmem. Program Zmiany to taki „lewicowy” socjal-kapitalizm państwowy, który stanowi przyczółek do dalszej walki o socjalizm.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *