W SPRAWIE REAKTYWACJI STOWARZYSZENIA MARKSISTÓW POLSKICH

Banner SMP-2Reaktywacja Stowarzyszenia Marksistów Polskich (SMP) jest wynikiem naszego głębokiego przekonania, że zamysł Karola Marksa dotyczący dróg przejścia od prehistorii do właściwej historii ludzkości jest wciąż aktualny. Co więcej, w obliczu dzisiejszej plątaniny sprzecznych lub rywalizujących koncepcji nie silących się w obliczu tzw. krachu komunizmu na ukrywanie partykularyzmu interesów klas panujących, myśl marksistowska jest nadal w stanie najlepiej objaśniać rzeczywistość społeczną.

Dostrzegamy powszechne pragnienie zrozumienia rzeczywistości, w której żyjemy, a która wydaje się coraz bardziej skomplikowana i chaotyczna. Pojawiające się konkurencyjne koncepcje roszczące sobie pretensje do całościowej wizji współczesnego świata nie przynoszą oczekiwanej satysfakcji poznawczej ani oczekiwanego pokoju społecznego. Marksizm wyjaśnia dlaczego tak się dzieje.

Zrozumienie marksistowskiej teorii nie jest możliwe bez zrozumienia podłoża burzliwych dziejów ruchu robotniczego. Współcześnie krytyka marksizmu koncentruje się na wtłaczaniu tej koncepcji w ograniczone ramy burżuazyjnej ideologii, odrzucając to, co stanowiło i stanowi do dziś differentia specifica marksizmu. Marksizm jest przyjmowany „na salonach” pod cichym warunkiem, że analizuje się go abstrahując od jego rewolucyjnej zawartości. W porównaniu z wyrafinowanymi teoriami społecznymi nauki burżuazyjnej, w takim przykrótkim kostiumie, marksizm jest postrzegany jako zdewaluowana upływem czasu teoria burżuazyjna. Naszym zdaniem, interpretacja marksizmu bez brania pod uwagę wewnętrznych sporów i specyficznego rozwoju ruchu robotniczego ze wszystkimi jego sprzecznościami wynikającymi z całkowicie odmiennej i pionierskiej z tego powodu drogi rozwoju ludzkości jest drogą donikąd, a właściwie drogą do odrzucenia marksizmu.

Odrzucenie marksizmu po 1989 roku było już tylko „postawieniem kropki nad i” w odniesieniu do procesu, który rozpoczął się wcześniej, jeszcze w czasach, kiedy pozornie marksizm był ideologią obowiązującą. Legitymizacja marksizmu, podobnie jak legitymizacja władzy biurokracji państwowo-partyjnej, była przeprowadzana na zasadzie zacierania różnic między marksizmem a teoriami burżuazyjnymi. Zasadniczym błędem takiej praktyki było zanegowanie tego, co w marksizmie najważniejsze, czyli szczególnej misji klasy robotniczej. Bez tego elementu, losy marksizmu jako nauki są przesądzone i pogrzebane jako losy teorii osadzonej w XIX-wiecznej rzeczywistości, która odeszła do lamusa historii. A wraz z nią – również teoria marksistowska.

Skończenie z utrzymywaniem stalinowskiej fikcji odrębności nauki marksistowskiej, opartej na ideologicznych kryteriach zapożyczonych od nauki burżuazyjnej, stanowiło szansę dla odrodzenia autentycznego marksizmu kontynuującego najlepsze tradycje rewolucyjnego ruchu robotniczego poprzez odejście od tego ruchu jednostek karierowiczowskich i których akces do marksizmu w okresie poprzednim był skutkiem czystego oportunizmu. Jednak ten powrót nie dokonywał się w warunkach pustki ideologicznej na lewicy. Odrzucenie balastu biurokratycznego nie oznaczało konsekwentnego zerwania ze stalinowską wizją marksizmu, ale otwierało możliwość dyskusji ze stalinizmem. Z drugiej strony, pojawiła się kusząca, acz pełna pułapek, możliwość odbudowy rewolucyjnej lewicy na drodze prowadzącej na skróty, czyli poprzez dołączenie młodych ludzi o lewicowych poglądach do importowanej z Zachodu posttrockistowskiej alternatywy wobec stalinizmu. Znaczna część lewicowej młodzieży, zamiast rozliczeń ze stalinowską przeszłością własnej tradycji, wolała przystąpić do działania bez niechcianego obciążenia. Stąd niewielka popularność żmudnej drogi poprzez odbudowywanie marksizmu na gruzach pozostawionych przez doświadczenie stalinizmu w naszym kraju.

Ćwierć wieku trwało kolejne doświadczenie jałowości „drogi na skróty” proponowanej przez zachodnią alternatywę wytworzoną przez radykalną lewicę. W międzyczasie zmieniła się także sytuacja globalna, a kryzys lewicy ujawnił się w całej okazałości, obalając przekonanie, że dotyczy on wyłącznie spuścizny stalinowskiej i poststalinowskiej w tzw. demoludach.

Reaktywacja Stowarzyszenia odbywa się w takim właśnie kontekście. Na tym trudnym doświadczeniu minionego ćwierćwiecza opieramy swój optymizm głoszący, że nadeszła chwila, kiedy powrót do źródeł marksizmu, „odgruzowywanie” tego, co zostało przysypane kurzem przebrzmiałych prób reinterpretacji i rewizji, nabrał głębokiego sensu i uprawomocnił w ten sposób naszą inicjatywę przywrócenia do życia stowarzyszenia ludzi przekonanych o przełomowej roli marksizmu w historycznym przejściu ludzkości od prehistorii do właściwej historii.

W tym sensie nasza inicjatywa stanowi jednocześnie przełom w dotychczasowym (pozornym?) marazmie ideowym i kontynuację wysiłków naszych poprzedników zakładających Stowarzyszenie w warunkach o wiele bardziej sprzyjających niepewności i wahaniom co do wartości swojej inicjatywy.

Oddając należne naszym poprzednikom, musimy podkreślić, że dzisiejsze uwarunkowania, mimo beznadziejnej wydawałoby się sytuacji propagandowej, dają mniej uzasadnień dla zwątpienia w sens tej inicjatywy. Problem główny to ten, czy podołamy wyzwaniom, a nie ten, czy te wyzwania mają sens.
Lepiej późno niż jeszcze później.

Ćwierć wieku, które mamy za sobą, może służyć jako wartościowe doświadczenie dla młodego pokolenia marksistów. Ale i dla starszych nie był to czas stracony. Bez ich doświadczenia prób i błędów, klęsk i niepowodzeń kolejnych inicjatyw, nie nadeszłaby pora zbierania płodów.

Wydaje się, że potencjał zebranego doświadczenia z okresu transformacji ustrojowej daje nam szansę dokonania wielkiego dzieła przewartościowania niełatwej historii ruchu robotniczego w praktycznym celu przywrócenia dziejowotwórczej roli owego ruchu. Jak będziemy rozumieli ów ruch, jego cele, jego ideologię – to wszystko musi być przedmiotem swobodnych badań i dyskusji prowadzonych pod rygorem stosowania metodologii Marksowskiej i odniesień do konkretno-historycznego doświadczenia ruchu robotniczego.

Konfrontując obie tradycje uprawiania marksizmu na – umownie – Wschodzie i Zachodzie, możemy wyciągnąć wiążące wnioski co do faktycznej wartości konkretnych tez i metod obu systemów teoretycznych.

Wyzwaniem dla nas jako marksistów jest to, że politycznie lewica zapisuje się w świadomości społecznej jako siła utrwalająca stosunki społeczne, które są dziś kwestionowane jako całkowicie nieadekwatne do problemów, jakie niesie współczesność. Nie jest to zaskoczeniem dla nikogo, kto obserwował, że w ciągu minionych dziesięcioleci tzw. nowa radykalna lewica opierała uzasadnienie swej rewizji teorii Marksa na dogmacie, że kwintesencją socjalizmu jest bezpośrednio reprezentowany przez lewicę interes ogólnospołeczny w opozycji do partykularyzmu interesu klasy robotniczej jako zapośredniczającego interes ogólnospołeczny w procesie przemian społecznych i rewolucyjnych.

Ta dogmatyczna postawa lewicy jest przyczyną jej odrzucenia przez poszerzające się warstwy i grupy społeczne coraz wyraźniej dyskryminowane przez kapitał. Jednocześnie szeroka lewica identyfikuje się z wartościami liberalnymi w życiu politycznym, które dziś stanowią wyznacznik i przywilej jedynie górnej części społecznej struktury. W ten sposób powstaje luka, w którą demagogicznie wchodzi ideologia agresywnego egoizmu narodowego – nacjonalizmu o podłożu populistycznym.

Radykalna lewica staje bezradnie wobec problematyki sprzeczności między wartościami liberalnymi a materialnym interesem szerokich mas społecznych na obecnym etapie sprzeczności wewnątrzkapitalistycznych. Tylko ustawienie właściwej hierarchii wartości i przyjęcie Marksowskiej perspektywy metodologicznej może pomóc w przezwyciężeniu tego pozornego „błędnego koła”.

Praktycznym zadaniem Stowarzyszenia powinno się więc stać nagłaśnianie perspektywy marksistowskiej jako jedynej zdolnej do spowodowania, że pat, w którym znalazła się lewica, zostanie przezwyciężony.

Niezależnie od impasu, w jakim znalazł się świat, burżuazja i jej literaccy propagandyści wytwarzają poniekąd atrakcyjne ideologie mające ambicje tłumaczenia całościowego stanu świata. W tym samym czasie „marksiści” i tzw. radykalna lewica chcą się koncentrować na pracy organicznej. Nie negując znaczenia pracy od podstaw, musimy podkreślić, że aby móc się nią zająć, musimy wytoczyć i wygrać walkę na idee. Jednym ze sposobów byłoby ustosunkowanie się z perspektywy marksistowskiej do funkcjonujących współcześnie koncepcji geopolitycznych, które zawłaszczyły arenę walki ideologicznej w imię interesów konkurujących ze sobą odłamów kapitału. Wprowadzenie na arenę walki ideologicznej marksizmu byłoby działaniem o charakterze dialektycznym – znoszącym przeciwstawne interesy grup dążących do panowania nad popadającym w chaotyzację światem w imię interesu proletariatu, stanowiącego antytezę całości owych koncepcji i syntezę wytworzoną na nowym poziomie.

Musimy pamiętać, że jeśli prawdą jest, iż idea może poruszyć masy, to musi to być idea adekwatna do rzeczywistości. W naszym przekonaniu idea Marksa jest taką właśnie ideą.

GRUPA SAMORZĄDNOŚCI ROBOTNICZEJ

5 marca 2016 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Grupa Samorządności Robotniczej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „W SPRAWIE REAKTYWACJI STOWARZYSZENIA MARKSISTÓW POLSKICH

  1. Janek Krasicki pisze:

    z deklaracji nowego „SMP”:
    @Obejdzie się już bez… wyznawania miłości do ustroju Korei Północnej (sic!)… Nadszedł też kres irracjonalnego sentymentalizmu za „lepszym wczoraj”.

    Abstrahując od słuszności/niesłuszności ustroju Korei Północnej i lepszego wczoraj (bez cudzysłowia), już ta reklamująca deklaracja powinna każdego marksistę ostrzec, że ma do czynienia z kolejnym samobiczującym się przed burżuazją klonem socjaldemokratyczno-trockistowskim.

    „GRUPA SAMORZĄDNOŚCI ROBOTNICZEJ”
    @Skończenie z utrzymywaniem stalinowskiej fikcji odrębności nauki marksistowskiej, opartej na ideologicznych kryteriach zapożyczonych od nauki burżuazyjnej, stanowiło szansę dla odrodzenia autentycznego marksizmu

    Brednie. Stalin marksizm wprowadzał w czyn (kolektywizacja, industrializacja, powstanie państw realnego socjalizmu), to wasz „marksizm” istniał, istnieje i będzie istnieć tylko wirtualnie, na papierze. Stalinowi nie możecie czyścić nawet sznurówek.

  2. W.B. pisze:

    NA TLE INNYCH

    O ile nam wiadomo reaktywowane właśnie Stowarzyszenie Marksistów Polskich nie przyjęło jeszcze „Deklaracji ideowej SMP”. Nie wyciągałbym zatem daleko idących wniosków z informacji „o nowej stronie SMP”. Nie robi na mnie wrażenia zapowiedź rychłej publikacji nieistniejącej deklaracji. Poczekajmy jak te „niebawem” stanie się ciałem.

    Po co ta trwoga do boga, skoro jej „zapisy stanowić będą platformę możliwej współpracy dla wszystkich osób identyfikujących się jako marksiści”.

    Nie walczymy o monopol na marksizm, a tym bardziej o monopol na marksizm w duchu Stalina. Wyobraź sobie, że kalki rosyjskie i zachodnioeuropejskie mają ograniczone wzięcie.

    Za czasów kadencji prof. Jarosława Ładosza z zamysłu „platformy możliwej współpracy” różnych nurtów marksizmu nic nie wyszło. Za rządów Bogdana Radomskiego
    od niego odstąpiono. Teraz pomysł ten wraca.

    Nie jest on bynajmniej celem stawianym SMP przez GSR.
    Nasze stanowisko powyżej zostało opublikowane.
    Swoich racji gotowi jesteśmy bronić na tle innych – nie tylko w ramach Stowarzyszenia.

  3. piotr pisze:

    @”Janek Krasicki”

    Mistrzostwo świata! „Abstrahując od słuszności/niesłuszności ustroju Korei Północnej i lepszego wczoraj (bez cudzysłowia), już ta reklamująca deklaracja powinna każdego marksistę ostrzec, że ma do czynienia z kolejnym samobiczującym się przed burżuazją klonem socjaldemokratyczno-trockistowskim.”
    Jeśli z tej deklaracji wyciągasz takie wnioski – przy okazji ABSTRAHUJĄC od SŁUSZNOŚCI poszczególnych jej haseł, do których się odnosisz – to można z całą pewnością stwierdzić, że dokonujesz najzwyklejszej psychologicznej projekcji (zapewne własnego postępowania), ale nie procesu rozumowania.
    Może więc mnie tylko cieszyć, że (jak rozumiem) będziesz się od reaktywowanego SMP trzymać z daleka.

  4. Marcin Brys pisze:

    Nie dla kościoła pod wezwaniem K.Marksa

    Jestem za, za utworzeniem czy też reaktywacją Stowarzyszenia Marksistów Polskich ale jestem stanowczo przeciwny dla budowania, w oparciu o nie, kościoła pod wezwaniem Karola Marksa.
    Jestem przeciw deprecjonowaniu roli jaką Marks i Engels odegrali w naukach społecznych, w filozofii, w tworzeniu naukowego systemu wiedzy o rzeczywistości i ograniczaniu ich roli głównie do teorii rewolucji socjalistycznej, do roli proletariatu. Każda nauka ma swój kontekst czasowy, wnioski, które się z niej wyciąga powinny dotyczyć konkretnego czasu i miejsca. Obaj ci klasycy powtarzali to niemal do znudzenia. To co można było budować w oparciu o te teorie w XIX wieku jest nierealne w XXI.
    Nie jest prawdą, że marksizm został odrzucony po 1989 roku. Odrzucone zostały jego deformacje, funkcjonujące dogmaty, stereotypy. Marksizm dalej żyje, wystarczy poczytać literaturę ekonomiczną, socjologiczną, filozoficzną, polityczną. Żyje jako dorobek naukowy a nie propagandowy. Podstawową cechą nauki jest weryfikowanie i udoskonalenie teorii a nie trzymanie się kurczowo pierwszych pomysłów.
    Powoływanie się na marksizm i powracanie to tak zwanej roli proletariatu i stawianie na niego jest wpuszczanie nieświadomych ludzi w kanał wiodący do zamglonego lasu.

  5. Xyan pisze:

    Stanowisko Dyktatury Proletariatu jest jasno przedstawione. Natomiast inicjatorzy reaktywacji Stowarzyszenie zapewne nie mają zamiaru wykluczania kogokolwiek, kto tylko czuje potrzebę by działać w jego ramach. Podejrzewam, że znajdzie się w Stowarzyszeniu miejsce i dla tych, którzy uczynili sobie z Marksa ołtarzyk, lub dopiero mają taki zamiar, jak również dla tych, którzy uważają, że pozbawienie marksizmu bazy proletariackiej i rewolucyjnego przesłania jest odejściem od głównego celu. Pewnie też znajdzie się miejsce dla tych, którzy umościli się oportunistycznie w neoliberalnym świecie, i którzy z tego powodu leczą jakąś formą marksizmu swoje złe samopoczucie, jak i również dla mędrków, którzy z Marksa uczynili sobie jedynie zestaw przypisów bibliograficznych w celu udokumentowania, jak bardzo wniknęli w treść i jak to na nowo Marksa odczytali. Stowarzyszenie będzie doskonałym miejscem do wzajemnej dyskusji i ewentualnego pozyskania zwolenników spośród przedstawicieli odmiennych zapatrywań. Marksizm na tym nie ucierpi. Nie muszę tłumaczyć z jakiego powodu. 🙂

  6. E.B. pisze:

    No to mam dwa pytania do kolegi Brysa:

    1. Na czym – wedle niego – polega oryginalny wkład Karola Marksa w naukę i praktykę życia społecznego, który uzasadniałby istnienie stowarzyszenia mającego na celu propagowanie koncepcji tego myśliciela jako samodzielnej wartości (a nie tylko jako kontynuacji humanistycznych, czytaj: liberalnych, wątków myśli europejskiej)?

    2. Jakie to „deformacje, funkcjonujące dogmaty, stereotypy” oryginalnej koncepcji Marksa zostały odrzucone po 1989 roku przez – jak domniemywam – prawowitą lewicę reprezentowaną przez takich, jak Brys?

    I pytania pomocnicze: co pozostało z oryginalnej myśli Marksa po odrzuceniu „dogmatów”? Czy to, co pozostało (w postmarksizmie), usprawiedliwia wyróżnione miejsce Marksa w nauce i praktyce życia społecznego?

    Pytania mają, rzecz jasna, charakter retoryczny, niemniej odpowiedzi na pytania retoryczne bywają kształcące.

  7. Marcin Brys pisze:

    Odpowiadam EB:
    Na początek mała uwaga, jeśli Stowarzyszenie nie ma być „kanapowym stowarzyszeniem” zamkniętym w kręgu osób interesujących się tym kierunkiem to musi wziąć pod uwagę stan wiedzy i jakość sądów społecznych (nie powiem ogółu). Podstawowym celem jego powinno być uświadamianie społeczeństwa a nie praca nad własnym zbawieniem. A dwa, głoszenie prawdy jest może nie mile widziane ale bardziej tolerowane od nawoływania do zmian (czyli stowarzyszenie nie powinno mieć misji samobójczej).

    ad. 1
    – oparcie się wyłącznie na materializmie;
    – wprowadzenia pojęcia klas opartego na zależności od środków produkcji (w przeciwieństwie do innych podziałów nie wyjaśniających niczego, np. klasa średnia itp.);
    – stworzenie podstaw naukowych ekonomii;
    – rozumienie historii jako procesu powstawania i rozwiązywania sprzeczności klasowych na wszystkich poziomach (również ogólnoświatowych);
    – analiza zjawisk społecznych w kontekście czasowym i przestrzennym w powiązaniu z otoczeniem;
    – trzymanie się metod opartych o holizm;
    – wskazanie właściwego miejsca religiom;
    – stworzenie podstaw dialektyki;
    – odważne głoszenie, że tak jak każde naukowe poglądy tak i jego poglądy mogą ulegać zmianie na skutek weryfikacji w rzeczywistości;
    To tylko część (spisana na gorąco), wiele innych funkcjonuje obecnie w nauce jako prawdy, metody oczywiste, bez przypominania twórców.
    Czy faktycznie nie trzeba propagować tych osiągnięć, tej metody myślenia? Odpowiedź daje przypatrzenie się sytuacji w naukach historycznych, etnologii, naukach politycznych, socjologii, psychologii. Ale najjaśniej widać to w świadomości społecznej, w powrocie do magii, religii, łatwości z jaka się ludzie poddają manipulacjom.

    ad.2
    Najważniejsze to odejście (po 89) od tezy (nie głoszonej przecież przez Marksa), że socjalizm (nie mówię już o komunizmie) może zwyciężyć w jednym (czy kilku, to nie ma znaczenia) kraju, na dodatek nie najsilniejszym, otoczonym potęgami, twierdzami kapitalizmu.
    Marks zwracał uwagę na budowę nowej świadomości ludzi jako etapu zmian a tu do tej sprawy podchodzono zupełnie infantylnie. Wystarczyło pomachać przed nosem proletariatu pętkiem kiełbasy a już porzucili hołubienie swej klasy na rzecz ponownego niewolnictwa.
    Inne błędy przed 89r.
    Nie zwracano uwagi na rolę propagandy ze strony obozu przeciwnego, na dyskretne manipulowanie, na powstawanie nowego świata mediów. Uważano, że osłabiać kapitalizm można przez wywoływanie i popieranie ruchów rewolucyjnych i późniejszych wojen. Zapomniano, że tłumienie ruchów tych i wojny to złoty interes dla imperializmu (brak marksistowskiego myślenia).
    Lansowanie roli proletariatu w doprowadzeniu do zmian bez zwracania uwagi na zmiany w strukturze zatrudnionych, w ich różnorodności. Tym sposobem proletariat stał się największym wrogiem marksizmu (oczywiście biorę pod uwagę efekt manipulacji).
    Trzymanie się sztucznego (również i obecnie) podziału na lewicę i prawicę, w obecnych czasach chaosu ideologicznego, propagandowego nie da się ustalić granic podziału. Przykładem jest obecna sytuacja w Polsce.
    Tak jak powinno się rozwiązać bezwolną, pozbawioną energii partie tak samo powinno się rozwiązać, może lepiej będzie brzmiało, uśpić system.
    Na szczęście nastąpił powrót to korzystania z dorobku K.M. i ocenia się świat poprzez wnioski płynące z niego.
    By wiedzieć co robić trzeba najpierw prawidłowo ocenić sytuację. Tu jestem optymistą, staram się realistycznie patrzeć na rozwój sytuacji na świecie, stąd mój sąd, ze marksizm nie został odrzucony.

  8. E.B. pisze:

    UPRZEDZAŁAM LOJALNIE, ŻE PYTANIA SĄ RETORYCZNE

    W odpowiedzi na pytanie o oryginalny wkład Marksa we współczesną naukę (po odrzuceniu przebrzmiałych, uwarunkowanych XIX-wiecznymi ograniczeniami ciążącymi Marksowi), Brys daje nam klasyczną wyliczankę tego, co XIX-wieczny marksizm za takowy wkład w swoim czasie uważał. Oczywiście, pomijając teorię rewolucji i teorię wartości opartą na pracy. Bo te zostały odrzucone już przez spadkobierców bernsteinowskiej rewizji marksizmu. I w tej postaci marksizm został asymilowany przez socjaldemokrację i stanowi opokę socjaldemokratycznego betonu niezdolnego do podjęcia wyzwania „nowoczesności”.

    Faktycznie więc odpowiedzi na pierwsze pytanie nie doczekałam się.

    W odpowiedzi na drugie pytanie Brys gawędzi o odchodzeniu od, np. koncepcji budowania socjalizmu w jednym kraju. Nota bene słusznie stwierdza zaraz, że nie nie był to postulat K. Marksa. Tymczasem pytanie brzmiało: „Jakie to ‚deformacje, funkcjonujące dogmaty, stereotypy’ oryginalnej koncepcji Marksa zostały odrzucone po 1989 roku przez … prawowitą lewicę…”

    Bo przecież Brys chciał, aby nie budować Marksowi kapliczki jako nieomylnemu świętemu, aby odrzucić to wszystko, co się w jego ORYGINALNEJ koncepcji zestarzało.

    Również w odpowiedzi na drugie pytanie Brys mija się z tematem, czyli mówi nie na temat.

    Przy okazji, jeśli serio potraktować Brysowy postulat oparcia się WYŁĄCZNIE na materializmie, to jak odnieść się do praktycznego zastosowania tego postulatu, skoro Brys krytykuje robotników za to, że oddali interes klasowy (w rozumieniu biurokracji – ślepe popieranie państwa biurokratycznego okresu przejściowego) za „pęto kiełbasy”, które w tym przypadku robi za symbol materialistycznego podejścia. Jak potraktować utyskiwanie na to, że nie dano odporu propagandzie wrogiego otoczenia, że nie wzięto pod uwagę stanu świadomości społecznej itp. Właśnie we współczesnej nauce usiłuje się sprowadzić Marksa do poziomu prymitywnego materializmu. Takie analizy, jak te przeprowadzane przez Brysa & Co., są potwierdzeniem słuszności takiej pogardliwej oceny wartości teorii marksistowskiej ze strony współczesnej nauki. Współcześni postmarksiści odchodzą od materializmu na rzecz koncepcji, że np. społeczeństwo jest tylko konstruktem. Nie będzie wystarczającą przeciwwagą dla takich pomysłów powoływanie się na „analizy” pseudomarksistowskie typu zaprezentowanych przez Brysa i jemu podobnych w różnych dyskusjach.

    Podsumowując: gdzie w swojej krótkiej analizie przedstawionej w komentarzu Brys przez moment posłużył się analizą marksistowską? Czyli, chociażby, materializmem, nie mówiąc już o dialektyce…

    Wreszcie, Brys pisze: „jeśli Stowarzyszenie nie ma być ‚kanapowym stowarzyszeniem’ zamkniętym w kręgu osób interesujących się tym kierunkiem to musi wziąć pod uwagę stan wiedzy i jakość sądów społecznych (nie powiem ogółu). Podstawowym celem jego powinno być uświadamianie społeczeństwa a nie praca nad własnym zbawieniem. A dwa, głoszenie prawdy jest może nie mile widziane ale bardziej tolerowane od nawoływania do zmian (czyli stowarzyszenie nie powinno mieć misji samobójczej).”

    Brysowi chodzi o to, żeby Stowarzyszenie nie naraziło się burżuazyjnemu kołtunowi – że tak głęboką myśl Brysa wyrażę w krótkich, żołnierskich słowach. I żeby jednocześnie utrzymać ducha marksizmu (stalinowskiego)!

    Stowarzyszenie ma być miejscem otwartej dyskusji wszystkich przyznających się do marksizmu. Nie można abstrahować od tragicznego stanu myśli marksistowskiej i dlatego owe dyskusje muszą – siłą rzeczy – być zażarte. Zbyt wiele jest nawarstwień spowodowanych obiektywnymi, niezwykle trudnymi uwarunkowaniami rewolucji proletariackiej oraz wysiłkiem propagandowym biurokracji usiłującej naginać marksizm do celu usprawiedliwiania własnej ewolucji odchodzenia od osiągnięć tejże rewolucji, abyśmy mogli wymigać się od dzieła odgruzowywania marksizmu.

  9. Marcin Brys pisze:

    Dałem się złapać w emocjonalną pułapkę słów.

    Z Wikipedii – „Pytanie retoryczne – figura stylistyczna i retoryczna; pytanie zadane nie dla uzyskania odpowiedzi, lecz w celu skłonienia odbiorcy do przemyśleń na określony temat, podkreślenia wagi problemu…”
    I to skłonienie do przemyśleń jest moim usprawiedliwieniem napisanego tekstu.
    Może nasze poglądy są bliskie sobie ale nadal będę głosił, że wartość marksizmu tkwi w stworzeniu spójnego systemu (nadal istnieje) wiedzy, metod, teorii opartych o naukę. Przy czym naukę traktuję jako uporządkowany logicznie, nieustannie rozwijany i doskonalony system uzasadnionych twierdzeń, a także znajdujących się w stadium weryfikacji hipotez dotyczących realnych przedmiotów, zjawisk przyrodniczych i społecznych. Nauka to historyczny proces i nie można być w nim oryginalnym, jest się jedynie kolejnym ogniwem wykorzystującym dorobek innych na zasadach jak wyżej. I właśnie traktowanie marksizmu jako czegoś zamkniętego, nie rozwijającego się tak mnie oburza, bo jest to przypisywanie marksizmowi cech religii. Jest wiele znanych nazwisk pionierów, inicjatorów jakichś nauk (choćby Newton, Darwin), te nazwiska się pamięta choć ich teorie dostosowały się do nowych czasów.
    Wykorzystanie nauki do rozwiązań w technice czy w działalności społecznej to zupełnie coś innego.
    To dlatego przemilczam „teorię rewolucji”, bo jeśli się dysponuje wiedzą, to szuka się jej zastosowania w ważkich sprawach swojego czasu (niech innym przykładem, może skrajnym, będzie Einstein i bomba atomowa).
    Nadal twierdzę, że teoria rewolucji, czy później nazwany, naukowy komunizm to twory wynikłe z potrzeby chwili (tak jak i Manifest). Oczywiście naukę można wykorzystywać różnie ale trzeba zacząć od naukowego poznania miejsca i czasu, w zastosowaniu jej też działa prawo doboru naturalnego – nawet pomysły mające najbardziej naukowe podstawy rozbijają się o złe zastosowanie ich w niewłaściwym czasie i miejscu (ZSRR, PRL). Mógłbym złośliwie poprosić o pomysły na rewolucje proletariacką. Są jakieś?
    Cały ten ruch, związany z marksizmem, przetrwał i jest popularny bo daje nadzieję ludziom, że ten niesprawiedliwy świat można zmienić. To samo było, i jest, z chrześcijaństwem, dawało nadzieję, że choć teraz jest strasznie to przyszłość będzie wynagrodzeniem za te cierpienia. Złym jest to, że są ludzie, w obu tych ruchach, którzy manipulują ludźmi, bałamucą ich tworząc i trzymając się sztywno ideologii opartych na, skądinąd dobrych pierwotnych ideach. Robią to z niewiedzy, łatwowierności, własnej chęci na władzę nad innymi lub są pionkami w rękach innych.
    I to wszystko.
    Ach, jeszcze dwie sprawy.
    Porównanie materialistycznej postawy proletariatu (lepsza kiełbasa w niewoli od głodu na wolności) z rozumieniem świata poprzez materializm, z światopoglądem materialistycznym to chyba żart.
    Dwa, proszę czytać choć z minimalnym zrozumieniem. Pisząc o Stowarzyszeniu miałem na myśli to, że lepiej narażać się burżuazyjnemu kołtunowi głoszeniem prawdy niż Policji łamaniem prawa.
    Każda działalność powinna być pragmatyczna, gardłowanie, wygrażanie, opluwanie i ta cała pseudoodwaga cechuje ludzi albo głupich albo prowokatorów.
    Do następnego.

  10. Aras pisze:

    „Nie jest prawdą, że marksizm został odrzucony po 1989 roku. Odrzucone zostały jego deformacje, funkcjonujące dogmaty, stereotypy.”

    Tylko w pewnej mierze ta opinia jest rzeczywiście prawdziwa. Marksizm został rzeczywiście odrzucony, ale na długo przed 1989 rokiem, także w wymiarze propagandowym. Nawet sam „Marcin Brys” rzekomo biadoli w powyższej dyskusji, iż „nie zwracano uwagi na rolę propagandy ze strony obozu przeciwnego, na dyskretne manipulowanie, na powstawanie nowego świata mediów.”. 🙂
    Odchodzenie od marksizmu na rzecz właśnie pragmatyzmu czy też przystosowywania się do świadomości potocznej nowo powstającej klasy robotniczej, wywodzącej się z najczęściej mocno zindywidualizowanego chłopstwa oraz przejawiającej postawy drobnomieszczańskie miało już jawne miejsce od lat 50-tych w PRL. Wroga propaganda wobec PRL nie próżnowała nawet w jej własnych strukturach. Od początku PRL swoistą agenturę w łonie PZPR czy właściwie na jej obrzeżach stanowili różnej maści „rozmiękczacze” partii począwszy od nacjonalistów (chwalących się nawet obecnie, iż stanowili oni swoistą służbę specjalną w ramach PZPR) kończąc na tzw. katolikach otwartych czy rewizjonistach. Źródłem tego „odejścia” od marksizmu na rzecz pragmatycznego „trzymania się władzy w niesprzyjających okolicznościach geopolitycznych” były w istocie problemy rewolucyjnego oraz komunistycznego ruchu robotniczego, którego trzon działaczy po wojnie stanowili ludzie trzeciego czy wręcz czwartego garnituru. Do PZPR zatem przenikały elementy dalekie od komunizmu, marksizmu czy leninizmu.

  11. Aras pisze:

    „Podstawowym celem jego powinno być uświadamianie społeczeństwa a nie praca nad własnym zbawieniem. A dwa, głoszenie prawdy jest może nie mile widziane ale bardziej tolerowane od nawoływania do zmian (czyli stowarzyszenie nie powinno mieć misji samobójczej).”

    Niejaki „Brys” najwyraźniej nie dostrzega, iż samo uświadamianie ludzi może przyczynić się WŁAŚNIE do kreowania zmian we właściwym kierunku z punktu widzenia danej inicjatywy polityczno-socjalnej.
    Wyłącznie skupianie się na kolejnej swego rodzaju tylko „para-naukowej” aktywności w żadnej mierze nie przyczyni się do poszerzenia grona „odbiorców marksizmu”. Jest to wręcz upraszczanie marksizmu…

    „Lansowanie roli proletariatu w doprowadzeniu do zmian bez zwracania uwagi na zmiany w strukturze zatrudnionych, w ich różnorodności. Tym sposobem proletariat stał się największym wrogiem marksizmu (oczywiście biorę pod uwagę efekt manipulacji).
    Trzymanie się sztucznego (również i obecnie) podziału na lewicę i prawicę, w obecnych czasach chaosu ideologicznego, propagandowego nie da się ustalić granic podziału. Przykładem jest obecna sytuacja w Polsce.”

    „Marcinowi Brysowi” okropnie przeszkadza „lansowanie roli proletariatu”, tak jakby „szczególne lansowanie tej roli miało miejsce” już w PRL (co zapewne uważa on za „deformację” czy też „stygmatyzację marksizmu”). Z tymże już w PRL lansowano ale „ideę jedności moralno-politycznej narodu”, w jej dość sarmacko-zachowawczym wydaniu i już niekoniecznie pod „przewodnictwem klasy robotniczej”. Koncepcja ta była w gruncie rzeczy na rękę odradzającym się elementom drobnomieszczańskim w PRL. Część z tych elementów (czy to administracyjno-biurokratycznych, głównie na wyższych stanowiskach czy też tzw. inteligenckich), gdy już widziała, że PZPR organizacyjnie stawała się coraz słabsza, szybko przylgnęła do panny „S”, tam widząc szansę czy możliwości, „dalszego awansu”, którego jeszcze „formalny socjalizm” „formalnie zabraniał”… Tak jawnie „zrzucały one piętno nawet tego zdeformowanego socjalizmu”…

    Od momentu, gdy wykształcały się wielkie bloki polityczne na świecie JUŻ istniał CHAOS propagandowy czy też ideowy. Nie jest to jakaś „swoista cecha czasów w których przyszło nam żyć”… Celowe „pomniejszanie różnic ideowych” czy dezorientowanie ideowe pewnych część społeczeństw (na przykład klasy robotniczej) miało już miejsce w historii… Choćby tacy naziści jako produkt wielkiej burżuazji a zarazem ruch o zdecydowanie drobnomieszczańskim składzie osobowym byli doskonałym narzędziem mającym „rzekomo łączyć ogień z wodą”, a zarazem właśnie faktycznie ostro odrzucać marksizm jako coś, co „nie jednoczy narodu”, „rozbija go politycznie”. Jako narzędzie manipulacji w INTERESIE ŻYWIOŁÓW BURŻUAZYJNYCH, wywiązywali się ze swoich obowiązków znakomicie.
    W polskich przedwojennych warunkach sanacja skupiała się na powoływaniu struktur politycznych, które z jednej strony miały rozbijać klasowy ruch robotniczy, z drugiej wysysać endeków czy właściwie łączyć ich z sanacją w ramach umacniania struktur państwowych II RP. Panna „S” która deklarowała się jako „apolityczna” czy też „ruch pluralistyczny” w istocie odwoływał się tylko to „najprawdziwiej patriotycznych, szczerze katolickich tradycji narodu polskiego” i „gromiła PRL za powojenne rozbicie narodu”. No ale też była rzekomo ruchem „poza lewicę oraz prawicę”… Tego typu postawy, starające się zamazywać „rzekomo sztuczne podziały”, sugerujące, iż „te podziały przynoszą obce elementy Polsce” w istocie służą do wymazania, ale konsekwentnej lewicowości…
    Głoszenie poglądu, iż w Polsce „nie ma już podziałów na lewicę oraz prawicę” jest o tylko tyle „prawdziwe”, ponieważ istnieje podział ale w gronie… prawicowych formacji politycznych (najczęściej wywodzących się z Solidarności).
    Wzrost znaczenia w Polsce jakże PRAWICOWYCH postaw nacjonalistycznych, tzw. konserwatywno-narodowych, neokonserwatywnych czy „tylko centroprawicowych” (w stylu rodzimych tzw. liberałów z pod znaku gazwybu lub polityki) nie oznacza, iż w ogóle nie ma prawicy! Prawica trzyma się mocno, pączkuje! Ugrupowania prawicowe rywalizują ze sobą, kto jest bardziej prawicowy. I co „zabawniejsze” partie te w dużej mierze gotują się do wojny z „ruskim” bądź „walczą z urojonym czerwonym i komunom”. Zatem REALNIE nie mamy w Polsce ale właśnie formacji konsekwentnie lewicowej, sytuującej się zdecydowanie na lewo od polskiego obozu neosanacji (za którym stoi obóz jawnie endecki czy też „prawdziwszej prawicy” w postaci tzw. kukizowców, korwinistów czy Ruchu Naorodowego), wolnej od oportunizmu oraz rewizjonizmu i serwilizmu wobec „potencjalnych mocodawców (właśnie neosanacja).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *