KOMENTARZ DMITRIJA DŻANGIROWA

Opublikowano Teksty bieżące | 4 komentarzy

NASZ KIERUNKOWSKAZ

Pewnie nikogo nie dziwi, że nie kupujemy obowiązującej w Polsce wizji zbrojnego konfliktu w Donbasie sprowadzonego nie tylko przez Zbigniewa M. Kowalewskiego do narodowowyzwoleńczej walki Ukrainy z neokolonialnymi zapędami Rosji, próbującej odbudować Imperium Zła i zdławić „rewolucję gidnosti”.

Nie odpowiada nam preferowany przez ukraiński ruch nacjonalistyczny/patriotyczny, czy choćby jego lewe skrzydło, z którym utożsamia się wymieniony już na wstępie jegomość, pryzmat Rewolucji Godności, który drugą stronę – Rosję, jak cały Wolny Świat uznaje za ciemną stronę mocy, przeciwstawiając jej własną światłość.

Razi nas światłość Kowalewskiego, „Krytyki Politycznej”, Maślaka z tokfm i tvpinfo, czy „wiatraka” z CIA i ich odpowiedników na wyższych piętrach wszechobecnej machiny propagandowej i szczebelkach drabiny polskiego zaścianka, a także reszty Wolnego Świata, wtórnej pod pewnymi względami wobec zapiekłej i zakłamanej aż do śmieszności ukraińskiej propagandy wojennej, którą z rosyjską trudno nawet porównywać, choć „antyfaszyzm” tej drugiej jest mocno tendencyjny i naciągany – niemniej skuteczny – o czym ukraińska propaganda może tylko marzyć.

Od obowiązującej tu i teraz namolnie lansowanej wizji konfliktu w Donbasie nie musimy się odcinać. To aż nadto oczywiste. Z tą propagandą nikt i nic nas nie łączy. W przeciwieństwie do wyżej wymienionych, których imię legion.

Putin powiedziałby „legion natowski”.
Po wysłuchaniu wynurzeń Zbigniewa M. Kowalewskiego na tokfm (http://zmkowalewski.pl/?p=637) mogę jedynie dodać, że nowa radykalna lewica w tej wersji to niewątpliwie tego legionu przyległości.

Ta wypowiedź Kowalewskiego pali wszystkie łączące nas – jako rewolucyjną lewicę – mosty, jeśli takie się jeszcze ostały.

Przyznam się, jako znany „sekciarz” – za którego w oczach nowej radykalnej lewicy nie od dziś słusznie uchodzę – że dopiero teraz czuję się nieomal komfortowo.

Gdyby nie kocioł w Diebalcewo i klęska armii ukraińskiej pewnie by Kowalewski nigdy tak szczerze i od serca nie śpiewał.
Chwała bohaterom Diebalcewa i za to.
Bohaterom chwała!

Mamy go wreszcie z głowy – oczywiście w przenośni.

Zajmijmy się drugą stroną, którą wydawałoby się z nami zrewoltowany Donbas łączy.

Duet Mateusz Piskorski i Jacek C. Kamiński nie tylko nam kojarzy się z Piotrem Ikonowiczem. Ikonowiczowi to widocznie pasuje – nam o tyle o ile nas z nimi nikt nie kojarzy. A to nie jest już takie oczywiste, jak w przypadku Kowalewskiego i natowskiej spółki.

Mateusza Piskorskiego nie musimy przedstawiać – nie od dziś w pierwszej lidze organizuje on roszady i zmiany. Jego lewoskrzydłowy, Jacek C. Kamiński po raz kolejny przedstawia się sam i to w jakże smutnych okolicznościach, powołując się na znajomości z tym, który już nie zaprzeczy:
„Jestem wstrząśnięty. Właśnie dowiedziałem się, że na froncie w Donbasie poległ mój znajomy Wsiewołod Pietrowski – żołnierz Batalionu Komunistycznego Brygady Zmechanizowanej ‚Prizrak’. Napiszę o nim coś więcej, ale nie dziś. Jeszcze dwa tygodnie temu pomagał mi podczas mojego pobytu w Doniecku.
Tłumaczę, za jego zgodą, dłuższy wywiad z nim dla portalu Socjalizm Teraz. Teraz tylko dwa słowa za jego przyjacielem Jewgienijem Wallenbergiem: ‚Godny potomek bolszewika Georgija Pietrowskiego, walczącego o władzę rad w Donbasie. Sewa był członkiem Wydziału Politycznego brygady ‚Prizrak’ i walczył o wolność Donbasu w oddziale komunistycznym, niosąc światło robotniczej walki o sprawiedliwość’.
Nie mogę więcej.
Cześć Jego pamięci!”
za: https://www.facebook.com/misja.donbas

Pewnie nie jeden powie, że wszystko gra.
Gra albo i nie gra. No bo w co gra Jacek C. Kamiński wyjaśnia on po zakończeniu tejże Misji, której na imię „Donbas”, przy okazji wyrażając zadowolenie, że znalazł się wreszcie dzięki niej i onet.pl w doborowym gronie „polskich zwolenników separatystów z Ukrainy”, pod wodzą Mateusza Piskorskiego i Bartosza Bekiera. A ściślej mówiąc, w gronie zwolenników „republik ludowych” – ludowych tylko z nazwy. O czym Kamiński woli nie pamiętać, co i raz roztaczając przed swoimi zwolennikami wizję kolejnej nacjonalizacji zakładów ukraińskich oligarchów.
Odkąd zabrakło mu przykładów z „republik ludowych” na poczekaniu zadowala się Krymem, gdzie o takie łatwiej. W ten oto sposób Kamiński zdaje się mówić, że socjalizm wraca wraz z Krymem i Donbasem do Rosji.

Nie muszę chyba mówić, że również tak zakłamana  wizja propagandy socjalistycznej nam nie odpowiada, gdyż nie odpowiada faktom. Obecne tu i ówdzie nacjonalizacje nie przybliżają socjalistycznej rewolucji ani o krok. Mieszczą się one całkiem dobrze w ramach potyczki nacjonalizmów, z której rosyjski na razie wychodzi z tarczą, a ukraiński na tarczy.

Natarczywość z jaką Jacek C. Kamiński lansuje tezy o nacjonalizacji jako rzekomej dźwigni socjalizmu w „republikach ludowych”, Noworosji czy Krymie, wskazuje w jego przypadku na ciężką determinację.
A przecież wystarczyło oddać należne donbaskim powstańcom i wyeksponować ich walkę narodowowyzwoleńczą, choćby za Niurą N. Berg z pobudek czysto ludzkich.
Po co w to mieszać walkę o socjalizm? Nawet Borys Kagarlicki przyznał, że lewica na Donbasie przegrała, poniekąd na własne życzenie.

Na przykładzie obu panów K. widzimy dokąd przywiodła ich determinacja w przegranej przez lewicę ukraińską sprawie Majdanu i Antymajdanu.
Nam pozostaje wyciągnąć z tego wnioski.

Bliskie nam wyciągnął już Wład Wachowski z Platformy Robotniczej Rosyjskiego Ruchu Socjalistycznego, składając hołd Wsiewołodowi Pietrowskiemu, którego tak jak i my osobiście nie znał, co w niczym nam nie przeszkodziło przybliżyć go polskiemu Czytelnikowi. Do tego nie potrzeba było jego zgody – jedynie nasze chęci.

Oto puenta jego wypowiedzi, zarazem pomost między nami a zwolennikami tezy o walce „dwóch imperializmów”, której wyznawcą autor poniższej wypowiedzi, jak sądzę, pozostaje:

„сегодня как никогда важна работа над организацией трудящихся, над ростом настоящего, дееспособного и массового рабочего движения (а в перспективе, хочется верить, и классовой партии, которая могла бы взять власть в ходе надвигающихся потрясений и вывести Россию из тупика). Достаточно ли у нас для этого сил и времени? Не окажемся ли мы в том же положении, что и украинские левые?
Этого я не знаю. Но я знаю, что это неминуемо произойдет, если мы не перестанем быть теми, кто мы есть, не воспримем всерьез стоящие перед нами задачи. Они трудны, но только на этом пути возможно обеспечить для России и Украины мир и процветание.
Сделать так, чтобы смерти, вроде смерти Всеволода Петровского, больше не повторялись”.
za: http://rsd40.org/archives/1511#more-1511

To również nasz kierunkowskaz.

Włodek Bratkowski

7 marca 2015 r.

Opublikowano Przegląd prasy, Ukraina i "Rosyjska wiosna" | 14 komentarzy

AZOWOWI AJDAROWI KOWALEWSKIEMU DO SZTAMBUCHA

Opublikowano Przegląd prasy, Ukraina i "Rosyjska wiosna" | 4 komentarzy

W PUŁAPCE „WOLNEGO ŚWIATA”

„Polska jeszcze nigdy w swej historii nie była tak bezpieczna, jak dziś” – zapewniał nas kilka dni temu Prezydent wszystkich Polaków. Jak wiadomo, nigdy nie zapewnia się o oczywistościach, więc najprawdopodobniej Prezydent ma co do swoich słów niejakie wątpliwości. Szczególnie w kontekście coraz powszechniejszego przekonania o możliwości wybuchu III wojny światowej.

25 lat po przyłączeniu się do tzw. wolnego świata stoimy więc w obliczu realnej groźby wybuchu konfliktu zbrojnego na skalę przynajmniej europejską.
Co śmieszniejsze, konflikt ten nie jest w smak naszym zachodnioeuropejskim partnerom, którzy najwyraźniej uważają, że wystarczająco już dano Rosji do zrozumienia, kto tu rządzi i kto dyktuje warunki, na jakich Rosja ma udostępniać swoje surowce. Obecnie należy korzystać z osadzenia Rosji w pozycji peryferii i kontynuować spokojne, dostatnie życie na cudzy koszt (czyli na koszt reszty świata).

Czytaj dalej

Opublikowano Teoria i metoda, Ukraina i "Rosyjska wiosna" | 7 komentarzy

DMITRIJ DŻANGIROW SPECJALNIE DLA UKR.LIFE

Opublikowano Poczta ze świata, Ukraina i "Rosyjska wiosna" | 3 komentarzy

Ukraińcy mają głos

Prezentujemy bardzo ciekawą, polityczną analizę obecnej sytuacji na Ukrainie i donbaskich terenach objętych konfliktem. Warto pokreślić, że jej autorami jest dwóch ukraińskich ekspertów – Dmitrij Dżangirow i Dmitrij Gałkin – a materiał został opublikowany w ukraińskiej telewizji internetowej UkrLife.tv:

http://www.ukrlife.tv/video/politika/esli-debaltsevo-okazhetsia-v-kotle-to-ukraine-pridetsia-soglashatsia-na-usloviia-rossii-dzhangirov

Opublikowano Poczta ze świata, Ukraina i "Rosyjska wiosna" | 29 komentarzy

Droga wojownika: od Majdanu do Donbasu. Spowiedź zwolennika „Pomarańczowej Rewolucji”, albo opowieść o tym, jak on sam po pierwszym „Majdanie” znalazł się wśród opołczeńców brygady „Prizrak” (tłum. robocze)

content_UQYuMRNzJLkWsiewołod Piotrowski, 28 lat. Urodzony w mieście Artiomowsk w obwodzie donieckim ZSRR, w rodzinie lekarzy, którzy później wyemigrowali do USA. W przeszłości – aktywny uczestnik „Pomarańczowych Rewolucji”, obecnie – współpracownik oddziału politycznego brygady „Prizrak”, opowiada o przyczynach, które miały wpływ na jego przekonania.

„Kto, mając 18 lat, nie był rewolucjonistą – ten nie ma serca”

– Czym się obecnie zajmujesz?
– Przede wszystkim znajduję się w Ałczowsku, pracuję w oddziale politycznym. Robię materiały wideo, wydaję wojenne pisemko dla opołczeńców i pracuję z tymi, którzy znajdują się bezpośrednio na „przedzie”.
– Jak się to stało, że ty, zwolennik „Pomarańczowej rewolucji” w 2004 roku, stałeś się obecnie przeciwnikiem władzy ukraińskiej?
Czytaj dalej

Opublikowano Poczta ze świata, Ukraina i "Rosyjska wiosna" | 12 komentarzy