LEWICOWE RAFAELLO, CZYLI „SOWKI” W GRECKIM SOSIE

W dzisiejszym referendum Grecy tak naprawdę opowiedzą się za tym, czy chcą, czy może już nie chcą, aby rząd premiera Ciprasa realizował politykę, do której realizacji Grecy legalnie go wybrali. Jeżeli po ledwie pół roku rządzenia rząd sam ma wątpliwości co do konieczności realizacji swojego programu wyborczego, to trudno oczekiwać od społeczeństwa, aby ufało takiemu rządowi. Ludzie niedawno już raz powiedzieli czego chcą i pytanie ich o to samo w krótkim czasie jest przejawem chwiejności bardziej rządu niż społeczeństwa.

Syriza przekonała ludzi w kampanii wyborczej, że wie, co robić, aby twardo negocjować z Unią i osiągnąć swój cel. Okazuje się, że to był blef. Obecnie mówi Grekom, że nie ma pomysłu. Wszystkie, jakie miała, wyczerpała w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Pozostaje jej już tylko determinacja społeczeństwa. Ale to społeczeństwo uwierzyło pół roku temu w determinację Syrizy i ta wiara akurat się kończy. Zapewne znajdzie to wyraz w wyniku referendum.

Wychodzi na to, że z twarzą z tej konfrontacji wychodzi jedynie KKE.

Totalna kompromitacja Syrizy i bezsens strategii tzw. nowej radykalnej lewicy ujawnia się dodatkowo w infantylnym szantażu Ciprasa: jeśli w referendum społeczeństwo go zawiedzie, to on i jego ugrupowanie zabiorą swoje zabawki i pójdą sobie do domu.

Bardzo dobrze, że przy okazji greckiego dramatu ujawniło się to, czego tak naprawdę możemy się spodziewać po tzw. nowej radykalnej lewicy (z posttrockistami włącznie). Wynika to z ich bajdurzenia o „pokojowej” rewolucji w ramach zaostrzającego się kapitalistycznego kryzysu. Bardzo dobrze, że już teraz wiemy, że tak naprawdę to w wypadku zmarszczenia brwi przez kapitalistów, tzw. nowa radykalna lewica wycofuje się z podkulonym ogonem, a nie demonstruje nam wszystkim sekciarzom, w jaki sposób należy bez przemocy i z wdziękiem przezwyciężać kapitalistyczny opór.

Dziękujemy Syrizie – jej eksperyment znaczy więcej niż tysiąc słów. Takie Rafaello w lewicowej polityce.

Od czasu wydarzeń na Ukrainie w świecie zachodnim pojawiło się nowe zjawisko – przypisywanie pewnym społeczeństwom cech, które do tej pory były zarezerwowane dla niemiłych zachodnim liderom rządów. Okazuje się, że dotychczasowa święta krowa w postaci społeczeństwa zbuntowanego przeciwko „totalitarnym” władzom może być nie mniej błądząca, obarczona ciągotami ku lenistwu i państwowemu rozdawnictwu. Czyli takie „sowki”, które ujawniają się coraz częściej to tu, to tam, zdemoralizowane kapitalistycznym dobrobytem i rozpasane roszczeniowo.

Okazuje się nagle, że to nieróżnicowane klasowo społeczeństwo czerpało pełnymi garściami z kredytów, jakich dostarczały organizacje charytatywne pod mylącym szyldem banków. Jesteśmy w wieku, w którym Alzheimer jeszcze nie zdążył poczynić spustoszeń, więc pamiętamy, jak w PRL agitowano Polaków za kapitalizmem hasłami, że lepiej być bezrobotnym w kapitalizmie, niż pracować na etacie w socjalizmie. To były czasy, kiedy leniwi Grecy siedzieli od rana do wieczora w tawernach i popijali metaxę za pieniądze zachodnioeuropejskich podatników, inwestowane przez zachodnioeuropejskie banki w przedsięwzięcia charytatywne. Dziś owi propagandziści wyższości nad niższością ścigają się w surowości w osądzaniu Greków.

Tymczasem, polskie społeczeństwo, skuszone tą wizją, poparło transformację. Nic dziwnego, że dziś trochę z oporami przyjmuje argumentację, że to był tylko PR obliczony na rozwalenie tzw. bloku wschodniego, a obecnie wszystko wraca do normalności. Nie o take normalność walczyliśmy!
Niestety, nigdy nie było innej „normalności” w kapitalizmie.

Jeśli ktoś uwierzył w prostacką propagandę, to dziś ma problem.

Grupa Samorządności Robotniczej
Warszawa, 5 lipca 2015 r.

Opublikowano Teksty bieżące | Skomentuj

TU WŁAŚNIE JEST PIES POGRZEBANY

Jan Guz i Lech Wałęsa - historyczni grabarze ruchu związkowego

Jan Guz i Lech Wałęsa – historyczni grabarze ruchu związkowego – na imprezie u Pracodawców RP

(CZYLI DLACZEGO LEWICA NIE JEST W STANIE ZAKWESTIONOWAĆ KAPITALIZMU)

Perspektywa porozumienia szeroko rozumianej lewicy pod egidą OPZZ obudziło nastroje mniej lub bardziej nasilonego entuzjazmu po lewej stronie sceny politycznej. Pomimo wyraźnej deklaracji przewodniczącego Jana Guza, że ruch związkowy realizuje cele ekonomiczne, o których wsparcie zabiega tak u lewicy, jak i u prawicy, lewicowi radykałowie liczą na to, że prosocjalne nastroje w szeregach związkowych automatycznie przesuną sympatie na lewo.

Jak zawsze, radykalna lewica ma zasadniczy problem z rozumieniem sytuacji. Po pierwsze, OPZZ – jakby się Guz nie starał odtworzyć dziewictwo polityczne swego ruchu – jest związane tradycyjnie z SLD. Z tego wynika, że działacze związkowi, z którymi tak naprawdę przyjdzie się porozumiewać w kwestiach programowych, jeśli w ogóle dojdzie do tak wymarzonej sposobności, mają ugruntowane poglądy socjaldemokratyczne i są odporni na radykalizację świadomości społecznej tych, których interesy teoretycznie reprezentują. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że rusza ich dopiero klęska wyborcza SLD, zaś kontestacja systemu odbywa się w granicach i ograniczeniach SLD-owskiej socjaldemokracji. Wbrew oczekiwaniom radykalnej lewicy pozaparlamentarnej, ruch związkowy nie jest bezpański i nie oczekuje deklaracji programowych niczym kania dżdżu. Oczekuje natomiast polepszenia PR-u wspomagającego SLD i na tym właśnie polu mają się wykazać siły lewicy radykalnej, tj. radykalniejszej od SLD – o co nietrudno.

Czytaj dalej

Opublikowano Grupa Samorządności Robotniczej, Polemiki i dyskusje, Teoria i metoda | 12 komentarzy

TATJANA MONTJAN O TYM CO ZOSTAŁO Z UKRAINY

Opublikowano Ukraina i "Rosyjska wiosna" | Skomentuj

POLSKA HUMANISTYKA, PLATON I INNI

Już kiedyś pisaliśmy o tym, że kto, jak kto, ale naukowcy to nigdy nie mieli powodu, aby narzekać. Ani w PRL, ani obecnie. Oczywiście, relatywnie do tzw. warstw niższych społeczeństwa, a nie do badylarza z PRL czy biznesmena z listy 100 najbogatszych Polaków. Zależy kto do czego aspiruje.

Ale nie o tym warto tu dziś rozprawiać. Sprawa ma głębsze i bardziej teoretyczne znaczenie.

Prawdą jak najbardziej potoczną jest to, że nauka przyczynia się do rozwoju sił wytwórczych. Dzięki temu związkowi rozwijanie nauki ma kolosalne znaczenie dla gospodarki danego kraju.

Problem w tym, że zlikwidowano przemysł i nauka niespecjalnie ma się do jakiego wzrostu przyczyniać. Ale to nie problem dla naszych geniuszy ekonomicznych. Nauka jako taka jawi się jako siła wytwórcza. I tu warto się zatrzymać, aby zrozumieć istotę problemu.

Czytaj dalej

Opublikowano Polemiki i dyskusje, Przegląd prasy | Skomentuj

DMITRIJ DŻANGIROW O DWÓCH SCENARIUSZACH ROZWOJU SYTUACJI

Opublikowano Ukraina i "Rosyjska wiosna" | Skomentuj

DZIELNI NIEDZIELNI MARKSIŚCI IDĄ NA WOJNĘ O ŚWIETLANĄ PRZYSZŁOŚĆ

Twórcy marksizmu rozumieli mechanizm funkcjonowania społeczeństwa burżuazyjnego oraz warunki umożliwiające przejście do ustroju socjalistycznego, a następnie komunistycznego. Nigdy dość podkreślania, że warunki te były precyzyjnie określone i trudne do zgrania. Dla współczesnej, tzw. nowej radykalnej lewicy wszystko jest proste jak drut. Jednocześnie od dziesięcioleci trwa jej regres i marginalizacja. Dlaczego?

Dzieje się tak, ponieważ owa lewica odrzuciła zbyt trudne dla niej warunki i usiłuje pójść drogą na skróty, która owocuje tym, że rewolucyjny program służy wprowadzeniu reform ulepszających kapitalizm, a nie jego zniesieniu. Dziesięciolecia zakłamywania teorii marksowskiej w socjaldemokratycznym duchu spowodowały, że radykalna lewica wyobraża sobie, iż reformowanie kapitalizmu jest jego rewolucyjnym zniesieniem.

Z tego też względu neguje się w praktyce różnicę między lewicą a prawicą, co jest zgodne z socjaldemokratycznym przesłaniem, iż lewica przejmuje wartości humanistyczne ludzkości, z czym kłóci się klasowy, konfrontacyjny charakter teorii Marksa. Stąd zafałszowane interpretacje tej teorii, która – po takich zabiegach – wydaje się zrozumiała i akceptowalna nawet tym ludziom, którzy od rewolucyjnej lewicy są dalecy.

Czytaj dalej

Opublikowano Grupa Samorządności Robotniczej, Polemiki i dyskusje, Recenzje | 9 komentarzy

JAKA LEWICA?

W każdej dyskusji na temat lewicy musi się pojawić głos wieszczący, że w Polsce nie ma klimatu dla poglądów lewicowych, skąd wniosek, że lewica, aby zaistnieć, musi przyjmować język populistyczny. Czy tak jest faktycznie?

Wybory w Polsce ukazały skalę społecznego niezadowolenia. Nietrudno zauważyć, że Polska nie jest pod tym względem wyjątkiem. Skala niezadowolenia przetaczającego się po Europie i po świecie jest ogromna, a jednocześnie owa fala społecznego buntu okazuje się niemal całkowicie jałowa.
Entuzjazm, jaki wśród lewicy budzą takie ruchy jak Podemos, czy takie sukcesy, jak wygrana Syrizy, nie idzie w parze z realizacją pokładanych w tych ruchach i instytucjach nadziei. W gruncie rzeczy owe ruchy są ideologicznie nastawione na powrót do przeszłości, do okresu, kiedy kontrolowany istnieniem alternatywy socjalistycznej kapitalizm oznaczał perspektywę dobrobytu i spokoju dla szerokich rzesz społecznych (oczywiście, w krajach rozwiniętych przede wszystkim, ale i w tzw. Trzecim Świecie także – w dalszej perspektywie).

Lewica, która w tym minionym okresie uznała wartości takie jak wolność, dobrobyt i demokracja za zasadnicze, znalazła w tym zestawie uzasadnienie i usprawiedliwienie dla porzucenia ideałów rewolucji proletariackiej w wydaniu leninowskim.

Czytaj dalej

Opublikowano Polemiki i dyskusje, Teksty bieżące | 6 komentarzy