„… gdzie ten proces monopolizacji, jeżeli praktycznie wszystkie firmy są małe lub średnie? Właśnie dzięki wolności gospodarczej i istnieniu „klasy kapitalistów”, a nie tworzeniu monopolistycznych spółek przez państwo mamy tę różnorodność małych firm, dających zatrudnienie.”
Są dwa poziomy tej kwestii. Większość małych firm działa w drobnej wytwórczości, często w podprodukcji dla wielkich przedsiębiorstw lub w usługach dla ludności. Nie te firmy decydują o pozycji gospodarczej danego kraju, o jego pozycji konkurencyjnej na rynku światowym. Natomiast to wielkie przedsiębiorstwa stwarzają środowisko, w którym działają małe firmy. Póki co, państwa narodowe – wbrew tendencjom integracyjnym w ramach globalizacji – zapewniają barierę ochronną dla firm działających na skalę lokalną. (Albo nie zapewniają – w ramach ślepej wiary w „wolny rynek”, doprowadzając tym do szału zwolenników nacjonalizmu gospodarczego). Od poziomu rozwoju gospodarki, na którą zasadniczy wpływ miał historycznie (oraz nadal posiada) wielki przemysł, zależy poziom życia społeczeństwa, zamożność państwa, zamożność ludności, która dzięki temu może stanowić dobry rynek zbytu dla drobnych przedsiębiorców. Dlatego sprawa ma charakter dialektyczny – tendencje centralizacyjne i monopolizacyjne w gospodarce są wyrazem obiektywnych procesów, jednocześnie korzystnych dla klasy kapitalistów (w tym i tych drobnych) jako całości oraz niekorzystnych dla poszczególnych kapitalistów w ich jednostkowej postaci.
